Pilakrze ręczni Travelandu po ćwierćfinale PP

Szczypiorniści Travelandu Społem przegrali co prawda z Zagłębiem Lubin 28:30, ale bardzo dobrze zaprezentowali się na tle czwartej drużyny ekstraklasy


Traveland na dziesięć minut przed rozpoczęciem spotkania został z tylko jednym bramkarzem, ponieważ Marcin Prorok doznał podczas rozgrzewki kontuzji stopy. Cały ciężar gry w bramce spoczął więc na Robercie Łabuzińskim. A i mecz zaczął się dla Travelandu niekorzystnie. Olsztyńscy zawodnicy wyszli bowiem na boisko zdenerwowani i popełniali proste błędy. Mimo to Zagłębie nie prowadziło wtedy więcej niż trzema punktami. Nie była to jednak zasługa udanego występu olsztyniaków, ale Krzysztofa Maciejewskiego, który był bez wątpienia najlepszym zawodnikiem na boisku. Kolejne strzały olsztyńskiego zawodnika i udane interwencje Roberta Łabuzińskiego sprawiły, że Traveland na przerwę schodził z dwupunktową przewagą, którą utrzymywał też przez większą część drugiej połowy. Niestety, później gościom udało się doprowadzić do remisu, a na minutę przed końcem spotkania wyszli na prowadzenie, którego nie oddali już do końca.

- Graliśmy jak równy z równym z czołową drużyną ekstraklasy - mówił po meczu wyraźnie zadowolony Mieczysław Nowak, olsztyński szkoleniowiec. - Tylko w końcówce meczu spotkania zabrakło nam sił.

- Jestem pełen uznania dla drużyny gospodarzy - stwierdził Zenon Łakomy, trener Zagłębia. - Nie spodziewaliśmy się aż tak trudnego spotkania, a duża w tym zasługa olsztyńskiego obrotowego.

Sam Krzysztof Maciejewski, uznany przez trenera Nowaka za najlepszego zawodnika meczu, stwierdził jednak, że na pochwałę zasługuje cały zespół.

- Gdyby nie dobra gra pozostałych moich kolegów, na pewno nie zagrałbym tak dobrze - powiedział po meczu Maciejewski.

Traveland Społem Olsztyn - Zagłębie Lubin 28:30 (13:11)

Traveland Społem: Robert Łabuziński (bramkarz) oraz Krzysztof Maciejewski - 11 bramek, Adam Tetyk - 5, Krzysztof Szymkowiak - 4, Marcin Malewski - 3, Marek Rozporski, Dawid Wojtaszewski - po 2, Kamil Kwiecień - 1 oraz Marcin Jakacki, Jarosław Kędra i Maciej Wasilenko



Tylko formalność

I rzeczywiście olsztyńska drużyna zasłużyła na pochwałę. Traveland bowiem, na początku meczu jakby wystraszony perspektywą spotkania z zespołem ekstraklasy, w miarę upływu czasu przekonywał, że jego ambicje awansu do ekstraklasy nie są bezpodstawne, a zwycięstwa w najbliższych spotkaniach i sam awans powinien być już tylko formalnością.

Natalia Tarkowska