Hattrick nie kończy się nigdy

Pół miliona osób z całego świata z zapartym tchem co tydzień wpatruje się w ekran komputera, by przez 90 minut śledzić, jak jego drużyna pokonuje kolejne przeszkody w drodze na piłkarski Olimp. Zwycięstwo jest tak samo słodkie jak na prawdziwym boisku, a porażka równie gorzka.
Internetowa gra „Hattrick” w niektórych krajach zyskuje większą popularność niż rzeczywiste rozgrywki. Nawet profesjonalne firmy bukmacherskie przyjmują zakłady na najważniejsze mecze.

W „Hattricku” zarządza się własną drużyną, trenuje, sprzedaje i kupuje piłkarzy, rywalizując z setkami tysięcy przeciwników z całego świata. Ale nie tylko. Klikając na www.hattrick.org masz możliwość znalezienia się w miejscu, w którym możesz nawiązywać znajomości, wymieniać poglądy i poznawać ludzi. „Hattrick” obsługiwany jest w 29 wersjach językowych, a stronę odwiedza codziennie więcej osób niż witrynę Międzynarodowej Federacji Piłkarskiej (FIFA). Warto dodać, że codziennie na forach internetowych „Hattricka” odnotowuje się przeszło 100 tys. wpisów. Zainteresowanie grą jest tak duże, że w niektórych krajach na przydzielenie zespołu czeka się tygodniami. Np. w Hiszpanii jest 40 tys. aktywnych graczy, a kolejnych 8 tys. czeka na drużynę. Niedawno gra zawędrowała do Chin, co pewnie spowoduje lawinowy wzrost liczby graczy. W Polsce gra prawie 20 tys. osób.

Wirtualna gra

Na rynku jest wiele gier komputerowych typu menedżer piłkarski. Co roku wydawane są coraz nowsze, ulepszone wersje. Mają jednak jeden, ale dla wielu istotny problem - przeciwnikiem jest komputer. - Dlatego "Hattrick" jest czymś więcej niż tylko grą. Jest rywalizacją z inną żywą osobą, która jest podłączona do internetu i która zastanawia się, jak nas pokonać - przekonuje Sylwek Bujalski, gracz z polskiej szóstej ligi.

"Hattricka" stworzyli Szwedzi w 1997 r., ale gra cały czas się rozwija. Oprócz lig, pucharów, sparingów każdy kraj ma swoją drużynę narodową, która podobnie jak w rzeczywistości gra w eliminacjach do mistrzostw świata. Spośród wszystkich internautów menedżerów wybierany jest selekcjoner (w drodze głosowania graczy), który powołuje piłkarzy do internetowej kadry.

W "Hattricku" oprócz seniorskich MŚ rozgrywane są też mistrzostwa młodzieżowe. - Gdy w nich w 2003 r. spotkały się reprezentacje Polski i Rumunii [pierwszy taki finał bez udziału potęgi, jaką jest Szwecja - red.], w rumuńskiej telewizji w głównych wiadomościach ukazał się reportaż i wywiad z selekcjonerem kadry. Rumunia wygrała po karnych, po czym zainteresowanie w kraju tą grą tak drastycznie skoczyło, że trzeba było szybko tworzyć nowe ligi - opowiada Łukasz Dębski, gracz polskiej ekstraklasy, który prowadził wówczas naszych młodzieżowców. Warto dodać, że jedna z angielskich firm bukmacherskich przyjmowała zakłady na ten wirtualny mecz. Dzisiaj wystarczy wejść na stronę internetową czołowego bukmachera internetowego na świecie i obstawić wyniki kilku spotkań "hattrickowej" ekstraklasy szwedzkiej. Np. w miniony weekend w meczu Lshöjdens BK - Stream Team były następujące stawki: 1,25 na wygraną gospodarza, 7,25 za remis i 4,60 za zwycięstwo gości.

Fenomen "Hattricka"

Większość graczy na pytanie o popularność "Hattricka" odpowiada: - Moje życie dzieli się na to przed "Hattickiem" i na to, kiedy otrzymałem drużynę.

- Gra wciąga. Zaraz po przyjściu do pracy odpalam komputer i loguję się do "Hattricka". I nieważne, że wcześniej spędziłem pół nocy w domu, szukając bocznego obrońcy na liście transferowej. Dobrze, że administrator sieci w mojej firmie nie sprawdza, co robię - mówi anonimowo gracz z polskiej siódmej ligi. - Gdyby mój kierownik dowiedział się, na co poświęcam tyle czasu w pracy, miałbym kłopoty.

Kolejny gracz dodaje, że planując wakacje, szuka hotelu z dostępem do sieci. - Przecież nie mogę sobie odmówić śledzenia meczów na żywo. Wstyd się przyznać, ale podczas ostatniego urlopu, żeby obejrzeć moje spotkanie, musiałem przekupić dwóch chłopców. W hotelu był tylko jeden czynny komputer. Za dostęp do monitora zapłaciłem chłopakom 10 zł. Ale warto było. Emocje przez 90 minut i do tego wygrana 3:2 z liderem - wspomina szóstoligowiec o pseudonimie "Szaran".

