Najlepszej od lat sekcji pływackiej w Polsce grozi rozwiązanie

Najlepszej od lat sekcji pływackiej w Polsce grozi rozwiązanie. Pusty basen Polonii już od wielu miesięcy zarasta grzybem, niedawno odcięto prąd. 200 zdesperowanych młodych pływaków nie wie, co ze sobą zrobić. Na razie wraz z rodzicami planują demonstrację przed ratuszem
Na stronie internetowej sekcji pływackiej Polonii Warszawa w znaku zakazu przekreślony kranik i licznik, który odlicza: "54. dzień bez pływalni!". Od 54 dni 200 młodych zawodników niemogących trenować we własnej sekcji tuła się po basenach całej Warszawy. 550 zawodników pozostałych sekcji klubu: piłkarskiej, koszykarskiej, lekkoatletycznej oraz uczniów Szkoły Mistrzostwa Sportowego nie ma gdzie się przebrać, gdzie wykąpać, gdzie ćwiczyć. Obiekty popadają w coraz większą ruinę.

- Miasto musi ratować klub, musi ratować szkołę i naszą sekcję. Bo inaczej to puśćmy tu Wietnamczyków, oni już jeden stadion zagospodarowali, zagospodarują drugi. Tym razem z basenem. Będą z tego pieniądze, nie trzeba będzie dopłacać jak teraz i wszyscy będą zadowoleni. Poza rodzicami, których dzieci "pójdą w długą", zamiast trenować sport, ulegać pasji. I poza tymi, którzy od takich niechcianych dzieciaków ucierpią - apelują zdesperowani rodzice, którzy przyszli do "Gazety" szukać wsparcia w kampanii, by władze miasta zainteresowały się problemami.

Im gorzej, tym lepiej

W KS Polonia przy Konwiktorskiej trenuje młodzież w pięciu sekcjach: piłkarskiej (12 drużyn dziecięco-młodzieżowych), lekkoatletycznej, koszykarskiej, szachowej i pływackiej. W sumie około 750 zawodników w wieku 9-19 lat. Przede wszystkim z gimnazjum i liceum SMS (Szkoła Mistrzostwa Sportowego) przy Konwiktorskiej, ze SP przy ul. Ciasnej oraz najbardziej utalentowani zawodnicy z różnych szkół w całej Warszawie.

Sekcja pływacka zrzeszająca około 200 młodych pływaków nie ma sobie równych w kraju. Tylko w 2004 roku jej zawodnicy wywalczyli 144 medale mistrzostw Polski, zajmując pierwsze miejsce w ogólnopolskiej klasyfikacji medalowej! - Jeśli chodzi o wyniki, to osiągnęliśmy właśnie złoty okres. Ale co z tego, skoro nasza przyszłość rysuje się jako czarna dziura - komentuje trener Piotr Piotrowski.

Sekcja ma też sukcesy międzynarodowe. Gwiazdą niedawnych mistrzostw Europy juniorów w Lizbonie okazał się prowadzony przez trenera Andrzeja Gozdalika Łukasz Gąsior, który zdobył złote medale na 50 i 100 m stylem dowolnym i brąz na 200 m, bijąc rekordy Polski juniorów. W tym roku marzył o zakwalifikowaniu się do mistrzostw świata seniorów... - Dotąd trenował z nami, ale w tych okolicznościach musiał się przenieść do ośrodka przygotowań olimpijskich przy AWF - wzdycha trener Piotrowski.

Podczas podsumowującej sezon uroczystości z udziałem najbardziej znanego zawodnika sekcji, trzykrotnego olimpijczyka Bartosza Kizierowskiego, nagrody wręczała dzieciakom Otylia Jędrzejczak. - Basen Polonii jest jednym z najgorszych w Warszawie, a mimo to klub odnosi sukcesy. To pokazuje, że nie jest ważne, gdzie się trenuje i w jakim kostiumie, ale jak podchodzi się do swoich obowiązków. Moich rodziców nie było stać na drogi strój kąpielowy, a mimo to udało mi się odnieść sukces - mówiła wówczas mistrzyni olimpijska z Aten.

Rzucić sport w cholerę?

Rzeczywiście, choć od kilku lat ciągłe problemy z odcinaniem ciepłej wody na pływalni krzyżowały plany i zawodnikom, i trenerom, uniemożliwiając treningi przed najważniejszymi startami, zawodnicy Polonii jakby na przekór temu na każdej ważnej imprezie bili rekordy Polski, przywożąc do Warszawy worki medali.

Problem w tym, że obecnie na basenie Polonii nie da się trenować wcale. Od 54 dni pozbawione możliwości treningu we własnej sekcji dzieciaki tułają się po basenach całej Warszawy. A żeby mieć sukcesy, trzeba mieć treningi dwa razy dziennie - ten pierwszy we wczesnych godzinach porannych.

- Dzieci po szkole z plecakami, o zmroku jeżdżą na drugi koniec Warszawy, żeby potrenować. 10-latki jeżdżą z Konwiktorskiej na Warszawiankę, na basen przy Inflanckiej itd. Owszem, nie przeszkadza to im zdobywać medali na najważniejszych imprezach, ale na dłuższą metę tak nie można - opowiadają rodzice.

