Sensacyjna porażka Skry Bełchatów

PZU AZS Olsztyn po raz pierwszy w tym sezonie pokonał w lidze Pamapol AZS, i to w Częstochowie, w pierwszym meczu półfinałowym. W drugim półfinale sensacja - po dwóch spotkaniach w Bełchatowie Skra tylko remisuje z Jastrzębskim Węglem 1:1.
Mecz w Częstochowie zakończył się małym skandalem. Wszystko za sprawą akcji, która w czwartym secie dała olsztynianom 27. punkt i zwycięstwo w całym spotkaniu 3:1. Michał Winiarski z Pamapolu zaatakował wówczas mocno z prawego skrzydła, niemal wszyscy widzieli, jak piłka odbiła się od bloku, ale sędzia Jacek Hojka się tego nie dopatrzył i odgwizdał koniec pojedynku. Kibice, działacze i zawodnicy gospodarzy nie mogli się pogodzić z tą decyzją, a kapitan Pamapolu Krzysztof Gierczyński nie chciał podpisać protokołu. "Złodzieje, złodzieje!", "Nie podpisuj, nie podpisuj!" - skandowali widzowie, a niektórzy z nich zaczęli rzucać butelkami po napojach.

Goście i tak lepsi

- Ja nie sprowadzałbym tego meczu do jednej piłki, uważam, że dzisiaj Olsztyn był zespołem lepszym i wygrał zasłużenie - stwierdził komentujący mecz dla TV 4 znany trener Wojciech Drzyzga. - To była trudna sytuacja do oceny. Gdy patrzyłem na żywo, wydawało mi się, że piłka odbiła się od bloku, ale po kilku kolejnych powtórkach już takiej pewności nie miałem.

Pewność miał Tomasz Swędrowski, który wspólnie z nim relacjonował mecz. - Dla mnie było po bloku - podkreślał. Wody w usta nabrali natomiast siatkarze z Olsztyna Paweł Zagumny i Marcin Nowak, którzy przy ostatniej piłce meczu byli pod siatką. - Byłem przekonany, że ta piłka odbiła się od rąk. Czyich? Chyba Pawła Zagumnego - mówił Winiarski.

Zwycięstwo olsztynian o niczym jeszcze nie przesądza, ale mocno przybliża drużynę Grzegorza Rysia do wielkiego finału. Wygrana na boisku w Częstochowie może mieć kapitalne znaczenie. Drugi raz drużyny zmierzą się w hali Polonia dzisiaj o godz. 18.45. Jeżeli i tym razem PZU AZS okaże się lepszy, powoli może się szykować do walki o złoty medal.

Zapominając o spornej sytuacji, która zakończyła mecz - olsztynianie byli lepsi od częstochowian. Wczoraj okazało się, jak wielkim kapitałem jest zdrowy i w formie Paweł Papke. W ataku był nie do zatrzymania, a równie dobrze prezentował się na zagrywce. W zespole Edwarda Skorka takiego siatkarza nie było. Michał Winiarski, Krzysztof Gierczyński i Grzegorz Szymański generalnie grali dobrze, ale zdarzały im się słabsze momenty. Podobnie jak rozgrywającemu Pamapolu Pawłowi Woickiemu, którego w trzecim secie zastąpił Jakub Oczko.

- Czuję się zdruzgotany, przegraliśmy i tego nie zmienimy - stwierdził po meczu Winiarski. - Przegraliśmy bitwę, ale wojny jeszcze nie, i na pewno się nie poddamy.

Mistrz na remis

W drugim półfinale w sobotę Skra Bełchatów wciąż nie grała tak, jak powinna, ale wystarczyło to do zwycięstwa nad obrońcą tytułu Jastrzębskim Weglem 3:1. Goście wystąpili bez swojego najlepszego zawodnika Przemysława Michalczyka, który się zatruł. Mimo to napędzili faworytowi sporo strachu. W pierwszym secie kilkupunktową przewagę uzyskali gospodarze - przede wszystkim dzięki mocnej zagrywce Piotra Gruszki i atakom niezawodnego Mariusza Wlazłego. Końcówka należała jednak do gości - Victor Rivera po sprytnym ataku zdobył 26. punkt, a set skończył pojedynczym blokiem Daniel Pliński, który zatrzymał Gruszkę. Środkowy Jastrzębia spisywał się w sobotę rewelacyjnie: znakomicie serwował, atakował i blokował. Kłopoty miał tylko z zatrzymaniem niemal bezbłędnego Wlazłego.