"Hattrick" to także świetnie zbudowana społeczność. - Systemy forów i federacji dają ludziom możliwość nawiązywania znajomości, ale i poczucie tożsamości na wielu różnych poziomach. Jeżeli wolisz się nie wychylać, możesz "zakolegować" się z ludźmi ze swojej ligi. Jeżeli to ci nie wystarcza, masz możliwość poznania ludzi z całego kraju i świata. Możesz z nimi rozmawiać o "Hattricku", ale możesz tam pogadać o innych twoich zainteresowaniach, niekoniecznie związanych z grą - tłumaczy Łukasz Dębski.

Znajomości owocują - co chwilę na forach czytamy o kolejnych grupowych spotkaniach: Warszawa, Kraków, Częstochowa, Katowice. Bywało, że jednego dnia spotykało się kilkadziesiąt osób. Jedno z takich spotkań w stolicy przeszło do historii. - Na jednej z pierwszych imprez prezes federacji "Beer Busters" zaopatrzył wszystkich w żółte koszulki z logo federacji. Kiedy już w nocy potężną ekipą wybraliśmy się wyciągnąć juniorów do kafejki internetowej [w "Hattricku" co tydzień można wylosować jednego młodego piłkarza do swojej drużyny - red.], podjechały do nas dwa radiowozy. Policjanci zdziwieni widokiem 30 facetów przebranych w żółte koszulki spytali: "Co to za demonstracja?". Po długim wyjaśnianiu eskortowali nas do samej kafejki - wspomina Dębski.

Dwa lata temu przez "Hattricka" poznało się pewne szwedzkie małżeństwo. - Z tego, co pamiętam, dostali kilkanaście tysięcy e-maili od graczy z życzeniami na nowej drodze życia. Oczywiście kobiety też grają. Coraz więcej pojawia się ich na zlotach - mówi Dębski.

Super-Dziobaki i USA

Najbardziej utytułowanym graczem w Polsce jest Mateusz Mucha, czterokrotny mistrz kraju i dwukrotny zdobywca Pucharu Polski. - Na "Hattricka" natknąłem się, przeglądając serwis poświęcony grom sieciowym. Wciągnęło mnie od razu, choć panowały wtedy trochę inne warunki. Nie było anglo- i polskojęzycznych poradników oraz programów wspomagających menedżera, gdyż większość graczy stanowili Szwedzi. Trzeba było w znacznej mierze polegać na sobie i ostrości własnego ołówka. Połamaliśmy ich mnóstwo na stertach wydruków ze statystykami zawodników - wspomina Mucha, którego w "Hattricku" wszyscy kojarzą pod pseudonimem "Jerzy". Aktualny mistrz Polski z drużyną Dziobaki prowadził także kadrę seniorów. - Reprezentacją dowodziłem przez jedną kadencję, dwa sezony. Moim największym sukcesem był awans do MŚ, w których zająłem miejsce 5-8. Zostałem także nieoficjalnym wicemistrzem Europy - mówi "Jerzy".

- "Hattrick" zmienił w moim życiu więcej niż komukolwiek spoza grupy twórców "Hattricka". Ponad dwa lata temu zdecydowałem się na stworzenie własnej gry tego typu. Zebrałem grupę czterech osób i konsekwentnie zmierzamy do wypuszczenia jej na rynek. Jesteśmy już blisko końca. Dwójka z nas - główny programista i ja - poświęcamy temu projektowi niemal cały swój czas, wiążemy z nim bowiem bardzo poważne zawodowe nadzieje. Sama idea stworzenia tej gry pochodzi z "Hattricka" - tłumaczy "Jerzy". - Poza tym dzięki "Hattrickowi" poznałem bardzo dużo ludzi, z częścią się spotykam, z innymi rozmawiam przez internet. Jeździłem swego czasu na warszawskie imprezy, byłem także na tej z żółtymi koszulkami. Ostatnio mam na to coraz mniej czasu. Jednego z moich współpracowników poznałem, gdy umówił się ze mną na wywiad o "Hattricku". Na miejscu okazało się, że studiujemy razem socjologię na Uniwersytecie Jagiellońskim. Nigdy wcześniej na wydziale się nie spotkaliśmy - opowiada "Jerzy", który jest twórcą największego serwisu poświęconego "Hattrickowi" (www.hottrick.org). - Można znaleźć w nim kilka narzędzi ułatwiających grę, są fora dyskusyjne, a także - a raczej przede wszystkim - największy na rynku, 40-stronicowy poradnik do gry przetłumaczony na cztery języki. Kto by pomyślał, że ktoś kiedyś będzie mnie tłumaczył na polski? Serwis stworzyłem bowiem w języku angielskim - opowiada "Jerzy".

