Jagiellonia - Arsenal Kijów 1:1

Drugi skład Jagiellonii zremisował we wtorek z Arsenalem Kijów. - Widoczna jest wyraźna poprawa w grze, chociaż wciąż popełniamy sporo błędów - podsumował Mirosław Dymek. W środę gra pierwszy skład białostoczan
Piłkarze Jagiellonii rozegrali na zgrupowaniu w Turcji czwarte spotkanie, chociaż należy tutaj pamiętać, że trener Adam Nawałka podzielił kadrę na dwa zespoły. Wczoraj zagrał ten teoretycznie słabszy, który w sobotę z rezerwami Aktobe Lento (czwarta drużyna w Kazachstanie) w identycznym składzie wygrał 4:0. Tym razem rywalem białostoczan był Arsenal Kijów, którego drużyna po rundzie jesiennej zajmuje miejsce w środku tabeli na Ukrainie.

Białostoczanie na sparing wybrali się do oddalonego o około godzinę jazdy ośrodka, w którym zakwaterowane są m.in. Legia Warszawa, Górnik Łęczna i Kolporter Kielce. Zresztą trener kielczan - pierwszego w drugiej lidze wiosną rywala białostoczan - obserwował spotkanie.

- Arsenal był jak na razie najtrudniejszym naszym rywalem - powiedział trener bramkarzy Jagiellonii Mirosław Dymek. - Piłkarze zasłużyli na pochwały, bo całkiem dobrze się zaprezentowali. To ogromny plus, że mogą rozgrywać swoje mecze, zamiast wchodzić na zmiany (lub nie) w sparingach pierwszego składu. Widać już efekty, zgranie, grę blokiem, przesuwanie, asekurację. Za tym idą też wyniki. Chociaż wciąż jest nad czym pracować, bo popełniamy błędy.

Białostoczanie bardzo dobrze rozpoczęli spotkanie z Arsenalem. W 9. min indywidualną akcją popisał się Dzidosław Żuberek, który otrzymał podanie z lewej strony boiska. Ruszył z nią w kierunku pola karnego i popisał się dokładnym uderzeniem. Po chwili powinno być 2:0, ale Ernest Konon przegrał pojedynek z bramkarzem kijowian.

Długimi momentami gra toczyła się w środku pola. Chociaż spotkanie było prowadzone w szybkim tempie, akcje przenosiły się spod jednego pola karnego pod drugiego. Ukraińcy byli najgroźniejsi po stałych fragmentach gry, ale bardzo dobrze w bramce Jagiellonii spisywał się Łukasz Krymowski, który wyłapywał dużo piłek. Zaraz po przerwie po rzucie rożnym przeniósł groźny strzał głową jednego z rywali. W 56. min nie miał jednak za dużo do powiedzenia przy uderzeniu z woleja Artiona Mostowoja. W końcówce spotkania Arsenal osiągnął przewagę, ale pojedynek zakończył się remisem.

Dziś o pierwsze zwycięstwo podczas pobytu w Turcji powalczy pierwszy skład białostoczan. Na razie podopieczni Adama Nawałki mają za sobą bezbramkowy remis z gruzińskim Ameri FC Tbilisi (nominalnie druga liga) i porażkę 0:1 z Ładą Togliatti (z trzeciej w kolejności ligi w Rosji). Problemem Jagiellonii jest skuteczność. W meczu z Rosjanami nasi piłkarze mieli przygniatającą przewagę (szczególnie przed przerwą), wypracowali sobie kilka klarownych sytuacji, ale gola nie zdobyli.

Dziś też nie będzie łatwo o zwycięstwo. Rywalem białostoczan będzie FK Venta Kuldiga. O klubie, który awansował właśnie do najsilniejszej ligi na Łotwie, zrobiło się ostatnio dosyć głośno. Ma bogatych sponsorów i zamierza poważnie zaistnieć w Europie. Dlatego też się wzmacnia. W jego składzie już teraz nie brakuje reprezentantów krajów wschodniej Europy. Gwiazdą numer jeden jest grający trener 36-letni Oleg Łużnyj (były obrońca Arsenalu Londyn i Dynama Kijów). Przeszli tam ostatnio również reprezentant Białorusi Aleksandr Chackiewicz (Dynamo Kijów) czy będący do niedawna w kręgu zainteresowań trenera kadry Polski Maciej Nalepa (ponoć za milion euro). Łotysze czynią ponoć starania o pozyskanie Ukraińca Serhija Rebrowa.



JAGIELLONIA BIAŁYSTOK - ARSENAL KIJÓW 1:1 (1:0)

Bramki: Dzidosław Żuberek (9.) - Artion Mostowoj (56.).

Jagiellonia: Krymowski - Kulig, Napierała (57. Jurgielewicz), Wasiluk, Marcinkiewicz - Dzienis, Juzwa, Jurczak, Żuberek - Konon, Pawlak.