komentarz

Jeszcze w niedzielę po porażce z wrocławskim Polarem w rozmowie z mną trener Blaut był pełen życia, żartował, snuł plany na przyszłość. - Zagraliśmy poprawny mecz i z tej porażki nie robię tragedii - mówił mi. - Wie pan, że na swoich chłopaków złego słowa nie powiem - podkreślał i zapraszał na sobotni mecz z Polonią Bytom. Liczył na przybycie wielu kibiców...

Jego śmierć musi być dla naszego piłkarskiego środowiska szokiem. Blaut mimo 62 lat zawsze był pełen energii. Wiecznie uśmiechnięty, potrafił też, gdy trzeba było, zrugać działaczy, piłkarzy, kibiców, nas - dziennikarzy. Nikt się nie obrażał, bo Blaut miał autorytet, był w klubie Kimś.

Przed objęciem posady w Odrze mówił dla "Gazety": - Mam wielką ochotę do pracy i dużo energii. Ja nie mogę żyć bez piłki.

Straciliśmy wielkiego sympatyka futbolu.