W polskiej ekstraklasie grają dwie osoby, które na co dzień mieszkają w Stanach Zjednoczonych. - „Hattrick” jest dla nas pomostem z ojczyzną - mówią. Marek Dąbrowski, menedżer drużyny MKS Narew Ostrołęka i zdobywca dwóch Pucharów Polski, mieszka w Houston. Rafał Seweryn, właściciel Legii Warszawa (jeden Puchar Polski) - w New Jersey. - Obaj pracujemy przy komputerach, więc mamy możliwość być w „Hattricku” cały czas - mówi Seweryn. Jego zespół zajmuje obecnie ostatnie miejsce w tabeli, co niepokoi kibiców prawdziwej Legii, tej z Łazienkowskiej. Dlatego na stronie klubowej Seweryna pojawiły się apele o poprawę wyników: „Pamiętaj, cała brać legijna »Hattricka « patrzy na twoją drużynę”, „Panie prezesie, jako kibice warszawskiej Legii apelujemy o punkty i utrzymanie”.

Polska ma bardzo silną pozycję w "Hattricku", niebawem powstanie ósma liga. Nasi seniorzy, podobnie jak kadra młodzieżowa, mają w dorobku srebrny medal MŚ.



Jak grać

Zostać hattrickowcem jest bardzo łatwo. Gra jest całkowicie bezpłatna. Zgłaszasz akces do gry i po kilkunastu dniach otrzymujesz drużynę, która składa się z kilkunastu wirtualnych zawodników. Oprócz podstawowych cech, takich jak zdolność do gry w obronie, pomocy, ataku różnią się charakterem, doświadczeniem oraz mogą mieć dodatkowe umiejętności (np. szybki, techniczny, nieprzewidywalny). Na początku dostajesz także pewną sumę pieniędzy na zarządzanie klubem. Możesz za nie kupić lepszych piłkarzy, rozbudować stadion lub zatrudnić nowego trenera. Cześć z nich trzeba jednak przeznaczyć na bieżące funkcjonowanie klubu. A jest tego sporo: szkółka piłkarska, specjaliści (asystenci trenera i trener bramkarzy, psychologowie sportowi, rzecznicy prasowi, ekonomiści, fizjoterapeuci, lekarze), pensje dla piłkarzy i personelu, opłata za stadion.

Należy się z tym szybko uporać, gdyż za chwilę czeka cię mecz pucharowy, sparingowy lub ligowy. Musisz wtedy wybrać 11 zawodników do składu podstawowego, dodatkowo kapitana, piłkarza do stałych fragmentów, po rezerwowym na pozycję obrońcy, pomocnika, skrzydłowego, napastnika i bramkarza. Mało tego, musisz wybrać najlepszą dla twojego zespołu taktykę (atak środkiem, gra skrzydłami, pressing, kontratak).

Sam mecz rozgrywany jest w czasie rzeczywistym, to znaczy trwa 90 minut. Po rozpoczęciu spotkania gracz nie ma już wpływu na jego losy. Co kilka minut na ekranie monitora pojawia się raport z podsumowaniem wydarzeń na boisku. W praktyce wynik meczu jest pośrednią wielu czynników - taktyki, formy i możliwości piłkarzy, a także... pogody.

Po spotkaniu otrzymujemy szczegółowe statystyki: jak prezentowała się nasza pomoc, boczny atak, obrona itp. Dodatkowo w formie gwiazdek obrazowo oceniane są występy wszystkich piłkarzy.

W Polsce grę zaczyna się w siódmej, najniższej lidze (jest tysiąc siódmych lig) składającej się z ośmiu drużyn. Mecze ligowe rozgrywane są raz w tygodniu, czyli jeden sezon trwa trzy miesiące. Jeśli okaże się, że udało ci się zająć pierwsze miejsce w lidze, następuje awans do wyższej, gdzie czekają lepsze drużyny. I tak dalej, aż do ekstraklasy, która jest jedna. Tak więc "Hattrick" nie kończy się nigdy.

W międzyczasie również dzieje się sporo, np. Puchar Polski, w którym podobnie jak w normalnej piłce drużyna z niższej ligi może zajść daleko i zyskać tym samym sławę i uznanie. Co środę rozgrywane są też mecze sparingowe. Można umówić się na to spotkanie z graczem z Polski, ale można też namówić osobę z innego kraju. Bywa, że niektórzy gracze odpuszczają mecze w lidze, żeby jak najdalej zajść w pucharze. Można na tym nieźle zarobić, gdyż na stadiony przychodzi wielu kibiców.

Najwięcej w "Hattricku" zarabia się jednak na transferach. Zawodników można sprzedawać i kupować na całym świecie w specjalnie przeznaczonych do tego zakładkach transferowych. Transfer odbywa się na zasadzie licytacji.

Piłkarzy sprzedajemy po uprzednim ich wytrenowaniu. Jest kilka rodzajów treningu: defensywa, skuteczność, rozgrywanie, dośrodkowania, kondycja, stałe fragmenty, strzelecki, bramkarski. Po kilku tygodniach trenowania danej specjalności podnosi się ona u piłkarza o poziom (np. z zadowalającego na solidny). W jednym tygodniu możemy trenować jedną cechą, np. trening rozgrywania powoduje jego wzrost u środkowych pomocników i w mniejszym stopniu u skrzydłowych.

Kowal