Piłka nożna. GKS Katowice - Polonia Warszawa 2:3 (1:1)

Po blisko dwóch latach Polonia odniosła zwycięstwo wyjazdowe w lidze. Z trudem wygrała z ostatnim w tabeli GKS Katowice 3:2, praktycznie oddalając od siebie definitywnie widmo bezpośredniego spadku.


Jest pewna analogia między sobotnim zwycięstwem Polonii, a tym z maja 2003 roku. Wtedy "Czarne Koszule" pokonały w Szczecinie Pogoń, drużynę jak dziś GKS ostatnią w tabeli, której spadek był przesądzony przed rozpoczęciem rundy rewanżowej. Polonię od dłuższego czasu stać więc tylko na wyjazdowe zwycięstwa nad słabymi drużynami. Ostatnie znaczące wygrane poza Warszawą miały miejsce w marcu 2003 roku we Wronkach z Amicą i Płocku z Wisłą.

Nie wiadomo, czy w tej rundzie Polonia jeszcze coś osiągnie na wyjeździe. Męczyła się z GKS, bądź co bądź najsłabszą drużyną w ekstraklasie. Znów zawiodła obrona mimo znaczących zmian, do jakich w niej doszło. Na środku defensywy zamiast Piotra Dudy i Sławomira Jarczyka zagrali Piotr Stokowiec i Ivan Udarević. Dwa gole stracone z taką drużyną jak GKS chwały nie przynoszą. Ale wypada dodać - aby tę formację nieco rozgrzeszyć - że to właśnie obrońcy Igor Gołaszewski i Udarević strzelili dwa gole dla Polonii.

Gracze ofensywni "Czarnych Koszul" mieli od początku meczu utrudnione zadanie. Katowiczanie zaczęli bardzo skoncentrowani w obronie. Zagęścili środek boiska, nie pozwalając Polonii prowadzić ataku pozycyjnego. Odkryciem meczu okazał się Wojciech Krauze zastępujący w pierwszym składzie Grzegorza Kmiecika, który nie doszedł jeszcze do pełni sił po kontuzji. - Nie poznaję kolegi! Cicha woda brzegi rwie! W pierwszej połowie Wojtek grał jak z nut - uśmiechał się Grzegorz Fonfara, były piłkarz GKS, obecnie zawodnik drugoligowego Bełchatowa. W pierwszej części meczu 22-letni wychowanek Unii Tarnów kilkakrotnie pokazał się z bardzo dobrej strony podczas akcji ofensywnych. W 20. min po jego indywidualnej akcji i strzale z dystansu GKS mógł objąć prowadzenie, ale piłka przeszła minimalnie obok słupka bramki Jacka Banaszyńskiego. Gospodarze strzelili gola już minutę później. Po rzucie rożnym z dystansu strzelał Ryszard Czerwiec, a piłka dość przypadkowo trafiła pod nogi Dawida Plizgi, który z bliska pokonał bramkarza Polonii.

Po objęciu prowadzenia katowiczanie cofnęli się i inicjatywę przejęli piłkarze z Warszawy. Polonia pierwszy celny strzał oddała w 37. min, kiedy to na bramkę Mateusza Sławika strzelał Konrad Gołoś. Później próbowali jeszcze Sebastian Olszar i Dariusz Dźwigała, ale bramkarz GKS pewnie bronił strzały. Sławik nie miał jednak szans tuż przed przerwą, kiedy to po wrzutce Adama Cichonia z bliska do siatki trafił Ivan Udarević. Chorwat pokazał, że nie tylko umie zbierać kartki (ma ich najwięcej w drużynie, w tym dwie czerwone), ale i strzelać gole. Zdobył drugą bramkę w tym sezonie w ekstraklasie.

Druga połowa rozpoczęła się już od zdecydowanych ataków gości, którzy dużo lepiej radzili sobie na grząskiej i mokrej murawie. W 58. min Polonia zdobyła drugiego gola. Rzut wolny wykonał Dźwigała, a w polu karnym GKS refleksem popisał się Gołaszewski i z bliska strzelił do bramki katowiczan. Sześć minut później podobną sytuację stworzyli po drugiej stronie boiska gospodarze. Piłkę podawał Grzegorz Górski, a z bliska do siatki trafił Tadeusz Bartnik, któremu piłkę przedłużył Paweł Pęczak.

