Piłka nożna. III liga: Wisła II Kraków - Stal Rzeszów 0:1

Trzeci już mecz z rzędu piłkarze rezerw ?Białej Gwiazdy? przegrali 0:1. Gol dla rzeszowian padł po ewidentnym błędzie bramkarza gospodarzy Michała Wróbla.
Trener Wisły II Jerzy Kowalik jeszcze przed meczem był mocno zgaszony. Bramkarz Tomasz Grabowski i obrońca Adam Kokoszka zostali powołani do kadry prowadzonej przez Dariusza Dziekanowskiego. Mateusz Kazimierczak i Bartosz Rosłoń są kontuzjowani, a Bartosz Iwan dopiero przedwczoraj rozpoczął treningi. Kolizja terminów z meczem pierwszego zespołu z Górnikiem nie pozwoliła skorzystać z piłkarzy siedzących na ławce rezerwowych w Łęcznej. Trudno się dziwić Kowalikowi.

Sam mecz, rozgrywany przy przenikliwym zimnie, nie zachwycił i nie było widać różnicy między gospodarzami a Stalą wciąż aspirującą do II ligi.

Po 20 minutach, w których niewiele się działo, przed szansą na zdobycie gola stanął Kelechi Iheanacho. W 22. min Nigeryjczyk w pełnym biegu minął bramkarza Rafała Pomianka, który wybiegł daleko za szesnastkę, i zamiast spokojnie pobiec w kierunku bramki Stali, postanowił natychmiast strzelić. Efekt - zamiast gola trafił w żerdź podtrzymującą siatkę.

Kelechi prezentował słabe wyszkolenie techniczne (podobnie jak Temple Omeonu) i na dodatek za kopnięcie bramkarza rywali dostał żółtą kartkę.

Cała taktyka Wisły w pierwszej połowie opierała się na mocnych wybiciach Wróbla, które najczęściej przechwytywał jego vis-a-vis Pomianek. Warto jednak odnotować mocne uderzenie Dominika Husejki.

Stal zwietrzyła szansę, gdy kąśliwym strzałem postraszył wiślaków Michał Zajdel. W 36. min ten sam zawodnik zacentrował z prawej strony boiska. Do wrzutki najwyżej wyskoczył Mateusz Kędzior, ale nie zdołał sięgnąć piłki. Ta jednak, mocno podkręcona, wpadła do siatki obok zupełnie zaskoczonego bramkarza Wisły, stojącego bezradnie na linii.

W drugiej połowie rzeszowianie skupili się na obronie skromnego prowadzenia i ta sztuka im się udała, choć wiślacy mieli okazje na wyrównanie. Najpierw z rzutu wolnego mocno, ale w środek bramki strzelał Marcin Borowczyk. Gdy Kelechi w sytuacji sam na sam nie trafił z powietrza w piłkę, trener Kowalik stracił cierpliwość do czarnoskórego napastnika i zdjął go z boiska.

Bohaterem meczu mógł zostać Paweł Smółka wprowadzony do gry po zmianie stron. Widać zapomniał, że grę przerywa jedynie gwizdek sędziego, a nie okrzyki gości, sugerujące spalonego. Zdezorientowany i zaskoczony Smółka w sytuacji (84.) sam na sam z Pomiankiem nie przyłożył się do strzału i przeniósł piłkę ponad bramką. Minutę przed zakończeniem zawodów "bombę" Damiana Szymonika z trudem wypiąstkował na róg bramkarz Stali.



Wisła II0
Stal Rzeszów1 (1)
Bramka: Zajdel (36.).

Wisła II: Wróbel - Szymonik Ż, Zontek Ż, Jacek, Magiera Ż - Husejko, Iwan, Kuzera (70. Pławiak), Borowczyk (82. Gąsienica Ż) - Kelechi (73. Waksmundzki), Omeonu Ż (46. Smółka).

Stal: Pomianek - Okas, Rzucidło, Dariusz Popiela (82. Brożek), Łuczyk Ż - Łukasz Popiela (64. Włoch, 70. Porada), Ankowski (79. Solarz), Kędzior, Zajdel - Wójcik, Szymański.

Sędziował Rafał Rosa z Sosnowca. Widzów 150.

Powiedzieli po meczu

Adam Domaradzki, trener Stali: Jak oceniam mecz? Ojej, piłkarsko był słaby i nieładny. Nie było za wiele ciekawych akcji. Nas interesowały tylko punkty i po strzelonej bramce chyba było widać, że pilnujemy wyniku. Świeżości i młodości piłkarzy Wisły przeciwstawiliśmy rutynę i doświadczenie naszych graczy.

Jerzy Kowalik, trener Wisły II: Stal wygrała zasłużenie, zwłaszcza że mieliśmy sytuacje do zdobycia gola. Goście cofnęli się, zagęścili środek pola, dopiero w drugiej połowie zagraliśmy lepiej bokami. Nie mamy szczęścia, ale trzeba popatrzeć, kim dysponujemy. Gram bardzo młodym zespołem i płacimy frycowe. To jest prawdziwa heca, ale ja naprawdę mam 13 maturzystów w III lidze. Iwan piłki nie czuje, Kamil Kuzera obok faulu na nim w polu karnym niewiele wniósł do gry. Najlepiej prezentował się Mariusz Magiera. A przy golu ewidentnie zaspał Michał Wróbel - dwumetrowy facet musi taką piłkę złapać.

not. wak