Mówi sędzia Krzysztof Zdunek

Jakub Michalak: Jak skomentuje Pan decyzję Kolegium Sędziów, które odsunęło Pana od prowadzenia meczów w I lidze?

Krzysztof Zdunek (arbiter meczu Zagłębie - Groclin) : W sumie spodziewałem się tego...

Widział Pan powtórki karnego?

- Tak, widziałem. Przyznaję się, że popełniłem błąd. Zagłębiu nie należał się rzut karny. Kwalifikator w zasadzie nie miał wyjścia. Dał mi notę sześć i w tej sytuacji muszę pauzować.

Przy drugiej kontrowersyjnej sytuacji powtórki telewizyjne w Canal+ pokazały, że Groclin strzelił bramkę raczej ze spalonego.

- To była ciężka sytuacja. Moim zdaniem boczny sędzia nie zrobił źle, puszczając grę. Ale tak to jest, my mamy ułamki sekund na podjęcie decyzji, a w studiu Canal+ oni oglądają takie sytuacje wielokrotnie. Czasem po pięciu powtórkach z różnych ujęć, wciąż dywagują, czy był spalony czy nie. Więc o czym tu mówić.

Ale czy to nie trochę dziwne, że dwa razy z rzędu prowadził Pan mecz Zagłębia?

- A jakie to ma znaczenie?! Teraz jest tak, że to media cały czas robią nagonkę na sędziów. Zawsze jest tak samo - pojechał, wziął pieniądze. Tak w kółko. Jakbym sędziował Zagłębiu za miesiąc, a nie za tydzień, byłoby podobnie. W Polsce zawsze sędzia jest podejrzany, jak popełni błąd. Wie pan, ja nawet się cieszę, że nie będę sędziował powtarzanego meczu Lecha Poznań z Pogonią Szczecin. Bo jakbym znowu popełnił błąd, gazety znów pisałyby, że mecz był ustawiony i tak dalej.