Salami podpisał kontrakt z Radomiakiem

Nigeryjski napastnik Abel Salami został kolejnym graczem Radomiaka. Trener Mieczysław Broniszewski czeka już tylko na zaciąg litewski
Najtrudniejsze przy podpisywaniu umowy z Salamim były negocjacje z jego menadżerem. - Na szczęście wszystko mamy już za sobą - oddycha z ulgą dyrektor klubu ze Struga Jerzy Frenkiel. - Abel Salami jest naszym zawodnikiem, a kontrakt obowiązuje do końca grudnia obecnego roku.

Z Nigeryjczykiem w składzie Radomiak wyjeżdża dziś na spotkanie z Wisłą Płock. Mecz zostanie rozegrany na sztucznej trawie, a rozpocznie się o godz. 16. Co ciekawe, pojedynek ten poprzedzi konfrontacja MG MZKS Kozienice ze Świtem Nowy Dwór Mazowiecki (początek tego meczu o godz. 13).

Lada dzień ogłoszona zostanie kadra Radomiaka. Niemal na pewno zabraknie w niej miejsca dla Bogumiła Sobieski i Jacka Wysockiego. Obaj nie jadą już nawet na sparing do Płocka. Ważą się losy Marcina Rosłańca i Mirosława Siary. Trener Broniszewski przyznaje, że zastanawia się nad ich pozostawieniem w zespole, ale z ostateczną decyzją ciągle zwleka. Z kolei Tomasz Brzyski byłby chętnie widziany w składzie, ale są problemy z jego transferem z Orląt Radzyń Podlaski. Największy pechowiec zielonych Paweł Iwanowski ma natomiast rozciętą skórę na nodze i wciąż nie może trenować na pełnych obrotach. Po chorobie wrócił za to do zajęć Paweł Gałczyński.

- Powoli zbliżamy się do finału i dlatego z każdym dniem musi pozostawać coraz mniej niewiadomych - uważa Jerzy Frenkiel. - Po przyjeździe z Litwy chcemy jak najszybciej zamknąć kadrę i spokojnie trenować przed szybko zbliżającą się inauguracją rozgrywek.

Program gier na Litwie będzie znany dopiero w momencie, kiedy Radomiak zamelduje się w Wilnie. Wiadomo jednak, że nawet bardziej niż na sparingach zielonym zależy na ściągnięciu do zespołu jednego lub nawet dwóch zawodników rodem z Litwy.

Do Radomia zieloni wrócą w niedzielę wieczorem. 2 marca rozegrają ostatni przed ligą mecz kontrolny, najprawdopodobniej ze Zniczem Pruszków. - Potem pozostanie cierpliwie czekać - kończy Frenkiel.