Rashid Atkins najlepszym obcokrajowcem w Spójni

KOSZYKÓWKA. Głosowanie na stronie internetowej Spójni Stargard dobiegło końca. Wynik? Trochę zaskakujący, bowiem wygrał wielki showman, a nie współtwórca wicemistrzostwa Polski Keith Williams.


Plebiscyt zorganizowała oficjalna strona internetowa Spójni, a w zabawie wzięło udział ćwierć tysiąca fanów. Frekwencja całkiem niezła, zważywszy, że stargardzianie w poprzednim roku spadli do I ligi, więc osłabło zainteresowanie koszykówką i Spójnią.

Organizatorzy konkursu wytypowali do zabawy: Tyrone'a Thomasa, Martina Egglestona, Keitha Williamsa, Josepha McNaulla, Kalvina Upshawa, Jeffrey'a Sterna, Rashida Atkinsa i Shawna Resperta. Inni nie mieli szans.

- Można było głosować tylko na jednego zawodnika - tłumaczy Piotr Biernikowicz z www.spojnia.com. - Ja nie brałem udziału, bo wybór tylko jednego sprawiłby mi duży problem.

Wygrał Atkins, który zgromadził 70 głosów.

- Atkins? Nie jestem zaskoczony, bo to kawał dobrego gracza. Co ciekawsze, tylko w Spójni spisywał się świetnie, w innych klubach miał problemy - mówi Wojciech Bartczak, prezes Spójni, który sprowadzał Rashida do Stargardu latem 2001 r.

Atkins jak mało kto potrafił poderwać kibiców do fantastycznego dopingu ("Ludzie przychodzili dla niego" - twierdzi Biernikowicz). Był postrachem rozgrywających, bo w nieprawdopodobny sposób umiał wyłuskać piłkę rywalowi. "Rysiek" świetnie również rzucał z dystansu. W Spójni grał dwukrotnie: sezon 2000/2001 i drugą połowę kolejnych rozgrywek. O 14 punktów wyprzedził Upshowa (niekwestionowanego lidera Spójni w latach 1997-1999). 46 głosów zebrał Williams (prowadził grę stargardzkiego zespołu w 1997 r., gdy Spójnia sensacyjnie zdobyła wicemistrzostwo Polski), a 29 Respert ("profesor" z sezonu 2002/2003).

- Nie głosowałem, ale jeśli miałbym to zrobić, to postawiłbym na Upshowa. Kelvin w pojedynkę potrafił rozbić przeciwników m.in. Śląsk Wrocław - uważa Ireneusz Purwiniecki, były gracz i obecny trener Spójni.

- Oby nadeszły jeszcze czasy, byśmy takich Atkinsów sprowadzali do Stargardu - tęskni Bartczak.