Paragwajczyk Mario Manuel Delvalle Silva chce grać w GKS-ie Katowice

Paragwajski obrońca Mario Manuel Delvalle marzy o grze w GKS-ie Katowice. - To dla mnie wielka szansa, bo w Paragwaju na wiele nie można liczyć. Może dzięki grze w GKS-ie pojadę na olimpiadę do Pekinu? - zastanawia się.
Pochodzi z Asuncion, stolicy kraju. - W klubie zacząłem dosyć późno, to było, kiedy miałem 12 lat. Wszystko rozpoczęło się w stołecznym Cerro Porteno, które jest wielokrotnym mistrzem kraju. Dla mnie to najważniejszy klub. Jego kibice są niepowtarzalni - opowiada Delvalle. Z działaczami Cerro Porteno wciąż ma telefoniczny kontakt. - Jeżeli nie znajdę klubu w Europie, to wracam do domu. Przekonują mnie, że wciąż czekają. Jeśli coś nie wyjdzie, mam gdzie wracać - mówi Mario. W Ameryce Południowej czekają na niego również rodzice i trzy siostry. - Mamy typowy paragwajski dom: mama zajmuje się domem, a ojciec pracuje - jest inżynierem na budowie. Siostry wciąż się uczą - mówi.

Zachłanny menedżer

W ubiegłym roku wyjechał z Paragwaju na testy do brazylijskiego klubu EC Vitoria Bahia. - Marzyła mi się wielka kariera jak ze snu... Niestety, sen szybko się skończył, ponieważ po udanych testach menedżer, który mi je załatwił, zażyczył sobie aż 70 proc. moich zarobków... Musiałem zrezygnować - wścieka się Mario. W Paragwaju nie chciał jednak zostać. - To biedny kraj, który dopiero się rozwija. Czasy wojskowej dyktatury Alfreda Stroessnera mamy już za sobą, więc wszyscy liczą, że z czasem będzie coraz lepiej. Niestety, na razie żyje się u nas bardzo ciężko - dodaje Mario.

Po nieudanej przygodzie z brazylijskim futbolem zdecydował się na podróż za Atlantyk. - W Europie jest o wiele więcej państw, klubów i trenerów. Piłka nożna jest na bardzo wysokim poziomie, więc to świetne miejsce, żeby kontynuować karierę - uśmiecha się Mario. Najpierw próbował szczęścia w słowackim drugoligowym klubie OFK Velky Lapas. - Zagrałem jedno spotkanie w Pucharze Słowacji, ale jednak ostatecznie tam nie zostałem. Nie będę zmyślał: po prostu nie udało mi się - tłumaczy. Nie udało mu się także w Pogoni Szczecin, gdzie był na testach w styczniu.

Ma za to szansę dostać się do młodzieżowej reprezentacji Paragwaju U-23, która będzie startowała w kwalifikacjach do Igrzysk Olimpijskich w Pekinie. - Podstawowy warunek to gra w klubie. Jeśli będę występował w Europie, to na pewno mam spore szanse na angaż. Może dzięki grze w GKS-ie pojadę do Pekinu? Trener reprezentacji dzwonił już do Cerro Porteno i pytał o mnie. Pojechać na olimpiadę to byłoby coś - rozmarza się Delvalle. Jego idolem jest sławny paragwajski bramkarz Jose Luis Chilavert. - To dla mnie wzór moralny. Ktoś, kto potrafił zawsze zmobilizować naszą narodową drużynę - dodaje.

Napój z suszonych liści

W Polsce brakuje mu tradycyjnego mate, czyli napoju parzonego w specjalnym naczyniu. - To napój z suszonych liści, które poprawiają myślenie i działają kojąco na żołądek. Jest bardzo mocny, więc pijają go tylko dorośli. W Paragwaju picie mate to wielki rytuał, podczas którego spotykają się rodzina i znajomi - tłumaczy.

W Europie najbardziej zdziwił go śnieg, który właśnie tutaj zobaczył raz pierwszy w życiu. - Ładnie wygląda, jest zimny i ciężko gra się na nim w piłkę. Ale po co jest? Tego nie wiem - uśmiecha się. Podkreśla, że GKS dla niego to wielka szansa i chce zostać w Katowicach. - Wiem, że na razie nie pokazałem wszystkiego, co potrafię. Niestety, wciąż podróżuję, a do tego warunki do gry są bardzo trudne. Wiem jednak, że nie wolno szukać wymówek. Dostałem kolejną szansę i zrobię wszystko, żeby zostać w Katowicach - podkreśla Paragwajczyk. Jedną bramkę dla GKS-u już strzelił, w ostatnim sparingowym meczu z Karwiną. Teraz myślami jest przy sobotnim sparingu z Górnikiem Zabrze.



Mario Manuel Delvalle Silva

Ur. 21.01.1984

Kluby: Cerro Porteno Asuncion, OFK Velky Lapas