Sport.pl

Szczypiorniści Travelandu Społem Olsztyn w ekstraklasie

Będzie ekstraklasa męskiego szczypiorniaka w Olsztynie! Traveland Społem zapełnił sobie awans na dwie kolejki przed zakończeniem sezonu dzięki pokonaniu na wyjeździe AZS-u Stelmet Zielona Góra 33:24 i porażce Sparty Oborniki z Grunwaldem Poznań 32:34




Przed spotkaniem ze Stelmetem było jasne, że zespół Travelandu, aby być pewnym awansu, nie tylko musi wygrać mecz w Zielonej Górze, ale czekać także na wiadomość o porażce Sparty Oborniki w spotkaniu z Grunwaldem Poznań.

- Kierownik naszej drużyny na bieżąco informował nas, jak rozwija się sytuacja w meczu w Poznaniu - mówi Mieczysław Nowak, trener Travelandu. - Tamto spotkanie rozpoczęło się pół godziny wcześniej niż nasze, więc o jego wyniku dowiedzieliśmy w drugiej połowie naszego meczu.

W takim wypadku pozostawało już jedynie pokonać Zieloną Górę, choć już pierwsze minuty meczu pokazały, że nie będzie to łatwe zadanie. W pierwszej połowie obydwa zespoły remisowały ze sobą aż pięć razy. Mimo że na dwie minuty przed przerwą olsztyniacy wyszli na trzypunktowe prowadzenie (11:8), szybko tę przewagę stracili i na przerwę schodzili już tylko z jednym punktem przewagi.

- Wszystko przez niewykorzystane rzuty w sytuacjach sam na sam - twierdzi Mieczysław Nowak. - Zawodnicy byli za bardzo spięci, chyba za bardzo paraliżowała ich świadomość, że wygrywając to spotkanie, już teraz mogą zapewnić sobie awans do ekstraklasy.

W drugiej połowie spotkanie miało podobny przebieg - najpierw Traveland ,odskakiwał od przeciwnika na trzy, cztery punkty, by potem znów tę przewagę roztrwonić. Wysokie zwycięstwo olsztyniacy zapewnili sobie dopiero w ostatnich minutach spotkania w 51. minucie, przy przewadze 22:23, rzucili aż sześć bramek, podczas gdy Stelmet - ani jednej.

- Zawodnikom Stelmetu w końcówce spotkania zabrakło już sił, dlatego już wtedy wiedzieliśmy, że mecz rozstrzygniemy na naszą korzyść - uważa olsztyński szkoleniowiec.

- Jeszcze nie cieszymy się z awansu tak w pełni - dodaje trener. - Do rozegrania pozostały nam jeszcze dwa spotkania, których w żadnym wypadku nie będziemy sobie odpuszczać. Będziemy grać do końca.

nata

AZS Stelmet Zielona Góra - Traveland Społem Olsztyn 24:33 (11:12)

Traveland Społem: Robert Łabuziński, Marcin Prorok i Adrian Konczewski (bramkarze) oraz Krzysztof Maciejewski, Marcin Malewski i Dawid Wojtaszewski - po 6 bramek, Adam Tetyk - 5, Marek Rozporski i Krzysztof Szymkowiak - po 3, Krzysztof Kłosowski - 2, Maciej Wasilenko i Kamil Kwiecień - po 1 oraz Tomasz Kuczyński i Marek Staniszewski



Dla ,,Gazety":

Andrzej Dowgiałło, prezes Travelandu Społem Olsztyn

Po zakończeniu ubiegłego sezonu zastanawiałem się, czy nie zakończyć swojej przygody z piłką ręczną. W tym nie miałem już takich dylematów. Zyskaliśmy kilku poważnych sponsorów, klubowi działacze również podeszli do sprawy awansu poważnie. Jednak nasz sukces jest przede wszystkim wynikiem piętnastoletniej pracy zarówno trenera, jak i zawodników, którzy w większości są wychowankami naszego klubu.

Brak dojrzałości u zawodników był niegdyś chyba największym problemem tego zespołu. W tym sezonie to się zmieniło i zawodnicy wreszcie zaczęli grać na oczekiwanym poziomie. Mimo to liczyliśmy się z tym, że możemy nie awansować. Wiedzieliśmy jedynie, że do walki o ekstraklasę włączą się dwie lub trzy drużyny i tak też rzeczywiście było. Od Sparty okazaliśmy się lepsi, ponieważ mamy lepszą kadrę zawodników i, wydaje mi się, byliśmy bardziej zdeterminowani. Przed sezonem zakładaliśmy, że zrobimy wszystko, aby awansować.





Marek Rozporski

rozgrywający Travelandu Społem



Przed sezonem nie myśleliśmy, że to Sparta będzie naszym największym rywalem w walce o ekstraklasę. Podejrzewaliśmy raczej Gwardię Opole i Techtrans Darad Elbląg, które miały udany poprzedni sezon i które na dodatek zostały wzmocnione dobrymi zawodnikami. Na pewno nie spodziewaliśmy się, że największym rywalem będzie Sparta.

Najważniejszym dla nas spotkaniem był więc nasz mecz ze Spartą w rundzie rewanżowej. Po tym zwycięstwie nie wskoczyliśmy, niestety, na miejsce lidera, ale znacznie zbliżyliśmy się do czołówki tabeli i uwierzyliśmy, że jesteśmy w stanie wygrać z każdym zespołem z naszej grupy. I tak się stało - w rundzie rewanżowej nie przegraliśmy żadnego spotkania i myślę, że ostatnie dwa mecze w tym sezonie z Grunwaldem Poznań i Sokołem Kościerzyna także wygramy.

Świadomość, że naszym głównym celem w tym sezonie jest awans do ekstraklasy czasem nam pomagała, a bywało, że i przeszkadzała. Jeśli mieliśmy przed sobą ważne spotkanie, chęć awansu dodatkowo nas motywowała. Wiedzieliśmy, że aby awansować, musimy wygrać. Jeśli występowaliśmy przeciwko słabszemu zespołowi, to zdarzało się nam przystępować do meczu z niepotrzebnym rozluźnieniem.



Krzysztof Maciejewski

kołowy Travelandu Społem

O porażce Sparty dowiedziałem się dopiero po meczu, od innych zawodników, i bardzo dobrze. Gdybym to wiedział w trakcie spotkania, raczej by mi to nie pomogło. Awansu do ekstraklasy jeszcze nie świętowaliśmy. Trzeba grać do końca sezonu, zostały nam więc jeszcze dwa spotkania, które musimy wygrać. Ale wiem, że tak naprawdę zacznę się cieszyć po meczu z Grunwaldem, który rozegramy w najbliższą niedzielę w hali Urania.