Wydawało się, że mecz zakończy się remisem. Obie drużyny nie kwapiły się do ataków. Polonia miała jednak szczęście. W 72. min po rzucie rożnym Jacka Kosmalskiego Łukasz Wijas interweniował tak niefortunnie, że zaskoczył własnego bramkarza. Piłka odbiła się od jego głowy i wpadła pod poprzeczkę bramki Sławika. - Jeden z piłkarzy Polonii popchnął mnie, walcząc o piłkę, i nie mogłem kontrolować tej piłki... Jestem zdruzgotany... - mówił Wijas. W końcówce trener gospodarzy Jan Furtok zdecydował się wprowadzić na boisko kolejnych dwóch napastników, Kmiecika i Daniela Onyekachiego. To właśnie Nigeryjczyk mógł zapewnić GKS remis. W 79. min przebiegł kilkadziesiąt metrów i będąc sam na sam z bramkarzem Polonii, a po bokach mając niepilnowanych Kmiecika i Plizgę, na linii pola karnego zderzył się z Banaszyńskim i zgubił piłkę. - Nie można go za to winić. Nie zna polskiego, więc nie rozumie, co do niego krzyczymy na boisku. Na pewno chciał dobrze, niestety nie wyszło... Mieliśmy jednak wiele innych okazji, więc i tak mogliśmy to spotkanie wygrać 5:3 - mówił Plizga.

Po tym zwycięstwie Polonia ma aż 16 punktów przewagi nad GKS. Trudno się spodziewać, aby taką przewagę roztrwoniła. Teraz musi walczyć o to, aby uniknąć baraży, a jeśli będzie w stanie wygrywać na wyjeździe z zespołami silniejszymi niż katowiczanie - powalczy o środek tabeli.



GKS Katowice 2 (1)

Polonia Warszawa 3 (1)

Strzelcy bramek

GKS: Plizga (21. dobitka strzału Czerwca), Bartnik (64. po podaniu Pęczaka).

Polonia: Udarević (43. po podaniu Cichonia), Gołaszewski (58. bez asysty), Wijas (73. samobójcza, po dośrodkowaniu Kosmalskiego).

GKS Polonia

10strzały12
3strzały celne4
17faule20
7spalone1
0słupki i poprzeczki0
3rzuty rożne7
GKS: Sławik - Pęczak, Markowski, Bartnik - Mysiak Ż (74. Kmiecik), Widuch, Czerwiec (60. Mielnik), Wijas, Górski Ż - Plizga, Krauze (65. Onyekachi).

Polonia: Banaszyński Ż - Gołaszewski, Udarević, Stokowiec, Jakosz - Głowacki Ż (59. Duda Ż), Dźwigała Ż, Gołoś, Cichoń - Olszar (69. Dorosz), Kosmalski (85. Jarczyk).

Sędziował: Leszek Gawron (Rzeszów). Widzów: 4 tys.



Nie było pojednania

Przed rozpoczęciem meczu piłkarze i kibice minutą ciszy uczcili pamięć Papieża. Obydwie drużyny zagrały także w czarnych opaskach na rękawkach na znak żałoby, zaś na płocie odgradzającym boisko od trybun zawisła flaga z napisem "Wy też bądźcie radośni - Jan Paweł II". Na nic to wszystko się zdało, kiedy chwilę później z trybun posypały się wyzwiska i wszystko wróciło do "normalności" znanej z polskich stadionów. To jednak nic przy tym, co "zaoferowała" chuligańska część kibiców GKS, która dwukrotnie zaatakowała swoich odpowiedników z Warszawy. - Tłumaczyli nam, że kibice Polonii mieli podobno na stadionie transparent obrażający papieża Jana Pawła II i oni powstrzymali ich przed jego powieszeniem... - opowiadali ochroniarze na stadionie GKS. Do starć doszło najpierw przed wejściem na sektor, a w przerwie meczu już na trybunach, gdzie swoje miejsca zajmowali przyjezdni z Warszawy. Dopiero wejście policji uspokoiło całą sytuację. - My nie mamy z tym nic wspólnego. Zdajemy sobie sprawę, że takim zachowaniem nie można sobie nikogo zjednać. Brak mi słów... - podkreślał Wojciech Pulchny ze stowarzyszenia Ratujmy Gieksę, które kilka tygodni temu rozpoczęło próby ratowania upadającego klubu. - Zachowanie kibiców było skandaliczne. Wstyd mi za nich. Miało być pojednanie między kibicami, a zamiast tego były burdy. Hańba! - denerwował się Dariusz Dźwigała, pomocnik Polonii, który przed laty reprezentował również barwy GKS.





Liczba Polonii

24

W tylu kolejnych meczach Polonia nie wygrała na wyjeździe. Do soboty.