- Część zamierza rzucić sport w cholerę, część rozważa przeniesienie się do innych klubów. Problem polega na tym, że wielu jest uczniami SMS, szkoły w całości podporządkowanej ułatwianiu dzieciom dwóch treningów dziennie. A zmiana szkoły to już nie taka prosta sprawa - dodają rodzice. - Poza tym po ewentualnej likwidacji sekcji część zawodników po prostu zostanie skazana na zerwanie ze sportem. Bowiem nie da się tak licznej grupy zawodników przenieść na inny stołeczny basen. Zablokowaliby bowiem w całości rekreacyjne pływalnie, które przecież muszą zarabiać. A już dziś nie zgadzają się na oddawanie torów zawodnikom - tłumaczy matka jednego z młodych pływaków (wszyscy rodzice zastrzegli sobie anonimowość).

Długi, które duszą

Brak ciepłej wody i prądu doprowadza do ruiny nie tylko formę sportową pływaków, którzy nie mają jak przygotować się do walki o minima na mistrzostwa Europy juniorów, ale i resztę sekcji. Nie mają się gdzie przebrać czy wykąpać piłkarze, lekkoatleci i koszykarze. Jak dotąd SPEC i STOEN wspaniałomyślnie włączały media w dni, w które swoje spotkania na Konwiktorskiej rozgrywali pierwszoligowi piłkarze.

Odcięcie mediów to efekt długów Polonii, który narosły w ciągu dwóch-trzech lat po przekazaniu gruntów i obiektów przez PKP. Długi sięgają już 4 mln zł. Władze Warszawy zapewniały rodziców, że są gotowe wspomagać finansowo działalność sekcji młodzieżowych. Ale pieniądze mogą iść tylko na bieżącą działalność, nie na spłatę zadłużenia.

Rodzice i władze sekcji apelowali więc do prezydenta Warszawy Lech Kaczyńskiego, by pomógł namówić SPEC, który jest spółką miejską, by ten rozważył możliwość umorzenia długu lub rozłożenia go na raty na dłuższy czas. - Jeśli bowiem nasz klub upadnie, SPEC może nie otrzymać żadnych pieniędzy - argumentowali. Władze Warszawy nie palą się jednak do takiego rozwiązania. Wolałyby, żeby klub znalazł sobie sponsora, który weźmie na siebie funkcjonowanie Polonii i zajmie jej zadłużeniem.

Rodzice uważają też, że zbyt wiele pieniędzy z miejskich dotacji pomocy zostało przeznaczone na działalność pierwszoligowej sekcji piłki nożnej. "Wiemy, iż władze m.st. Warszawy przeznaczają spore sumy na dotacje dla Klubu. Niestety, dotychczas gros (jeśli nie całość) przekazywanych KS Polonia pieniędzy przeznaczana była wyłącznie na poprawienie infrastruktury służącej piłkarzom (prywatna spółka KSP Polonia) - np. kryta trybuna, oświetlenie boiska itp. W związku z tym poprawiała się sytuacja prywatnego klubu piłkarskiego, a dramatycznie pogarszała wszystkich sekcji dziecięco-młodzieżowych" - napisali w apelu do prezydenta Lecha Kaczyńskiego.

- Nie mamy nic do piłkarzy. I dla nas są oni "dumą i sławą". Wielu trenerów i zawodników chodzi na mecze Polonii i dopinguje z całego serca. Ale nie może być tak, że piłkarze bądź co bądź prywatnego klubu dominują kosztem sportu dzieci i młodzieży - mówi trener Piotrowski.

Zostawieni sami sobie

Rodzicom młodych pływaków marzy się więc uniezależnienie się sekcji młodzieżowych Polonii poprzez utworzenie OSiR (Ośrodek Sportu i Rekreacji) pod patronatem Miasta Stołecznego Warszawy lub oddanie pływalni w dzierżawę szkole.

- Zdajemy sobie sprawę, że tak czy inaczej ośrodek nie utrzyma się sam. Ze względu na treningi zawodników pływalnia będzie zajęta niemal przez cały dzień. Nie da się udostępnić choćby kilku torów dla celów komercyjnych. Ale taki właśnie komfort ma np. sekcja pływacka Jordana Kraków i tamtejsza SMS, gdzie za użytkowanie basenu płaci w całości miasto.

"Chcieliśmy podkreślić, że decyzję o wyborze szkoły i Klubu podejmowaliśmy, gdy nasze dzieci miały ok. 8 lat, a na nasz wybór wpływ miały konkretne warunki, jakie zaproponował nam Klub i współpracujące z nim dwie śródmiejskie szkoły. Niektórzy z zawodników dojeżdżają tu od wielu lat z dalekich miejscowości podwarszawskich. Teraz warunki się zmieniły, a młodzież, wśród której po wielu latach ciężkiego treningu jest wielu mistrzów czy rekordzistów Polski, została zostawiona sama sobie. Boimy się, by wieloletni wysiłek nie został zmarnowany" - kończą apel do prezydenta Kaczyńskiego.