Piłkarska I liga: GKS Katowice - Groclin Grodzisk Wlkp. 1:3

Groclin, podobnie jak wcześniej krakowska Wisła, to rywale stanowczo za silni dla "Gieksy". Gospodarze byli bez szans, tym bardziej że mecz odbył się bez udziału kibiców.
Działacze klubu jeszcze w piątek wieczorem starali się uzyskać zgodę Marka Kopla, prezydenta Chorzowa, na organizację imprez masowych. Nie udało się jednak dojść do porozumienia i mecz musiał odbyć się przy pustych trybunach. - Rozumiem pana prezydenta, bez opinii policji nie mógł podjąć pozytywnej decyzji. Problem w tym, że jedna ze stron mówi, że to policja w Katowicach powinna wydać zgodę, druga - że w Chorzowie. Jeżeli komenda wojewódzka nadal będzie trwała przy swoim zdaniu, to spór będzie musiał rozstrzygnąć sąd administracyjny - mówił w sobotę Piotr Dziurowicz, prezes klubu.

Na sobotni mecz z Warszawy przyjechał specjalny wysłannik piłkarskiej centrali, sekretarz generalny związku Zdzisław Kręcina. - Staraliśmy się mediować w tej sprawie i kontaktowaliśmy się z Urzędem Miejskim w Chorzowie. Niestety, nie udało się niczego wskórać i musiało dojść do tego smutnego widowiska. Mecze piłkarskie bez kibiców tracą jakikolwiek sens. Mam nadzieję, że szybko uda się rozwikłać całą sytuację i takie mecze już nigdy się nie powtórzą. Ten incydent pokazuje, jak bardzo potrzebne jest uregulowanie spraw związanych z katowickim stadionem. Już najwyższy czas, żeby prezydenci Chorzowa i Katowic usiedli do wspólnego stołu - tłumaczył Kręcina.

Mimo że kibice nie zostali wpuszczeni na stadion, to jednak nie zabrakło ich na Bukowej. Prawie tysięczna grupa najwierniejszych fanów "Gieksy" głośno dopingowała swój zespół zza płotu. - Odśnieżali murawę przez cztery dni, a teraz nie mogą zobaczyć meczu. To bardzo smutne - mówił Jan Furtok, szkoleniowiec GKS-u.

Oprócz dopingowania swojej drużyny, kibice kontynuowali kampanię przeciwko prezesowi klubu. Oprócz okrzyków domagających się odejścia Dziurowicza, prezesowi klubu zostało poświęcone miejsce w gazetce meczowej "Bukowa". Wrażenie robi już sama okładka, na której grafficiarz maluje na ścianie napis: "Dziurowicz musi odejść". - Mogę usiąść i dyskutować o moim odejściu, ale nie pozwolę się obrażać. Na pewno podejmę kroki, żeby przeciwdziałać takim sytuacjom. Jakie? Muszę się zastanowić - mówił Dziurowicz.

W drużynie GKS-u zadebiutowało w sobotę dwóch piłkarzy: 21-letni Maciej Mysiak i 17-letni Paweł Król. Dla obu był to również debiut w pierwszej lidze. - Trudno ich oceniać po jednym meczu. To młodzi chłopcy, którzy dopiero zaczynają przygodę z piłką - komentował Furtok.

W drużynie z Grodziska zabrakło Czecha Radima Sablika, który kilka dni temu skrytykował w prasie trenera, że nie wstawia go do podstawowego składu. Piłkarz został usunięty z drużyny.

Mecz rozpoczął się od ataków Groclinu, który już w 11. minucie objął prowadzenie. Z lewej strony boiska w pole karne dośrodkował Bartosz Ślusarski, a Michał Goliński strzałem głową pokonał Mateusza Sławika. - Mam patent na "Gieksę". W czterech meczach, jakie rozegrałem przeciwko katowiczanom, strzeliłem pięć bramek. Dzisiaj dodatkowo pierwszy raz w ekstraklasie strzeliłem bramkę głową - cieszył się piłkarz.

Z czasem przewagę zaczęli jednak osiągać katowiczanie, którzy stworzyli kilka groźnych sytuacji. Szczęścia zabrakło jednak przy strzałach Grzegorza Górskiego i Grzegorza Kmiecika, a Łukasz Wijas zbyt długo zwlekał z oddaniem strzału i piłkę wybili mu obrońcy Groclinu.

W 26. min w polu karnym gości po starciu z Mico Vranjesem na murawę upadł Dawid Plizga, jednak sędzia nie dopatrzył się faulu na naszym zawodniku. Chwilę później boisko musiał opuścić kontuzjowany Kmiecik. - Stłukłem sobie mocno kostkę, więc czeka mnie przerwa w grze. Boisko było bardzo nierówne, a w takich warunkach łatwo o kontuzję - narzekał Kmiecik.

Goście jeszcze przed przerwą strzelili drugiego gola. Radek Mynar zacentrował w pole karne, a niepilnowany Ślusarski bez trudu posłał piłkę do siatki. - Ten gol mocno osłabił naszą wiarę. Taka bramka do szatni to potężny cios - opowiadał Górski.

W przerwie kontuzjowanego Mariusza Liberdę w bramce Groclinu zmienił Sebastian Przyrowski. - Nie planowaliśmy wcześniej żadnych zmian, nawet przy bezpiecznym wyniku. Musiałem jednak zejść z boiska, ponieważ naciągnąłem wiązadło w kolanie i nie chciałem ryzykować jakiejś poważniejszej kontuzji - tłumaczył Liberda.

