Prokom Arka Gdynia - MKS Mława 1:0 w II lidze

92. minuta, przedostatnia doliczonego czasu. Bartosz Ława dośrodkowuje w pole karne, piłka trafia w Tomasza Bukowskiego, a sędzia Andrzej Kusak uznał, że obrońca Mławy zagrał ręką i dyktuje rzut karny. W tym momencie - choć wcześniej mecz był nudny - rozpętała się burza
Goście nie mogli się pogodzić z decyzją arbitra, zanim Ława wykonał rzut karny minęło kilka minut. Jeszcze gorzej było po meczu. "Złodzieje! Szmaty!" - to delikatniejsze słowa piłkarzy Mławy pod adresem sędziów, którzy - oblegani przez zawodników i działaczy drużyny gości - opuścili stadion w towarzystwie ochrony. - Wybaczcie, ale nie będę komentował meczu. Gdyby karnego nie było w 93. minucie, to pewnie byłby w 98. Już to dobrze znamy, podobnie mieliśmy niedawno w Polkowicach - to jedyne słowa trenera Mławy Mariana Kurowskiego z konferencji prasowej. Potem dodał jeszcze tylko: - Widziałem już różne rzeczy, nawet cyrk, ale czegoś takiego jeszcze nie było.

- Już sobie wyobrażam, co będą gadali w Polsce, kiedy przeczytają, że w Gdyni był karny w doliczonym czasie i Arka wygrała 1:0. Ale to nie będzie fair, bo karny był ewidentny - mówi obrońca Arki Łukasz Kowalski. Zagranie ręką Bukowskiego widzieli wszyscy piłkarze Arki oraz... bramkarz Mławy Maciej Wiśniewski, który w sezonie 1996/97 grał w Gdyni. - Piłka trafiła Bukowskiego w rękę, choć ręka była tuż przy ciele zawodnika. No, odstawała 10 lub 20 cm. Nie powinno być jednak karnego - uważa bramkarz Mławy, który dyskutował z Ławą, zanim ten wykonał jedenastkę. - Maxwell Kalu grał z Ławą w Amice i podpowiedział mi, że piłkarz Arki strzeli w środek bramki. Powiedziałem Ławie, że o tym wiem - zdradza Wiśniewski. Pomocnik Arki strzelił jednak inaczej - w lewy róg stojącego na środku bramkarza Mławy. W tym momencie na stadionie nastąpiła eksplozja radości, a Ława i inni piłkarze długo biegali z radości po całym boisku. Niektórzy kibice zaczęli nawet krzyczeć "Jeszcze jeden!", ale zdecydowanie przesadzili. Była 95. minuta.

Płacz i jęki napastników

- Odnieśliśmy szczęśliwe zwycięstwo, grało się wyjątkowo trudno. Mława broniła się 10 piłkarzami, momentami wszyscy byli w swoim polu karnym i z przodu biegał tylko Rogalski. Podobnie grał wcześniej Świt czy Piast i trzeba się cieszyć, że potrafimy wygrywać takie mecze - dodał Kowalski.

Arka zagrała fatalnie zwłaszcza w pierwszej połowie. - Graliśmy żenująco. Nie było widać różnicy, który zespół gra o ekstraklasę, a który o utrzymanie - powiedział trener Arki Mirosław Dragan. - Przestrzegałem piłkarzy przed optymizmem. Oni myśleli, że po dobrym początku wiosny kolejni rywale będą przed nami klękać. Mława pokazała, że tak nie jest. Była świetnie zorganizowana w obronie i groźna w kontrze - przyznał trener Arki. Na pytanie, dlaczego - mimo fatalnej gry - nie zrobił w przerwie żadnej zmiany, odpowiedział: - Bo musiałbym wymienić ośmiu piłkarzy.

Po przerwie gdynianie zaatakowali, już 10 pierwszych minut drugiej połowy było ciekawsze niż cała pierwsza część meczu. Na bramkę Wiśniewskiego strzelali Jerzy Wojnecki, Ława, Andriej Griszczenko, a w końcówce - jeszcze Janusz Jelonkowski, ale wszystkie strzały były niecelne. Po raz kolejny zawiedli napastnik Dariusz Patalan i jego partner w ataku Griszczenko. - Przegrywali pojedynki główkowe, bali się twardych obrońców Mławy, nie podjęli walki - trener Dragan wylicza błędy napastników. - Pełno było za to jęczenia i płakania, a przecież piłka to nie sport dla mięczaków.

Dragan nie mógł jednak zrobić zmiany w ataku, bo na rezerwie nie miał napastników. Grzegorz Pilch jest kontuzjowany, a Mateusz Kołodziejski wyjechał na zgrupowanie reprezentacji Polski do lat 19. - Na Pilcha czekam jak na zmiłowanie. Niestety, z jego kontuzją [ścięgna Achillesa - red.] jest problem, piłkarz trzy dni trenuje i trzy odpoczywa. Zabierzemy go na dwa najbliższe mecze w Łodzi - z ŁKS i Widzewem, ale trudno powiedzieć, czy i ile będzie mógł zagrać - dodał szkoleniowiec Arki.

Prokom Arka Gdynia1 (0)
MKS Mława0
STRZELCY BRAMEK

Arka: Ława (90+5. karny)

SKŁADY

Arka: Chamera - Kowalski, Wojnecki, Sobieraj, Majda - Pudysiak (63. Gorząd), Bartoszewicz (69. Ignaszewski, 90. Ulanowski), Ława, Jelonkowski - Griszczenko Ż, Patalan.

Mława: Wiśniewski - Leszczyński, Rogoziński, Bukowski, Osiecki - Król (73. Kalu), Nawrot Ż, Mikłowski, Lubasiński - Rogalski (79. Falęcki), Karpiński Ż (85. Gajowniczek).

Sędzia: Andrzej Kusak (Częstochowa).

Widzów: 4 tys.