Lech Poznań - Andżi Machaczkała 0:1 w sparingu w Turcji

Lechici przegrali w Turcji trzeci raz, ale zagrali lepiej niż w dwóch poprzednich sparingach. Poirytowanym niepowodzeniami piłkarzom pozostał do rozegrania jeszcze jeden mecz towarzyski. Ich kolejnym przeciwnikiem może być FK Moskwa
Poznaniacy mieli wczoraj zmierzyć się z ukraińskim Obołonem Kijów. Ten zespół, podobnie jak przed rokiem, w ostatniej chwili odwołał sparing z Lechem. "Na szybko" udało się znaleźć egzotycznego rywala z II ligi rosyjskiej (9. miejsce). Zespół Andżi Machaczkała jeszcze niedawno grał w Pucharze UEFA, potem jednak spadł z ekstraklasy. Rosjanie byli bardzo dobrym rywalem - grali szybko, agresywnie. Tempo meczu było znakomite i śmiało można powiedzieć, że takie spotkania rzadko ogląda się w lidze. Rywalizacja o miejsce w składzie robi swoje...

W Lechu na 10 dni przed wznowieniem rozgrywek nadal nie jest jasne jak będzie wyglądać podstawowa jedenastka. Wczoraj trener Czesław Michniewicz zdecydował się na eksperyment w ustawieniu zespołu. Drugą linię ustawił na kształt rombu. Defensywnym pomocnikiem był Maciej Scherfchen, a inni destrukcyjni gracze Matias Favano i Piotr Świerczewski grali bliżej linii bocznych. Z kolei Paweł Bugała został ustawiony za parą napastników. Dało to taki efekt, że lechici potrafili wreszcie utrzymać się przy piłce dłużej niż przez zaledwie kilka chwil. Były też próby tzw. prostopadłych podań do napastników. Co z tego, skoro Piotr Reiss najczęściej był łapany na spalonym. Mało było akcji ofensywnych, bo boczni obrońcy zbyt rzadko włączali się do ataku. Właściwie robił to tylko Ariel Jakubowski. Jednak grający przy nim Favano miał niemal same nieudane zagrania. - Mati, play ball! - pouczali Argentyńczyka koledzy.

Przez pierwsze 20 min Rosjanie mieli zdecydowaną przewagę. Szczególnie groźne były ich zagrania "za plecy" poznańskich obrońców. Ponieważ Krzysztof Kotorowski nie garnął się do wychodzenia z bramki, piłkarze z Machaczkały często to wykorzystywali. Czystych sytuacji strzeleckich rywale Lecha jednak nie mieli. To samo trzeba powiedzieć o poznaniakach. Lechici jednak z czasem otrząsnęli się z przewagi Rosjan. Jednak poza dwoma próbami strzałów Marcina Wachowicza nic w polu karnym Machaczkały się nie działo.

Sytuacja zmieniła się po przerwie, gdy piłkarze Machaczkały zdobyli gola. Stoperzy Lecha nie upilnowali czarnoskórego obrońcy Andżi, Brazylijczyka Wilsona, który pokonał Kotorowskiego. Bramkarz Lecha złapał piłkę, ale już za linią bramkową. Nikt nie miał pretensji do sędziów z Ukrainy, którzy bardzo dobrze prowadzili spotkanie. Po raz pierwszy na zgrupowaniu w Turcji lechici mogli zagrać w meczu, w którym nie było "polowania" na nogi zawodników, ale gra w piłkę nożną.

Stracona bramka zmobilizowała Lecha. - Grajmy tak jak oni. Trzeba szybciej biegać i celniej podawać! - krzyczał do swoich kolegów Piotr Reiss.

Michniewicz wprowadził graczy ofensywnych. Zmianę Bugały na Damiana Nawrocika wymusiła zresztą kontuzja rozgrywającego z Łęcznej, ale odniesiona bez udziału rywala. Gdy lechici przestali kurczowo bronić bramki - osiągnęli przewagę. Dwa razy Krzysztof Gajtkowski był przed szansą strzelenia wyrównującego gola.

LECH POZNAŃ0 (0)
ANDŻI MACHACZKAŁA1 (0)
Bramka: 0:1 Wilson (57. min)

Lech: Kotorowski - Jakubowski, Kuś (70. Mowlik), Wójcik, Topolski Ż (61. Sasin) - Favano (46. Jakubowski), Scherfchen, Bugała (62. Nawrocik), Świerczewski (55. Gajtkowski) - Reiss, Wachowicz (61. Zakrzewski).

Z CAŁEGO ŚWIATA

Na zgrupowania do Turcji przyjechali sportowcy dosłownie z całego świata. Przed sparingiem Lecha na tym samym trenowali... rugbyści reprezentacji Rosji.