Zmarł Aleksy Antkiewicz

Antkiewicz był pierwszym polskim powojennym medalistą olimpijskim i w ogóle pierwszym polskim bokserem, który stanął na podium podczas igrzysk. W 1948 roku w Londynie zdobył brązowy medal. Cztery lata później na pokładzie statku "Stefan Batory" razem całą ekipą Feliksa Stamma popłynął na kolejną olimpiadę w Helsinkach. W Finlandii "Bombardier z Wybrzeża", jak nazwano Go ze względu widowiskowy i ofensywny styl walki, bliski był sięgnięcia po olimpijskie złoto. Mimo że walczył lepiej od swojego rywala Aureliana Bolognesiego, sędziowie przyznali zwycięstwo Włochowi. - To były inne czasy. Zimna wojna. Dwa obozy. Jeden walczył z drugim. My bywaliśmy ofiarami tej wojny - wspominał potem.

Antkiewicz, kiedy miał trzy lata, przyjechał z rodzicami spod Ciechanowa do Gdyni. O sobie mówił później "chłopak z Oksywia". Tam w remizie strażackiej na  zapoznał się z boksem, a w 1938 roku sam zaczął trenować. Jeszcze przed wojną stoczył kilka walk pokazowych (m.in. Zygmuntem Chychłą i Bolesławem Iwańskim) oraz brał udział w meczach towarzyskich. W czasie okupacji niemieckiej był przymusowym robotnikiem, m.in. "bauzugu" - kolejowego warsztatu naprawiającego zbombardowane tory. Wyzwolony z obozu pracy w Burghausen, w Bawarii, stoczył kilka pojedynków z czarnoskórymi Amerykanami i przez Czechosłowację wrócił do Polski. Po wojnie był zawodnikiem Gromu i Kotwicy Gdynia oraz gdańskich MKS i Gwardii. Pięciokrotnie zdobywał mistrzostwo Polski w wadze piórkowej i lekkiej. W ringu stoczył w sumie 250 walk, z których zaledwie 17 przegrał, pięć zremisował, resztę zaś wygrał. 13 razy boksował w reprezentacji Polski. Startował cztery razy w mistrzostwach Europy, dwa razy w igrzyskach olimpijskich. Jako trener Wybrzeża Gdańsk i Czarnych Słupsk szkolił medalistę olimpijskiego Kazimierza Adacha i Dariusza Michalczewskiego. Z zespołem Gwardii Gdańsk wywalczył dwa razy tytuł drużynowego wicemistrza Polski. Antkiewicz odznaczony został Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski, ma także swoją gwiazdę w Alei Gwiazd we Władysławowie.

Od kilku lat walczył z rakiem gardła. Zmarł w niedzielę. Miał 82 lata