Piłka nożna. I liga: Cracovia - Górnik Łęczna 0:0

Piłkarze i kibice Cracovii muszą się cieszyć, że mecz skończył się podziałem punktów. Im bowiem bliżej było końca, tym groźniejsze stawały się kontrataki gości. Mecz do końca trzymał w ogromnym napięciu.
Warunki do gry były koszmarne: boisko zamienione w błotne grzęzawisko, bez przerwy padający deszcz i mocno zacinający wiatr. To, oczywiście, w żadne sposób nie może tłumaczyć Cracovii, bo obie drużyny grały w takich samych warunkach, a jednak ciut lepsze wrażenie zostawili górnicy z Łęcznej.

Przede wszystkim łęcznianie mieli znakomicie ustawioną obronę. Nasza drużyna od 60-65 minuty była wręcz bezradna i tak naprawdę tylko cud, przypadek albo Kazimierz Węgrzyn mogli się przyczynić do zdobycia gola. Ponieważ cuda i przypadki zdarzają się jednak niezwykle rzadko, został tylko "Kazek", rozgrywający w I lidze swój 350. mecz. Węgrzyn, podpora krakowskiej obrony, przy każdym stałym fragmencie gry szukał swojej szansy w polu karnym przeciwnika i to on tak naprawdę stanowił największe zagrożenie ze strony krakowian. Goście wiedzieli o tym bardzo dobrze, więc zatrzymywali go w sposób dozwolony i niedozwolony. W jednym ze starć nasz zawodnik dostał tak mocno głową w nos, że jeszcze po zakończeniu meczu lała mu się krew.

A inni atakujący "Pasów"? Piotr Giza, chory, zszedł już w przerwie. Piotra Bania na pół godziny przed końcem ustąpił pola Łukaszowi Szczoczarzowi. Ale ani wchodzący Paweł Nowak, ani "Szczotka" niczym specjalnym się nie wyróżnili. Groźniejszy od obu był Tomasz Moskała, debiutujący w meczu ligowym Cracovii. Groźniejszy, ale nie na tyle dobry, by dać radę obrońcom Górnika i bramkarzowi Andrzejowi Bledzewskiemu. "Pasy" szukały szansy na strzelenie gola z rzutów wolnych, ale nie wiem dlaczego brał się za nie tylko Krzysztof Przytuła, gdy jeszcze mógł to robić choćby Łukasz Skrzyński - właśnie jego uderzenie z 40 metrów w pierwszej połowie sprawiło najwięcej kłopotów dobrze dysponowanemu Bledzewskiemu.

Natomiast napastnicy Górnika byli niezwykle groźni. Tylko Andrzej Kubica miał przynajmniej trzy znakomite okazje, ale albo strzelał niecelnie, albo przegrywał z Marcinem Cabajem. Znakomicie z wolnego uderzył Grzegorz Wędzyński - Cabaj sparował piłkę na poprzeczkę.

Łęcznianie stwarzali świetne sytuacje, bo słabiej sobie tym razem radzili boczni obrońcy "Pasów". Karol Piątek został słusznie zmieniony w przerwie, ale ze starym ustawieniem - Krzysztof Radwański z prawej i Marek Baster z lewej - też nie było lepiej. A Cabajowi chyba brakuje ogrania. Potrafił świetnie wyjść i obronić groźne strzały, ale popełniał też błędy, po których piłka mogła znaleźć drogę do jego bramki.

Tak więc "Pasy" powinny się cieszyć z jednego punktu, bo pierwszy mecz rundy wiosennej mógł się zakończyć zupełną klapą. Inna sprawa, że w takich warunkach gra w piłkę nie ma większego sensu.

Cracovia0
Górnik0
SKŁADY

Cracovia: Cabaj - Piątek (46. Baster), Węgrzyn Ż, Skrzyński, Radwański - Przytuła, Baran, Giza (46. Nowak) - Bojarski, Bania (62. Szczoczarz), Moskała.

Górnik: Bledzewski - G. Bronowicki Ż (76. Bożyk), Popiela, Jurkowski, Siklić - Szałachowski Ż (89. Madej), Wędzyński, Nikitović, Nazaruk (68. A.Budka) - Jezierski, Kubica Ż.

Sędziował Antoni Fijarczyk ze Stalowej Woli. Widzów 6000.

Minuta po minucie

9. Potężne uderzenie Skrzyńskiego z wolnego z 30 m. Bledzewski odbija piłkę przed siebie, a dobitkę Bojarskiego blokują obrońcy.

23. Wędzyński uderza groźnie z wolnego z narożnika pola karnego. Cabaj paruje piłkę na poprzeczkę.

37. Po dośrodkowaniu Piątka Bledzewski w zamieszaniu podbramkowym broni dwa uderzenia z bliska Moskały.

41. Po kontrze Górnika Cabaj odważnym wybiegiem uprzedza Kubicę i ratuje zespół Cracovii przed utratą gola.

42. Podobna sytuacja, ale Cabaj się myli, a Kubica gubi się w dryblingu, symulując faul. Sędzia nie daje się nabrać.

71. Kapitalne długie podanie Skrzyńskiego, po którym Moskała uderza z powietrza, ale nie trafia w bramkę.

77. Po błędzie Bastera Kubica w sytuacji sam na sam mija Cabaja, a następnie strzela niecelnie.

85. Techniczny strzał Kubicy z 12 m o centymetry mija bramkę Cabaja.

90. Po strzale Węgrzyna piłka z kolei o centymetry mija bramkę Bledzewskiego.

wast

Zdaniem trenerów

Bogusław Kaczmarek, Górnik: W tych arcytrudnych warunkach oba zespoły rozegrały bardzo dobre spotkanie. Było dużo akcji pod obiema bramkami. Zastosowaliśmy dwie różne socjotechniki: oni oglądali przed meczem film o Aleksandrze Macedońskim, a my Tolka Banana [Andrzej Kubica przyznał, że obejrzano jednak "Gladiatora" - red.]. Gratuluję, Wojtku, i myślę, że będziecie zabierać punkty naszym przeciwnikom. Nie jest tajemnicą, że wspólnie z trenerem Stawowym zgłosiliśmy prośbę o przełożenie meczu na 13 lub 27 kwietnia. To terminy Pucharu Polski, a my w nim już nie gramy. Nasz głos nie został wysłuchany. Dobrze, że nikomu nic się nie stało, a sędzia stanął na wysokości zadania.

Wojciech Stawowy, Cracovia: Trudno mówić o jakiejś ładnej i finezyjnej grze. T o był typowy mecz walki, mimo trudnych warunków obie drużyny stworzyły sobie po kilka sytuacji podbramkowych. Wynik remisowy oddaje to, co działo się na boisku. Każda drużyna mogła przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść, trudno było konstruować jakieś akcje z pomysłem i rozmachem. Zdecydowanie łatwiej jest się bronić i kontratakować. Szkoda, że do tego meczu w ogóle doszło, bo można go było rozegrać w jednym z terminów Pucharu Polski. Uważam, że Karol Piątek miał bardzo przyzwoity debiut. Podobnie Tomek Moskała - doszedł do kilku sytuacji, przy lepszej nawierzchni pewnie którąś by wykorzystał. Dlaczego go zdjąłem? Karol miał pociągnąć skrzydło w pierwszej połowie, a Krzysiek zrobił to w drugiej. Piotr Giza zszedł tak szybko, bo miał kłopoty żołądkowe od samego rana.

not. wak