Stal Ostrów Wlkp. - AZS Koszalin 96:81

Koszykarze Stali Ostrów Wlkp. pokonali AZS Koszalin i przedłużyli swoje nadzieje na pozostanie w ekstraklasie. To niespodzianka, bo w składzie ostrowian zabrakło dwóch Amerykanów.
Do niezwykle ważnego meczu z AZS Koszalin koszykarze Stali przystąpili bez dwóch czarnoskórych zawodników: Brandona Spanna i Jameela Heywooda. Obaj Amerykanie zażyczyli sobie przed spotkaniem wypłacenia pieniędzy zapisanych w ich kontraktach. - Nie mogliśmy spełnić tych żądań, bo sponsor przelewa pieniądze do dwudziestego każdego miesiąca. Teraz ich nie mamy. Nie chcieliśmy się zapożyczać, by im zapłacić - tłumaczy prezes SSA Ostrów Maciej Karwacki. W tej sytuacji Spann (od początku tygodnia narzekał na wyobcowanie i... nie trenował) oraz Haywood odmówili gry z AZS i zapowiedzieli, że wyjadą z Polski. W tym sezonie Stal opuściło już ośmiu obcokrajowców, wśród nich było trzech koszykarzy z USA: Roderick Smith, Darecko Rawlins i Jason Allen.

Ponadto były trener Stali Andrzej Kowalczyk domaga się od ostrowskiego klubu ok. 115 tys. zł. Jak dowiedzieliśmy się nieoficjalnie, komornik - na wniosek Kowalczyka - zajął pieniądze, które Stal miała otrzymać z urzędu miasta i od sponsora.

Jakby na przekór tym złym wiadomościom, koszykarze z Ostrowa znakomicie rozpoczęli mecz z AZS. A był to pojedynek, który w przypadku przegranej gospodarzy, zmniejszyłby do minimum ich szanse na pozostanie w ekstraklasie.

We wczorajsze popołudnie podopieczni Wadima Czeczury grali niezwykle ambitnie. Pod tym względem zdecydowanie przewyższali "armię zaciężną" z Koszalina. Ostrowianie szybko, bo już w 5. min, wyszli na prowadzenie. Stało się to po pięciu kolejnych punktach Litwina Nerijusa Karlikanovasa. W 16. min przewaga Stali wynosiła nawet 41:27, gdy celnym rzutem za trzy punkty popisał się Grzegorz Małecki, który rozegrał wyśmienite spotkanie. Gdy pod koniec opuszczał parkiet, kibice krzyczeli "Sami biali mecz wygrali".

Dobrze spisywał się też jego rówieśnik, zaledwie 21-letni Michał Krajewski. Kibice w Ostrowie przecierali oczy ze zdumienia... Zdziwienie było tym większe, że ostrowianie prowadzili już nawet różnicą ponad 20 pkt. W 33. min AZS zmniejszył jednak dystans do 10 pkt (78:68) i zanosiło się na emocjonującą końcówkę. Nic z tego, drużyna Czeczury odzyskała inicjatywę i znów odskoczyła rywalom na bezpieczną odległość.

Gipsar-Stal Ostrów Wlkp. - AZS Koszalin 96:81

kwarty: 25:23, 29:16, 23:21, 19:21

Stal: Karlikanovas 32 (2), Lewandowski 21 (1), Krzykała 12 (2), Rudzitis 9 (1), Parzeński oraz Małecki 18 (1), Krajewski 0, Wiesner 0.

AZS: Thomas 20 (1), Sroka 14 (4), Kowalczuk 13, Gray 12, Zdravković 9, Wiechowski 6, Vukas 3, Balcerzak 2, Briegmann 2, Dąbrowski 0, Miszczuk 0.