Sport.pl

Groclin Dyskobolia Grodzisk Wlkp. - Polonia Warszawa 5:0 (2:0)

Groclin przełamał kompleks Polonii Warszawa. Na rozpoczęcie rundy wiosennej drużyna z Grodziska Wlkp. rozgromiła 5:0 na swoim boisku zespół, z którym wygrała wcześniej tylko raz - półtora roku temu.
"Czarne Koszule" przyjechały do Wielkopolski trzeci raz w tym sezonie. Podczas dwóch poprzednich wizyt Polonia miała pecha. We Wronkach straciła punkt już w doliczonym czasie gry, w Poznaniu Lech wyrównał w 94. min. Wczoraj w Grodzisku też mogli w ostatnich sekundach stracić bramkę, ale było by to już szóste trafienie gospodarzy w tym meczu. Adrian Sikora zgubił jednak piłkę w polu karnym i Polonia przegrała w Grodzisku "tylko" 0:5.

Zabójcze w wykonaniu Dyskobolii było 25 min spotkania - między 30., a 54. min. Po przyzwoitym początku Polonii, która właściwie nie atakowała, ale grała za to poprawnie w obronie, defensywa warszawian zupełnie się posypała. Wystarczył błyskotliwy zwód Michała Golińskiego, którym oszukał dwóch rywali, i Mico Vranjes z bliska dał Grodziskowi prowadzenie.

Od tego momentu gospodarze zaczęli grać z polotem i stwarzali kolejne okazje. Gole nie padały, bo dobrze bronił Jacek Banaszyński, m.in. w sytuacji sam na sam z Piotrem Piechniakiem. Golkiper Polonii pomylił się jednak tuż przed przerwą, gdy Bartosz Ślusarski pokonał go w niezwykle efektowny sposób. Napastnik Dyskobolii nie pierwszy raz nie przejął się tym, że Piotr Duda pilnuje go indywidualnie i strzałem przewrotką przerzucił piłkę nad Banaszyńskim.

Ślusarski był najlepszym zawodnikiem meczu, choć nie miał wielkiego wsparcia w ataku ze strony Andreja Porazika i nie zmieniają tego asysty przy bramkach eks-lechity. Słowak nie był żadnym zagrożeniem dla bramki Polonii, starał się walczyć, ale nie dochodził do pozycji strzeleckich. Kto wie, czy Dyskobolia nie pokonałaby rywali dużo wyżej, gdyby od początku grał bardziej zwinny i przebojowy Adrian Sikora. Tym bardziej, że w przedsezonowych sparingach imponował skutecznością

Na początku drugiej części gracze Polonii spróbowali odrobić straty, ale na chęciach się skończyło. Dyskobolia w ciągu pięciu minut dołożyła dwie kolejne bramki, choć trzeba przyznać, że trafienie Ślusarskiego było kontrowersyjne. Napastnik z Grodziska pokonał Banaszyńskiego, ale nawet nie cieszył się z gola, spodziewając się odgwizdania pozycji spalonej. Sędzia Mikulski nieoczekiwanie uznał jednak bramkę, a goście nawet nie protestowali, choć powtórki telewizyjne pokazały, że mieliby rację. Tyle że losy meczu były już rozstrzygnięte.

Wysokie prowadzenie zadowoliło grodziszczan, którzy przez kilkanaście minut nie atakowali z taką pasją jak wcześniej. Trochę pracy miał za to Mariusz Liberda. Próbował go nękać zwłaszcza rezerwowy napastnik Anatolij Dorosz, ale najgroźniejszy był strzał z dystansu Konrada Gołosia. Polonia miała po tej interwencji Liberdy jedyny rzut rożny w całym meczu.