Komentarz Michała Sielskiego

Tylko koszykówka
Czego brakuje koszykarkom Lotosu Gdynia, aby awansować do elitarnego Final Four Euroligi? Właściwie niczego. Mają świetny skład, znakomitego trenera i są w dobrej formie. Przegrały jednak pierwsze spotkanie w Brnie, choć mogły, a nawet powinny je wygrać. Przez większą część drugiej połowy prowadziły, ale w ostatniej akcji znakomicie dotąd grająca Elaine Powell głupio straciła piłkę. Część koszykarek tłumaczy to brakiem szczęścia, inne mówią o stresie czy zmęczeniu.

Myślę, że chodzi o coś innego. Przytłoczone pozasportowymi problemami zawodniczki nie potrafią skupić się na grze. Tracą piłkę w sytuacjach, które we wcześniejszych meczach kończyły skutecznymi akcjami. Jeśli nie chcą zakończyć przygody z Euroligą już dziś, muszą odsunąć wszelkie problemy na bok i skupić się na tym, co potrafią robić najlepiej - grze w koszykówkę.

Jeśli tego nie zrobią, to przegrają nie tylko z Gambrinusem, ale przede wszystkim z własnymi słabościami.