Jacek Bąk w Wiśle, Legii czy Lens?

- Gdy spytałem Jacka Bąka, czy nie zechciałby do nas przyjść, odpowiedział, że walka o Ligę Mistrzów to kusząca perspektywa - mówi "Gazecie" prezes Wisły Kraków Janusz Basałaj. O kapitana reprezentacji starają się też Legia i Górnik Łęczna.
Jedynym, ale wielkim problemem w zatrudnieniu Bąka może być wysokość jego kontraktu. We Francji zarabia on rocznie ok. 800 tys. euro. Wisła mogłaby zapłacić cztery razy mniej.

Bąk byłby mile widziany przez trenera wiślaków Wernera Liczkę. Krakowianie podpisali już kontrakty z Brazylijczykiem Jeanem Paulistą i pomocnikiem Polonii Konradem Gołosiem. Na tym nie koniec. Dyrektor sportowy klubu Grzegorz Mielcarski wrócił wczoraj z Portugalii, gdzie obejrzał mecze ekstraklasy: Beira Mar - FC Porto (0:1), Boavista - Moreirense (1:1), Penafiel - Sparta Braga (1:0). - Piłkarze, których mam na oku, nie są dla nas za drodzy. Już w maju rozpoczniemy negocjacje - mówi Mielcarski.

Aktywność mistrzów Polski na rynku transferowym jest zrozumiała, bo po sezonie może dojść do rewolucji w składzie. Wisła ma powoli dość gwiazd, które nie przykładają się do gry w klubie tak jak w kadrze. Nowych pracodawców mogą więc znaleźć Maciej Żurawski (Trabzonspor), Tomasz Kłos, a być może nawet Tomasz Frankowski (Krylia Sowietow?). Do wyjazdu za granicę pali się Marcin Baszczyński. Mówi się też o wyjeździe Nikoli Mijailovicia (któryś z klubów Bundesligi).

- Przychodząc do Wisły, postawiłem jeden warunek: grać będą tylko gotowi na wszystko zawodnicy. Jeżeli ktokolwiek z obecnego składu nie będzie walczył na boisku na sto procent, wkładał w grę dla Wisły całego serca, to w kadrze na nowy sezon zabraknie dla niego miejsca - mówi "Gazecie" trener Werner Liczka. - Czy chciałbym w Wiśle Jacka Bąka? Drzwi są dla niego otwarte.



Dla Gazety

Jacek Bąk

piłkarz Lens

Chciałbym wrócić do Polski i pograć jeszcze dwa lata w Wiśle Kraków albo Legii Warszawa. Wisła to bardzo silny klub, Legia nie mniej, a poza tym to moje niespełnione marzenie jeszcze z dzieciństwa. To fakt, że po ostatniej kontuzji straciłem miejsce w składzie Lens, ale kontrakt wiąże mnie z klubem do czerwca 2006 roku. Mógłbym tu zostać lub szukać nowego klubu na Zachodzie, ale za granicą jestem już dziesięć lat i spróbowałem wszystkiego. Czas wracać. Mam z moim menedżerem Tadeuszem Fogielem pewien plan. 28 maja we Francji kończą się rozgrywki. Wtedy pójdę do prezesa Lens i powiem, że mógłby rozwiązać ze mną umowę, płacąc mi część pieniędzy z kontraktu. Wiadomo, że moja pensja w Lens jest bardzo wysoka i żadnego polskiego klubu nie stać, by mi tyle płacić. Gdyby prezes Lens się zgodził, to od nowego sezonu zagram w Wiśle albo w Legii i wierzę, że po pewnych wzmocnieniach oba kluby stać na sukcesy w europejskich pucharach.

Wszystko zależy od szefów Lens. Jeśli prezes każe mi zostać i walczyć o miejsce w składzie, wtedy plany powrotu do kraju trzeba będzie odłożyć.

not dw