MKS Mława w końcu wygrywa sparing

Dla kibiców i trenera Mariana Kurowskiego nie była to łatwa próba. Choć MKS grał dobrze, to nie potrafił wygrywać pojedynków. Ale w końcu los uśmiechnął się do mławian. Wygrali w siódmym meczu kontrolnym.
Dopiero po raz drugi tej zimy mławianie zagrali u siebie. Przyszło im biegać po kompletnie zaśnieżonym boisku, na którym poczynaniami piłkarzy w dość duże mierze rządził przypadek, a nie zmysł taktyczny. Już wiadomo dlaczego Marian Kurowski jak najczęściej starał się zabierać swój zespół z Mławy. Najchętniej do Gdyni i Płocka na boiska ze sztuczną nawierzchnią.

Ale gospodarze do warunków panujących na boisku przystosowali się zaskakująco szybko. W 15. min MKS wyszedł na prowadzenie, gdy Rafał Gajowniczek wykorzystał złe ustawienie bramkarza gości Macieja Kudryckiego i sprytnym strzałem ulokował futbolówkę w siatce. Tym trafieniem Gajowniczek może przekonać ostatecznie do siebie Kurowskiego, a już na pewno jego notowania wyraźnie wzrosły. Jeszcze bardziej, gdy Mławę opuścił Arkadiusz Żarczyński. Były napastnik m.in. Zagłębia Lubin i Miedzi Legnica wybrał się na testy do odległego Azerbejdżanu i mistrza Nefczi Baku.

Kwadrans później nasza drużyna zdobyła kolejnego gola. Tym razem Tomasz Nawrot, trochę nieoczekiwanie dla wszystkich, zdecydował się na uderzenie z 25 m i kompletnie zaskoczył Kudryckiego. Piłka minęła bramkarza i wpadła do bramki.

Drugą połowę lepiej rozpoczęli goście. Marcin Figurski po szybkiej zespołowej akcji wbiegł odważnie w pole karne i silnym uderzeniem pokonał Roberta Romanowskiego. - Nawet dokładnie nie wiemy, jak to się stało - mówi Romanowski. - Nie chcę się usprawiedliwiać. Zawsze mam do siebie jakieś ale, bo zawsze coś można w swojej grze poprawić.

Początkowy brak koncentracji mógł być spowodowany tym, że na boisku pojawiła niemal zupełnie inna drużyna. Po długiej przerwie spowodowanej kontuzjami zagrali Mariusz Mikłowski, Krzysztof Butryn i Krzysztof Osiecki. Największym pechowcem w tym gronie okazał się Butryn, który szybko wrócił na ławkę rezerwowych po jednym z ostrzejszych stać z rywalami.

Ale gospodarze szybko się otrząsnęli. Ich odpowiedź była właściwie natychmiastowa. Łukasz Połoszczak na prawym skrzydle uciekł grajewskim defensorom i mimo dość ostrego kąta zdecydował się strzał. Piłka co prawda wylądowała na słupku, ale nadbiegający Andrzej Karpiński zdołał ją przepchnąć przez linię bramkową.

Ten gol zupełnie uspokoił mławian. Do końca pojedynku kontrolowali już grę i na zwycięstwo nie mogła wpłynąć nawet kontaktowa bramka dla Warmii, którą w 60. min zdobył Paweł Strózik. - Na takim boisku szanse na udaną interwencję były bardzo małe - skwitował Romanowski. - Myślę, że zupełnie inaczej byłoby choćby w Płocku. Tam warunki do gry zawsze mieliśmy fantastyczne.

MKS Mława - Warmia Grajewo 3:2 (2:0)

Bramki

MKS: Rafał Gajowniczek (15.), Tomasz Nawrot (30.) i Andrzej Karpiński (48.)

Warmia: Wojciech Figurski (47.) i Paweł Strózik (60.)

Składy

MKS: Wiśniewski - Woźniczka, Bukowski, Rogoziński, Leszczyński - Nawrot, Szmyt, Lubasiński, Wróblewski - Gajowniczek, Rogalski. W II połowie grali także: Romanowski, Brzozowski, Król, Osiecki, Mikłowski, Połoszczak, Butryn, Karpiński, Boratyński;

Warmia: Kudrycki - Kołłątaj, Kłosowski, Wincel, Soska - Staniórski, Giermasiński, Strózik, Pieczywek - Radziński, Wrzesiński. W II połowie grali także: Koźlik, Walukiewicz, Pacholczyk, Guzowski, Figurski.