Koszykarze Gimbasketu wrócili z turnieju NEYBL-a w Wilnie

Kadeci Gimbasketu Białystok z tylko jedną wygraną wrócili z trzeciego turnieju Północnoeuropejskiej Ligi Młodzieżowej Koszykówki (NEYBL) rozegranego w Wilnie
Turniej na Litwie kończył rywalizację grupową w NEYBL-u. Przed wyjazdem białostocka młodzież rozegrała pierwsze z dwóch spotkań z Polonią Warszawa, które mają ustalić kolejność w makroregionie mazowiecko-podlaskim przed półfinałem mistrzostw Polski kadetów.

- Zwycięzca dwumeczu trafi do łatwiejszej grupy, z kolei przegrany będzie musiał zmierzyć się z silnymi ekipami ŁKS-u Łódź i Trefla Sopot - mówi Henryk Lenczewski, trener Gimbasketu.

Pierwsze spotkanie w Warszawie Polonia wygrała 81:60. Ze względu na śmierć Papieża Polski Związek Koszykówki ustalił, że nie będzie rewanżu.

- Złożyliśmy protest - dodaje Lenczewski. - Chcemy, aby sprawa rozstrzygnęła się na parkiecie, a nie przy zielonym stoliku. Choć odrobić straty będzie bardzo trudno.

Po meczu z Polonią białostoczanie udali się do Wilna. Udział w turnieju NEYBL-a rozpoczęli od wygranej 69:59 nad reprezentacją Łotwy rocznika '90, czyli o rok młodszego od podopiecznych Lenczewskiego.

- Później zmierzyliśmy się z BS Vilnius, który nie przegrał spotkania w całych rozgrywkach - dodaje trener Gimbasketu. - Litwini wygrali 68:56.

Wręcz fatalne w wykonaniu białostoczan było spotkanie z mistrzem Łotwy - BS Valmiera. Przegrali aż 44:88. Następnie Gimbasket uległ jeszcze 42:66 litewskiemu BS Kowno oraz 51:68 estońskiej SC Keila.