Konkurs drużynowy - dziewiąte miejsce Polaków

Austriacy mistrzami Świata na dużej skoczni. Polacy startowali w składzie: Adam Małysz, Marcin Bachleda, Kamil Stoch i Mateusz Rutkowski. Zawodnicy Heinza Kuttina nie awansowali do czołowej ósemki.
Wyniki konkursu

Początek konkursu przesunięto o godzinę z powodu zbyt silnego wiatru. Podczas serii próbnej groźnie wyglądający upadek miał Czech Antonin Hajek, który upadł na ramię nie doznając jednak poważnych obrażeń.

Jako pierwszy z Polaków skakał Rutkowski - osiągnął słaby wynik, niewiele ponad 110 metrów. Pozostali zawodnicy również skakali przeciętnie - Stoch wylądował na 117. metrze. Jako ostatni z reprezentantów Polski skakał Małysz. Zaprezentował się bardzo dobrze - wylądował na 136. metrze.

To jednak nie wystarczyło do awansu do ósemki. Polacy zajęli dziewiąte miejsce, tracąc po pierwszej serii do ósmych Szwajcarów stracili 0,1 pkt...

- Te mistrzostwa to klapa - przyznał Małysz. - Trudno nam się skacze drużynowo. Mamy młody skład, to są początkujący seniorzy. Mamy nadzieję, że za rok na igrzyskach w Turynie będzie lepiej - dodał.

- Ja mam zamiar pokazać jeszcze w tym sezonie, że należę do czołówki. Ta porażka czegoś mnie nauczyła, postaram się wyciągnąć z tego wnioski - obiecał Małysz.

Po pierwszej serii prowadzili Austriacy przed Finami i Norwegami. Ostatecznie ci pierwsi, mistrzowie na średniej skoczni, obronili tytuł także na dużym obiekcie. Wyprzedzili o 14,4 pkt Finlandię i o 23,8 pkt Norwegię.

W składzie na konkurs na dużej skoczni w Oberstdorfie zabrakło Roberta Matei. - Robert był bardzo niezadowolony ze swoich skoków - mówił po piątkowych zawodach trener Heinz Kuttin. - On w ogóle jest teraz negatywnie nastawiony do wszystkiego. Dałem mu wybór i powiedział, że w sobotę nie wystartuje - tłumaczy Austriak.

W poprzednią niedzielę na średniej skoczni Polacy zajęli szóste miejsce.