Sparingi piłkarskich ligowców

Piłkarze Katowic zremisowali w sparingowym meczu z czwartoligową Garbarnią Kraków. ?Gieksa? zagrała bez kilku podstawowych zawodników, których trener Jan Furtok oszczędza na ligę


Mecz "Gieksy" z Garbarnią miał się odbyć na bocznym boisku Stadionu Śląskiego, jednak został przeniesiony na boisko Rozwoju Katowice. - Boisko na Śląskim było bardzo zmrożone i grałoby się na nim jak na betonie. Lepiej zagrać na śniegu, bo przynajmniej to zmniejsza ryzyko urazu - tłumaczył Paweł Maźniewski, kierownik katowickiej drużyny.

Katowiczanie szybko objęli prowadzenie, bo już w 4. min po faulu na Dawidzie Plizdze rzut karny wykorzystał Krzysztof Markowski. Rywale jeszcze przed przerwą wyrównali po strzale Marcina Kwatera. W drugiej połowie, mimo ataków GKS-u, nie padł już żaden gol.

- Wracamy właśnie z obozu w Kuźni Raciborskiej i zapytałem syna, czy GKS nie zagrałby z nami meczu? Grzesiu zapytał trenera Furtoka, ten się zgodził i tak oto jesteśmy - opowiadał Kazimierz Kmiecik, szkoleniowiec Garbarni i ojciec Grzegorza Kmiecika, napastnika "Gieksy". - Niedawno przegraliśmy tylko 0:2 z Odrą Wodzisław, dzisiaj remis z Katowicami. Jestem bardzo zadowolony z wyników wywiezionych ze Śląska - dodał trener Garbarni.

Do rywalizacji ojca z synem jednak nie doszło, bo Grzegorz wciąż leczy uraz pachwiny i wczoraj nie zagrał. - Nie chciałem ryzykować i wystawiać Grzesia, bo już za tydzień zaczyna się liga. A na takiej powierzchni łatwo o kontuzję - tłumaczył trener Jan Furtok. Sam piłkarz był niepocieszony. Jeszcze w końcowych minutach meczu z wyciągniętą ręką stał przy linii boiska i sygnalizował Furtokowi gotowość do gry. - Choćby symbolicznie... - prosił piłkarz. - Jeszcze zagramy przeciwko sobie, nie ma się co martwić - pocieszał Grzegorza po spotkaniu ojciec.

W sparingu nie wystąpili również chory Mirosław Widuch i kontuzjowany Paweł Pęczak. - Jestem zadowolony z tej próby, bo mieliśmy do zrealizowania parę zadań taktycznych, szczególnie w defensywie i udało się je wykonać - dodał Furtok.

GKS Katowice 1 (1)

Garbarnia 1 (1)

Bramki: Markowski (4. karny) - Kwater (37.).

GKS: Leciejewski - Mysiak, Markowski, Bartnik - Andruszczak, Wijas, Czerwiec, Górski, Mielnik - Plizga, Onyekachi. Weszli: Sławik, Sroka, Krauze, Kapitan, Kasprzak, Polczak, Sala.

Garbarnia: Woźniak - Małota, Piszczek, Matyja, Dziuba - Śliwa, Lipecki, Brak, Jędryszczyk - Podgórski, Kwater. Weszli: Nazarewicz, Lament, Nocoń, Wawrzeń, Dworzecki, Łysiak.



Drużyny Górnika i Szczakowianki spotkały się na zaśnieżonym boisku MOSiR-u Jastrzębie. - Choć graliśmy na zmrożonej murawie, to bramki zdobyliśmy po akcjach, które chciałbym oglądać w lidze - mówił szkoleniowiec jaworznian Janusz Białek i chwalił szczególnie strzelca trzech goli Wasiu Akanni Sundaya.

- Wynik nie jest dobry, ale mam pewne powody do zadowolenia, bo nie zagraliśmy źle. Martwią mnie natomiast indywidualne błędy, po których straciliśmy bramki - podsumował sparing trener gospodarzy, Krzysztof Zagórski. W jego zespole był testowany Serb Dragan Veljović.

W drużynie Szczakowianki nie zagrali zagrypieni Milosz Drobnjak i Robert Chudy oraz Grzegorz Kaliciak, który w tym samym czasie rozmawiał z działaczami o warunkach nowego kontraktu. Tadeusz Fudala, prezes klubu, zapewnia, że w piątek na kontach piłkarzy powinna się pojawić część zaległych wynagrodzeń. W sobotę w hali MOSiR-u planowana jest oficjalna prezentacja zespołu.

Górnik Jastrzębie2 (2)
Szczakowianka4 (3)
Bramki: Miąsko (11.), Veljović (29.) - Wasiu (5., 42., 44.) Węgier (55.).

Szczakowianka: Palczewski (46. Milasinović) - Górak, Copik, Fornalik, Piegzik - Seweryn (46. Cygnar), Chylaszek, (75. Adamus), Radziwon, Anih - Wasiu (46. Węgier), Solnica.

Górnik: Szkalbmierski (60. Paś) - Wrześniak, Staniek, Grabczyński, Ciemięga - Żukowski, Ćmich, Pielorz, Miśkowiec (46. Małkowski) - Miąsko (46. Żbikowski), Veljović (75. Pawliczek).

Nie odbył się planowany na wczoraj sparing Odry Wodzisław z Ruchem Chorzów. Sztuczna trawa na Stadionie Śląskim nie nadawała się do gry.











tod