Sport.pl

Gipsar Ostrów Wlkp. - AZS Koszalin 106:95

Roszady kadrowe i kary finansowe dla zawodników przyniosły efekt - podopieczni Wadima Czeczury wygrali. Zwycięstwo jest cenne, bo odniesione nad AZS Koszalin, który walczy z Gipsarem o utrzymanie się. Na dodatek ostrowianie opuścili ostatnie miejsce w tabeli
Przed sobotnim meczem w ostrowskim zespole doszło do sporych zmian. Zespół opuścili Srdjan Lalić i Nicola Piacun. Ten pierwszy wyjechał już z Ostrowa, a drugi oglądał mecz z trybun. O ile nad stratą Lalicia nikt nie ubolewał, o tyle brak Piacuna momentami był widoczny.

Na początku pojedynku z AZS Koszalin bardzo dobrze grał Jamel Heywood, który nie tylko zdobywał punkty, ale także walczył ostro w obronie. Jednak w 4. min koszalinianie wyszli na prowadzenie 10:9 po rzutach za trzy punkty Marka Miszczuka i Marcina Sroki. - Obawiałem się, że po tych rzutach mój zespół się załamie - mówił trener Gipsaru Wadim Czeczuro. Lecz tak się nie stało - ostrowianie nadal zaciekle walczyli, a Heywood punktował. Walka na parkiecie była tak zacięta, że niektórzy koszykarze już w drugiej kwarcie mieli po cztery przewinienia. Jednym z nich był kapitan Stali Dariusz Parzeński, który w 14. min usiadł na ławce. Trener Czeczuro nie chciał ryzykować. W całym meczu koszykarze obu zespołów faulowali aż 61 razy (25 - Gipsar, 31 - AZS). - Powodem nie była wcale agresywna gra w obronie. Ci zawodnicy po prostu nie potrafią grać w koszykówkę - mówił po spotkaniu trener zespołu gości Jacek Gembal.

Prawie przez cały czas wynik był bliski remisu. W drugiej połowie koszykarze dali pokaz rzutów za trzy punkty. W zespole z Koszalina brylował Miszczuk, a w Stali - Brandon Spann. W 24. min, właśnie po rzucie Spanna, był remis 59:59, ale odtąd coraz lepiej grali ostrowianie, a ich przewaga systematycznie rosła. W 34. min gospodarze wyszli na najwyższe prowadzenie w meczu: po akcji Nerjusa Karlikanovasa było 88:77. AZS Koszalin walczył, zmniejszył straty do czterech punktów (94:98), ale ostrowianie nie dali sobie wydrzeć zwycięstwa. Ostatnie punkty w meczu zdobył najlepszy gracz na parkiecie Heywood.

- Na wyjeździe nie wygrywa się, kiedy się nie broni - mówił Gembal. - Widać, że zmiany dobrze wpłynęły na grę. Teraz koszykarze zostawiają serce na parkiecie. Liczę, że pójdą za ciosem i zespół odbije się od dna. Cieszę się też, że kibice docenili postawę koszykarzy - ocenił prezes SSA Ostrów Maciej Karwacki. - Chłopcy włożyli w grę serce i chcę im za to podziękować. Obrona nie była zbyt dobra, ale zawodnicy nadrobili to zaangażowaniem - stwierdził trener Czeczuro. Wstąpił w nas duch walki - podsumował koszykarz Gipsaru Przemysław Lewandowski.

GIPSAR OSTRÓW106
AZS KOSZALIN95
Kwarty: 30:29, 18:22, 29:20, 29:24

Gipsar: Heywood 33 (1x3), Spann 32 (5x3), Karlikanovas 16, Lewandowski 13 (1x3), Parzeński 1 oraz Krzykała 7 (1x3), Rudzitis 4.

AZS: Gray 24 (1x3), Thomas 17 (1x3), Miszczuk 15 (3x3), Kowalczuk 9 (1x3), Sroka 7 (2x3) oraz Vukas 14, Zdravković 6, Brieman 3, Balcerzak 0, Dąbrowski 0.