Piłkarzom GKS-u powodzenie przyniosła akcja z 68. min. Prawą stroną boiska uciekł Artur Andruszczak, zacentrował w pole karne, a niewysoki Plizga wyskoczył wyżej od obrońców Groclinu i strzałem głową pokonał bramkarza. - To niesamowite, że Dawid wyskoczył wyżej od obrońców Groclinu, którzy są od niego wyżsi przynajmniej o 20 centymetrów. W tym momencie uwierzyliśmy znowu, że jest szansa przynajmniej na remis - tłumaczył Andruszczak.

Niestety, goście szybko opanowali sytuację na boisku i strzelili kolejnego gola. Andrej Porazik wykorzystał prostopadłe podanie w pole karne od Marcina Zająca i pewnym strzałem posłał piłkę do siatki obok wychodzącego Sławika.

Katowiczanie, mimo że zagrali bardzo ambitnie, to jednak nie mieli szans w starciu z silniejszym piłkarsko rywalem. - Ambicja i wola walki to za mało, żeby zdobyć choćby punkt z taką drużyną jak Groclin. Cieszę się jednak, że chłopcy podjęli walkę. Będziemy walczyć do końca - mówił Furtok.





GKS Katowice 1 (0)

Groclin Grodzisk 3 (2)

Strzelcy bramek

GKS: Plizga (68., głową po podaniu Andruszczaka)

Groclin: Goliński (11., głową po podaniu Ślusarskiego), Ślusarski (45. po podaniu Mynara), Porazik (74., po podaniu Zająca).



GRACZ MECZU

Michał Goliński - strzelił ładną bramkę, a przez resztę spotkania nadal zagrażał bramce Mateusza Sławika.



GKSGroclin
5strzały2311faule192celne00spalone3
0słupki i poprzeczki13rzuty rożne8
GKS: Sławik - Mysiak, Markowski, Bartnik - Andruszczak Ż, Wijas (46. Król), Widuch, Czerwiec Ż, Górski - Plizga, Kmiecik (32. Onyekachi).

Groclin: Liberda (46. Przyrowski) - Mynar, Sninsky, Pawlak, Vranjes Ż - Zając, Kozioł, Goliński, Piechniak Ż (83. Radzewicz) - Ślusarski (69. Porazik), Sikora.

Mecz bez udziału publiczności.





Rozmowy pod szatnią

Dawid Plizga (GKS): - Nie jestem pewien, czy byłem faulowany w sytuacji w pierwszej połowie. Chciałbym całe zdarzenie zobaczyć jeszcze raz w telewizji. Groclin potrafił nas dobrze skontrować, a przy odrobinie szczęścia mógł nam strzelić więcej bramek. Popełniamy zbyt dużo błędów. Nie możemy tracić bramek po tym, jak sami rozgrywamy stały fragment gry.  Sebastian Przyrowski (Groclin): - Straciliśmy bramkę, której nie powinno być. To był nasz ewidentny błąd. GKS zagrał dziś całkiem dobrze z tyłu, nastawił się na grę z kontry. Mimo wszystko bez trudu wygraliśmy. Artur Andruszczak (GKS): - Nie potrafię zrozumieć i nie chcę tego rozumieć, dlaczego graliśmy przy pustych trybunach. Na załatwienie tego było kilka miesięcy, więc dlaczego ktoś tego nie zrobił? Jestem rozżalony, bo gra przy pustych trybunach nie ma sensu. Groclin i Wisła to bardzo trudni rywale. Jednak teraz czekają nas spotkania z drużynami, które są w naszym zasięgu. Nie powiedzieliśmy jeszcze ostatniego słowa.

Bartosz Ślusarski (Groclin): - Już przed meczem mówiłem, że GKS to nie jest drużyna do bicia. Przy prowadzeniu 2:0 powinniśmy zagrać z większym spokojem. Niestety, straciliśmy bramkę i zrobiło się nerwowo. Na szczęście udało nam się szybko zdobyć trzecią bramkę. Mimo wąskiego pola manewru trener Furtok potrafi dobrze ustawić swoją drużynę. Katowiczanie to ciekawy, walczący i bardzo ambitny zespół.

Zdaniem trenerów

Jan Furtok (GKS): Przy stanie 1:2 poczuliśmy się chyba zbyt pewnie i szybko znaleźliśmy się na swoim miejscu. Nie stać nas w obecnej sytuacji na wywalczenie choćby punktu z takimi rywalami jak Wisła Kraków czy Groclin. To zespoły lepsze przynajmniej o klasę. Teraz czekają nas trzy, cztery mecze, które zadecydują, czy pozostaniemy w ekstraklasie. Szkoda mi kibiców, bo przez trzy dni od rana do wieczora odśnieżali boisko, a mecz musieli oglądać zza płotu. Liczyłem na ich doping i się nie zawiodłem, bo nawet stamtąd nas wspomagali. Duszan Radolsky (Groclin): Cieszę się, że ze Śląska wywozimy sześć punktów (w środę Groclin wygrał w Pucharze Polski z Odrą Wodzisław). Jednak źle się grało przy pustych trybunach, bo futbol jest przecież dla kibiców. Moja drużyna była lepsza, stworzyliśmy więcej sytuacji i - co najważniejsze - strzeliliśmy więcej bramek. GKS-owi życzę powodzenia w kolejnych meczach, bo to zespół, który jest w stanie powalczyć z każdą drużyną.

not. rg





Liczba dnia

0

meczów wygrały dotąd w lidze i Pucharze Polski śląskie zespoły z drużyną Groclinu prowadzoną przez słowackiego trenera Duszana Radolskiego: GKS przegrał wszystkie cztery mecze w ekstraklasie (bilans bramkowy 3:16), Odra - w lidze i PP - także poniosła w sumie cztery porażki (1:9), dwa razy w PP przegrał Piast Gliwice (0:5), a Górnik dwa razy zremisował (w ubiegłym sezonie) i raz przegrał.

gak