Sport.pl

Astoria wygrywa z Czarnymi Słupsk 99:95

Dramatyczne końcówki to w tym sezonie specjalność bydgoskich koszykarzy - Wiemy, że kibice to lubią, więc czemu nie zafundować im przyjemności - żartował w sobotę Aleksander Kudriawcew
Zwycięstwo z Czarnymi zapewniło bydgoszczanom już piąte miejsce po rundzie zasadniczej. Po spotkaniu drugi trener Tomasz Herkt mówił - Trzymamy kciuki za Anwil w Zgorzelcu. Jeśli wygra, nasz czwartkowy mecz z włocławianami będzie meczem o coś - .

Wczoraj okazało się, że zespół Andreja Urlepa pokonał Turów. Tak więc "coś", o którym wspominał Herkt to wyprzedzenie zespołu ze Zgorzelca i awans Astorii czwarte miejsce - taka jest obecnie stawka pojedynku we Włocławku.

- Jesteśmy już myślami przy tym meczu. Zobaczymy, co zajączek nam przyniesie - stwierdzał szkoleniowiec Asty Wojciech Krajewski.

W sobotę jego zespół zafundował kibicom kolejny thriller z happy endem, tak jak w trzech ostatnich spotkaniach na własnym parkiecie. Tylko otwarcie meczu było tym razem pomyślne dla bydgoszczan. Gospodarze skrzętnie wykorzystywali przewagę wzrostu (210 cm Krzysztofa Wilangowskiego; 207 cm Kevina Fletchera) i masy nad znacznie niższą ekipą ze Słupska. W pierwszej piątce najwyższy był Ivo Josipović (202 cm) a drugim 2-metrowcem był tylko Rusłan Bajdakow.

Tak więc nawet jeśli Fletcher nie trafił rzutu wolnego, to Wilangowski zebrał piłkę ponad rękami Bajdakowa i bydgoszczanie mogli kontynuować akcję. Głównie dzięki temu Astoria prowadziła po 60 sekundach 8:0.

Niestety Wilangowski i Fletcher już w 5 minucie meczu mieli po dwa faule. Kiedy sędziowie w 7 min. odgwizdali temu pierwszemu trzecie przewinienia, Astoria stanęła.

Ostrożnie grający w defensywie Fletcher pozwalał na zbyt wiele Josipoviciowi (12 pkt w pierwszej kwarcie).

- Ciężko się gra kiedy już na początku spotkania łapiesz dwa przewinienia a ciągle chcesz być efektywny i przydatny w grze. Mimo wszystko jednak nie powinienem mu na tyle pozwalać i byłem zły na siebie. Po przerwie wyglądało to lepiej - mówi Fletcher.

Kiedy jeszcze trener Andrzej Kowalczyk wpuścił na boisko Matiję Ceskovicia, gra Czarnych stała się jeszcze bardziej skuteczna. Serb razem z rozgrywającym Tedem Berrym raz za razem rozmontowywali bydgoską obronę, a to rzutami za trzy, a to ładnymi asystami (celował w tym Berry - 9 asyst w meczu). Słupszczanie szybko odrobili straty z 1. minuty, a po trójce Ceskovicia w 9 min, wyszli na prowadzenie 24:23.

Koszykarze Astorii zatracili natomiast swój styl. Zbyt szybki decydowali się na rzuty, a potem zbyt wolno wracali do obrony. Szybcy Cesković i Berry biegali świetnie do kontrataku, a kiedy było trzeba rzucali celnie z dystansu (w sumie obaj 9/16 za trzy).

- W przerwie padły ostre słowa. Zawodnicy zrozumieli, że nie można sobie pozwolić na taką grę, szczególnie w obronie. Pozwolili sobie rzucić ponad 50 punktów na własnym parkiecie - mówi Krajewski.

W trzeciej kwarcie Astoria przegrywała już 13 punktami (56:69), skończyła ją z 6-punktową stratą.

Szarża bydgoszczan nastąpiła w ostatnich czterech minutach meczu. To głównie zasługa trzech zawodników. Harrington i Grzegorz Arabas popisywali się w ataku, a Fletcher na deskach (aż 19 zbiórek w meczu).

3 minuty i 30 sekund przed końcem pilnujący Berry'ego Arabas zabrał mu piłkę i został przez niego sfaulowany. To było przewinienie niegodne sportowca. Bydgoski koszykarz wykorzystał jeden z dwóch rzutów wolnych (85:85), a potem Harrington wszedł pod kosz i trafił ponad rękami Rafała Franka.

Amerykanin wziął wówczas na siebie ciężar odpowiedzialności za wynik. Skutecznie wykonywał rzuty wolne. Kluczowa była sytuacja na 56 sekund przed końcowym gwizdkiem. Wówczas Harrington z kamienną twarzą rzucił celnie za trzy (93:90).

Natomiast zmęczeni Cesković i Berry nie byli już tak skuteczni. Serb spudłował w tym momencie z dystansu, a 7 sekund przed końcem spotkania, kiedy było 97:95, nieskuteczne było wejście Berry'ego pod kosz.

- Kiedy nacisk w obronie był większy, Czarni zaczęli popełniać błędy. Liczyliśmy na ich zmęczenie w końcowej części meczu. No i w tych decydujących momentach Berry chyba zawiódł . Czarni zagrali naprawdę dobry mecz, dzięki temu nasze zwycięstwo jest cenniejsze. - mówi Krajewski.



ASTORIA 99

CZARNI SŁUPSK 95

Kwarty: 29:29, 16:29, 27:20, 27:17

Astoria: Harrington 22 (2), Fletcher 20 (1), Kudriawcew 18 (1), Wilangowski 10, Białek 2 oraz Arabas 17 (3), Wiekiera 6 (1), Szczotka 2, Gliszczyński 0

Czarni: Josipović 30 (3), Berry 27 (4), Spears 9 (1), Seweryn 6, Bajdakow 2 oraz Cesković 21 (5), Frank 0, Obrzut 0, Majchrzak 0, Pluta 0