Potem tylko drugi set był wyrównany, ale goście popełnili zbyt dużo niewymuszonych błędów, żeby wygrać. W trzecim i czwartym secie Skra już zdecydowanie dominowała.

Tego, co nastąpiło w niedzielę, nikt się w Bełchatowie nie spodziewał. Jastrzębski Węgiel, poza pierwszym setem, prowadził zdecydowanie. W drugiej i trzeciej partii gospodarze ani razu nie wygrywali! Nie do zatrzymania był Pliński, który grał bezbłędnie i w ataku, i w obronie, i na zagrywce.

Trener gospodarzy Ireneusz Mazur robił, co mógł, chcąc ratować wynik. W ostatnim secie po raz pierwszy w tym sezonie posadził na ławce Piotra Gruszkę. Nic to nie dało - wciąż aktualni mistrzowie Polski wygrali 3:1. - Przy takiej dyspozycji rywali wszyscy moi zawodnicy musieliby zagrać bardzo równo. Tak nie było - stwierdzil Ireneusz Mazur.

Półfinały play-off (do trzech zwycięstw):

PAMAPOL DOMEX AZS - PZU AZS OLSZTYN 1:3 (25:27, 23:25, 25:20, 25:27), stan rywalizacji 0-1. Pamapol : Woicki, Winiarski, Kokociński, Szymański, Gierczyński, Jurkiewicz, Gacek (libero) - Patucha, Gawryszewski, Szewiński, Oczko. PZU AZS: Zagumny, Ruciak, Grzyb, Papke, Bąkiewicz, Nowak, Kuciński (libero) - Bąkiewicz, Czarnowski, Możdżonek, Szyszko, Śmigiel.

SKRA BEŁCHATÓW - JASTRZĘBSKI WĘGIEL 3:1 (25, 23, 18, 22) i 1:3 (25:23, 20:25, 23:25, 20:25 ), 1-1. Skra: Stelmach, Gruszka, Szczerbaniuk, Wlazły, Milczarek, Wnuk, Ignaczak (libero) - Maciejewicz, Dacewicz, Chadała. Jastrzębski Węgiel: Chudik, Jose Rivera, Pliński, Rybak, Victor Rivera, Terlecki, Rusek (libero) oraz Kurian, Wika, Nowak, Pilarz.

O miejsca 5-8 (do dwóch zwycięstw):

KP POLSKA ENERGIA SOSNOWIEC - AZS POLITECHNIKA WARSZAWA 1:3 (25:20, 21:25, 23:25,20:25), 0-1. KP: Flak, Syguła, Kudłacik, Cyvas, Bartman, Legień, Panas (libero) oraz Łomacz, Judek. AZS : Szulc, Gradowski, Kowalczyk, Niedziela, Malicki, Bednaruk, Dyżakowski (libero) oraz Peciakowski, Szcześniewski, Drzyzga.

RESOVIA RZESZÓW - MOSTOSTAŁ KĘDZIERZYN-KOŹLE 2:3 (25:14, 26:28, 13:25, 25:20, 12:15), 0-1. Resovia : Gerymski, Pieczonka, Szczygieł, Józefacki, Kamuda, Perłowski, Łuka (l), Pawłowski, Kuczko, Tomasz Kozłowski, Podora, Kupisz. Mostostal : Lipiński, Olejniczak, Januszkiewicz, Gromadowski, Serafin, Kmet, Kubica (l), Sramek, Michał Kozłowski, Stancelewski, Musielak.

O utrzymanie (do czterech zwycięstw):

GÓRNIK RADLIN - AZS PWSZ NYSA 1:3 (21:25, 25:20, 21:25, 18:25), 0-1. Nysa : Macionczyk, A. Kurek, M. Kaczmarek, B. Kurek, Augustyn, Wilk, Kwasowski (l), Dymowski, Kisielewicz, Kordysz, Lewicki. Górnik: Pęcherz, Lip, Grygiel, Sobczyński, Domonik, Fijoł, Dohnal (l), Szabelski, Lisiecki, Grzegoszczyk.