KP Police nie wycofa się z rozgrywek IV ligi

PIŁKA NOŻNA. Po skandalu, którym zakończył się mecz z Arkonią, zarząd klubu KP Police postanowił jednak nie wycofywać drużyny z ligi.
Zwołane w trybie nagłym posiedzenie miało ścisły związek z wydarzeniami, które miały miejsce w środę podczas meczu IV ligi pomiędzy Arkonią Szczecin i KP Police. Przypomnijmy: zawodnicy gości w czasie spotkania kilkakrotnie nie zgadzali się z decyzjami sędziego, uważając, że ten ich krzywdzi. Kulminacja konfliktu nastąpiła w 88. minucie, kiedy arbiter po raz czwarty w tym meczu pokazał czerwony kartonik zawodnikowi gości. Siedmiu piłkarzy lidera, pozostających jeszcze na boisku, na znak protestu opuściło plac gry. - To się w głowie nie mieści - powiedział jeden z polickich zawodników. - Takie mecze odbierają ochotę do uprawiania sportu.

W tym momencie gospodarze wygrywali już 4:1. - Skandal! - oceniał pracę sędziego, wiceprezes KP Police Waldemar Echaust. - Żarty się skończyły, nie pozwolę, by jeszcze kiedyś miały miejsce takie cyrki.

- Śmieszą mnie zarzuty, jakoby sędziowie mieli specjalnie sprzyjać Arkonii - uważa z kolei członek zarządu klubu Arkonia, były reprezentant Polski Henryk Wawrowski. - Niektórzy powinni się zastanowić, co mówią.

Jeszcze tego samego dnia zadecydowano, że KP Police zrezygnuje z gry na tym szczeblu rozgrywek. Oficjalna decyzja miała zapaść w czwartek wieczorem.

Podczas posiedzenia zarządu klubu emocje były już zdecydowanie mniejsze. - Po meczu rzeczywiście za bardzo zagotowały się nam głowy - twierdzi Echaust. - Po przemyśleniu sprawy zdecydowaliśmy nie sięgać po tak drastyczne środki.

Cały zarząd bardzo krytycznie ocenił postępowanie zawodników i wiceprezesa. O wycofaniu się z ligi nie było w ogóle mowy. - Wszyscy musimy przemyśleć kilka spraw - mówi Waldemar Echaust. - Niepotrzebnie daliśmy się sprowokować.

Wiadomo już, że piłkarze z Polic nie unikną kar. - W piątek zbierze się wydział dyscypliny - informuje Dariusz Królikowski, dyrektor ZZPN. - Kary muszą być choćby po to, by w przyszłości nie było takich praktyk.

Na razie nie wiadomo, czy będą to dyskwalifikacje, czy jedynie kary finansowe.