Zarzut dla Łukasza M.

Fińska prokuratura postawi dziś zarzut gwałtu na 16-letniej dziewczynie piłkarzowi Zagłębia Lubin Łukaszowi M. Grozi mu kara od roku do sześciu lat więzienia.
Nie będę się wypowiadał w sprawie aktu oskarżenia do momentu zapoznania się ostatecznym stanowiskiem prokuratury - zastrzega Tomasz Damięcki, adwokat reprezentujący Łukasza M.

Nieoficjalnie wiemy jednak, że prokuratura w Helsinkach oskarży dziś zawodnika Zagłębia Lubin "o doprowadzenie do obcowania płciowego z 16-letnią dziewczyną przy użyciu przemocy". Grozi mu za to do sześciu lat pozbawienia wolności.

Piłkarz przebywa w areszcie w fińskim Vanta od 10 marca. Deportowano go z Lipska, gdzie 8 lutego został zatrzymany przez Interpol. Zawodnik nie przyznaje się do winy, twierdząc że do stosunku doszło za zgodą Finki.

29 lipca 2001 - po wywalczeniu tytułu mistrzów Europy do lat 19 - polscy piłkarze poszli świętować do dyskoteki. Około północy ekipa wróciła do hotelu, ale czterech piłkarzy w tajemnicy opuściło go i dalej się bawili. Właśnie wtedy miało dojść do gwałtu na 16-letniej Fince. O 6 rano dziewczyna w asyście policji zjawiła się w hotelu reprezentacji. Zatrzymano wówczas Przemysława Kaźmierczaka (dziś w Pogoni Szczecin). Piłkarz 12 dni przebywał w areszcie, ale analiza DNA wykluczyła, że był sprawcą gwałtu.

Przez ponad trzy lata fińska policja i prokuratura nie zajmowały się tą sprawą, aż śledztwo niespodziewanie wznowiono. W sierpniu 2004 roku fińska policja wystąpiła do polskiej prokuratury z wnioskiem o przebadanie krwi Łukasza M. Badania były potrzebne do ustalenia kodu DNA. Z wiarygodnego, ale zastrzegającego sobie anonimowość źródła, wiemy, że stało się tak za sprawą donosu napisanego do fińskiej policji. Było tam podane, kto brał udział w gwałcie. Nasz rozmówca twierdzi, że autorem donosu miał być Jan Tomaszewski, były znakomity polski bramkarz.

Sam Tomaszewski mówi: - Bezpośrednio nie pisałem nic do fińskich organów ścigania, ale w swoich felietonach wielokrotnie domagałem wyjaśnienia afery. Poza tym wielokrotnie poruszałem ten temat podczas oficjalnych spotkań w ambasadzie angielskiej, gdzie byłem zapraszany. Spotykałem się tam z przedstawicielami fińskiego korpusu dyplomatycznego, informowałem ich o pewnych szczegółach i równocześnie drwiłem sobie z tamtejszej policji, że nie potrafi doprowadzić śledztwa do końca. Jestem przekonany, że fińscy dyplomaci musieli poinformować o tym swoją policję i prokuraturę - kończy Tomaszewski.

- Do policji w Finlandii na pewno trafił donos na pana Łukasza M. napisany przez pewną osobę z Polski - powtarza nasz rozmówca.

W ostatnich dniach w Finlandii składali zeznania jako świadkowie dwaj inny piłkarze tamtej drużyny - Adrian Napierała i Rafał Grzelak. W nocy 31 lipca 2001 r. byli w grupie zawodników, którzy widzieli całą sytuację z domniemanym gwałtem. Jako trzeci miał składać wyjaśnienia pomocnik Pogoni Szczecin Przemysław Kaźmierczak, ale nie poleciał do Finlandii.

- Miałem składać wyjaśnienia tuż przed jednym z ligowych spotkań i szefowie klubu nie wyrazili na to zgody - tłumaczy się Kaźmierczak. - Ale jak będzie możliwość, to pojadę do Helsinek, aby pomóc Łukaszowi.

Na pytanie, co powie policji, Kaźmierczak odpowiada: - Łukasz nic złego nie zrobił, on jest niewinny. Nie było żadnego gwałtu, bo nikt nikogo nie przymuszał.

Po opuszczeniu aresztu w 2001 roku Kazimierczak za namową adwokatów złożył wniosek do fińskiego sądu o odszkodowanie za niesłuszne zatrzymanie i 12-dniowy areszt. Wypłacenie odszkodowania będzie możliwe tylko po zakończeniu postępowania w tej sprawie - a więc po skazaniu lub uniewinnieniu Łukasza M.