Zagłębie Lubin - Groclin 1:1

Antybohaterem spotkania był sędzia Krzysztof Zdunek, który najpierw uznał bramkę Groclinu strzeloną z pozycji spalonej, a później zupełnie niesłusznie podyktował rzut karny dla Zagłębia. A wcześniej nie podyktował dwóch ewidentnych jedenastek.


W szóstej kolejce rundy wiosennej Zagłębie znów nie wygrało, ale może być zadowolone ze zdobycia punktu. Tym bardziej, że gola zdobyło po przedziwnym rzucie karnym. Jednak dzięki tej sytuacji po ponad 500 minutach lubinianie strzelili gola w lidze.

Do przerwy Zagłębie niczym nie zaskoczyło - tak jak we wcześniejszych meczach rundy wiosennej nieźle grało w środkowej strefie boiska, wypracowywało sobie niezłe okazje strzeleckie, ale ponownie raziło nieskutecznością. Co z tego, że lubinianie stwarzali sobie groźne sytuacje bramkowe, skoro pod bramką Liberdy zawodzili wszyscy ofensywni zawodnicy.

Najlepszych okazji do pokonania bramkarza Groclinu nie potrafili wykorzystać Jackiewicz i Niciński. Ten pierwszy już na początku pojedynku miał przed sobą tylko Liberdę, ale główkując z pięciu metrów nie zdołał pokonać bramkarza. Z kolei Niciński dwukrotnie próbował strzelać z kilku metrów, ale za pierwszym razem w ostatniej chwili piłkę wybił mu Pichaniak, a później jego strzał zablokował Mynar.

Groclin grał również otwarty futbol - w efekcie kibice oglądali dobre widowisko. Dobry pojedynek rozgrywał Ślusarski, który stwarzał duże zagrożenie pod bramką Madaricia. W 8. min - po zagraniu prostopadłym zagraniu Nowackiego - Ślusarski popisał się rajdem przez pół boiska, w polu karnym łatwo ograł Alunderisa, ale strzeląjc z kilku metrów trafił w boczną siatkę. Chwilę później sprytnie w polu karnym uderzył Piechniak, jednak Madarić świetnie interweniował.

Bramka dla Groclinu padła w kontrowersyjnych okolicznościach. Po prostopadłym zagraniu w pole karne Piechniaka w sytuacji sam na sam znalazł się Radzewicz i pewnie strzelił obok wybiegającego Madarcia. Lubinianie sugerowali, że strzelec gola był na spalonym i raczej mieli rację.

Kolejny błąd sędziowie popełnili tuż przed końcem pierwszej połowy. Iwański strzelał z pola karnego, piłka po drodze otarła się o rękę Mynara i wyszła w aut obok słupka, ale arbiter nie podyktował rzutu karnego. W pewnym sensie sędziowie "zrewanżowali" się później Zagłębiu, gdyż w drugiej połowie po dośrodkowaniu Ślusarskiego ręką w polu karnym wybił piłkę stoper Pokorny.

Po przerwie mecz był jednostronnym widowiskiem - Zagłębie ciągle atakowało, a Groclin przyczajony na własnej połowie próbował kontrować. I znów lubinianie nie wykorzytsali kilku dobrych okazji. Niecelnie uderzał Niciński, po główce Pokornego świetnie interweniował Liberda, a po strzale Iwańskiego piłkę sprzed bramki wybił Kozioł.

Wreszcie Zagłębiu pomógł sędzia. W 77. min Kłos biegł w polu karnym obok Piechniaka, obydwaj się zatrzymali, a lubinianin stracił piłkę. Arbiter Zdunek uznał jednak, że Pichaniak odepchną rywala i podyktował rzut karny. Szczypkowski pewnie wykorzystał jedenastkę, doprowadzając do remisu.

Po meczu ekipa Groclinu była wściekła. Piotr Piechniak schodząc z boiska wykrzyczał: - Frajer sędzia. A później tłumaczył: - Nie było żadnego karnego, przecież nic nie zrobiłem. To była normalna gra ciałem.

Przechodzący obok niego Igor Kozioł krzyczał do ekipy Canal+ transmitującej tej mecz: - Pokażcie tę sytuację ze trzy razy, niech w PZPN-ie zobaczą jak nasi sędziowie prowadzą mecze.

Natomiast sfaulowany obrońca Zagłębia Robert Kłos nie miał wiele do powiedzenia: - Nie chcę komentować tej sutuacji, po prostu sędzia gwizdną karnego i to wszystko - mówił.

Z kolei Andrzej Szczypkowski, który wykorzystał jedenastkę stwierdził: Karny był ewidentny. Po meczu podszedł do Liberdy, który dyskutował z sędziami i powiedziałem, żeby poszedł do szatni i trochę ochłonął, bo dostanie żółtą kartkę.

ZAGŁĘBIE - GROCLIN 1:1 (0:1)

Bramki: 0:1 - Radzewicz (18), 1:1 - Szczypkowski (78, z rzutu karnego)

Zagłębie: Madarić - Żytko, Alunderis, Pokorny, Kłos - Łobodziński (83. Pach), Strąk (74. Kalousek) Ż, Szczypkowski, Jackiewicz (46. Murdza) - Iwański, Niciński.

Groclin: Liberda - Piechniak Ż, Mynar, Kumbev Ż, Vranjes - Zając, Kozioł, Nowacki Ż (85. Kaczmarczyk), Goliński (69. Łukaszewski), Radzewicz (82. Boret)- Ślusarki.

Sędziował: Krzysztof Zdunek. Widzów: 4000.