KS Jastrzębski Węgiel - AZS Nysa 3:0

Nyscy siatkarze w rezerwowym składzie polegli na parkiecie mistrza Polski. Mecz w Jastrzębiu trwał nieco ponad godzinę
W nyskim zespole panuje atmosfera tymczasowości, nowy szkoleniowiec Maciej Jarosz ma objąć swoją posadę w poniedziałek, cały zespół czeka zaś na baraże o utrzymanie. Z powodu kontuzji i chorób do Jastrzębia nie pojechali: Michał Kaczmarek, Rafał Dymowski, Jarosław Macionczyk i Bartosz Kurek. Doświadczony Adam Kurek w ogóle nie pojawił się na parkiecie. Szansę pokazania się dostali rezerwowi, na rozegraniu wystąpili na zmianę dwaj juniorzy Bartosz Kisielewicz i Waldemar Kaczmarek. W takim zestawieniu nysanie mieliby kłopoty z wygraniem meczu w serii B. Nic dziwnego, że na parkiecie mistrza Polski dostali tęgie lanie.

Na szczęście jastrzębianie także zagrali rezerwami, mimo to w pierwszym secie stracili ledwie 13 "oczek". W każdej części wyrównana walka toczyła się przez kilka pierwszych minut (w drugim secie goście prowadzili nawet 11:10), a potem następował "odjazd" mistrzów. Duża w tym zasługa właśnie dublerów - przy zagrywkach Grzegorza Pilarza i Adama Kuriana przyjezdni mieli najwięcej problemów, a Radosław Rybak, który w tym sezonie zwykle siedział na ławce, tym razem katował rywali silnymi atakami. - Jastrzębianie zagrali poprawnie, ale na nas to w zupełności wystarczyło - mówił potem Adam Kurek.

Środkowy Jastrzębia Daniel Pliński, który jako jeden z nielicznych podstawowych graczy gospodarzy spędził na parkiecie aż dwa sety, zmęczył się niespecjalnie. - Bardziej wymęczyła mnie grypa, którą ostatnio przeszedłem, niż dzisiejszy przeciwnik - powiedział.

Dzień wcześniej trener Igor Prielożny obchodził 48. urodziny i wydawało się, że otrzyma wspaniały prezent od swoich podopiecznych. Dobry humor słowackiego szkoleniowca zepsuł niestety incydent z ostatniego kwadransa meczu. Portorykańczyk Victor Rivera tak pechowo wyskoczył, że przy lądowaniu doznał bardzo bolesnej kontuzji nogi. Krzyk zawodnika, który trwał dobre pół minuty, rozlegał się po całej hali. Szybko pomogli masażysta z lekarzem, bandażując nogę, a koledzy z zespołu znieśli Victora poza boisko. Potem okazało się, że to najprawdopodobniej skręcenie stawu skokowego. Urodzinowe kwiaty, które po meczu otrzymał trener Prielożny, nie mogły już przesłonić nowego problemu, jaki pojawił się przed szkoleniowcem jastrzębian. Jeszcze więcej pracy przed trenerem Jaroszem.



KS Jastrzębski Węgiel - AZS Nysa 3:0 (25:13, 25:17, 25:19)

Jastrzębski Węgiel: Pilarz, Michalczyk, Rybak, V. Rivera, Nowak, Pliński, Rusek (libero), Kurian, Terlecki.

AZS: Kordysz, Augustyn, Kozioł, Wilk, Kaczmarek, Surgut, Kwasowski (libero), Kisielewicz, Jamrozowicz, Lewicki.