Sport.pl

Koniec absurdu w Zabrzu - stadion im. Pohla

Legendarny Ernest Pohl zastąpi na początku czerwca Adolfa Hitlera w roli patrona stadionu w zabrzańskiego Górnika.
Przed wojną obiekt został nazwany imieniem Adolfa Hitlera i od tego czasu żaden nowy patron się nie pojawił. Dopiero w ubiegłym roku rada miasta uchwaliła, że stadion otrzyma imię Ernesta Pohla, legendy zabrzańskiej piłki, znakomitego strzelca Górnika - najlepszego w historii polskiej ekstraklasy - i reprezentacji kraju. Wydawało się, że oficjalne uroczystości są tuż-tuż, gdy nagle do akcji wkroczyli prawnicy wojewody, którzy zanegowali podstawy prawne gminnej uchwały. Po kolejnym tekście na katowickich stronach "Gazety" wojewoda osobiście zajął się sprawą i nakazał urzędnikom wycofanie się z podjętych działań. Dzięki temu możliwe stało się przystąpienie do prac nad pamiątkową tablicą. Dwukrotnie spotykał się już w tej sprawie specjalny zespół, w którym są przedstawiciele urzędu miasta i klubu. - Wybraliśmy miejsce, gdzie tablica zostanie przymocowana, a do prac nad jej wykonaniem przystąpiły dwie firmy - mówi Andrzej Kobiałka z wydziału kultury UM w Zabrzu.

Tablica ze specjalnym nadrukiem i wygrawerowaną podobizną piłkarza-patrona zostanie przymocowana nad wejściem do klubowego budynku. Uroczyste odsłonięcie nastąpi najprawdopodobniej 8 czerwca przed meczem Górnika z Polonią Warszawa. Tego dnia stadion oficjalnie zyska legendarnego patrona. Wcześniej w Zabrzu planowano, że uroczystość odbędzie się 2 maja, gdy Górnik podejmuje warszawską Legię. To byłby pewien symbol, bo przecież Pohl występował w obu tych klubach. - Mieliśmy w planach tę datę, jednak nie zdawaliśmy sobie sprawy, że tak długo może trwać wykonywanie tablicy - tłumaczy Kobiałka.

Na uroczystości do Zabrza ma przyjechać rodzina piłkarza. Niewykluczone, że pojawią się żona Marianna, zięć Wojciech Markowski, a może nawet wnuk Adrian Karkoschka, który poszedł w ślady dziadka i znakomicie gra w piłkę. - Jestem w kontakcie z rodziną Ernesta. Jak tylko termin uroczystości będzie przesądzony, wtedy przekażę im zaproszenie - mówi Stanisław Oślizło, który grał z Pohlem w jednej drużynie.