Sport.pl

Astoria Bydgoszcz - AZS Gaz Ziemny Koszalin 97:94

ERA BASKET LIGA. Od pechowej porażki rozpoczął trener Jacek Gembal pracę w AZS-ie. Gdyby mógł skorzystać z usług Jamala Thomasa, może odniósłby ważne zwycięstwo.
Gembal w czwartek podpisał kontrakt do końca sezonu z AZS-em i ma uratować ten zespół przed spadkiem do I ligi. Pomagać mu będzie Jerzy Olejniczak, który prowadził zespół w dziewięciu ostatnich spotkaniach, a wcześniej zastąpił Jarosława Zyskowskiego. Nowy opiekun akademików już w pierwszym boju mógł sprawić dużą niespodziankę (Astoria ma miejsce w pierwszej ósemce) i przełamać niemoc AZS-u (drużyna w tym sezonie jeszcze nie wygrała na wyjeździe). Musiał jednak sobie radzić zaledwie z dwójką obcokrajowców: Jovanem Zdravkoviciem i Chudneyem Grayem. Trzeci - Jamal Thomas - siedział na trybunach. Wciąż nie dotarł do Polski jego certyfikat. Bez niego nie może grać w lidze, a jedynie w Pucharze EBL.

- Chyba FIBA zajmie się jego papierami, bo meksykański związek nie odpowiada na nasze prośby. Mam nadzieję, że w poniedziałek jego sytuacja się wyjaśni - mówił Gembal.

Thomas rozdał w Bydgoszczy mnóstwo autografów, dobrze wypadł w niedzielnym spotkaniu pucharowym, a do Koszalina wrócił z lekko podkręconą nogą, bo poślizgnął się, wychodząc z hotelu.

Bez niego goście przegrali mecz ligowy. Ważny, bo w przypadku wygranej otwierała się szansa na awans do pierwszej ósemki, czyli uniknięcie gry o utrzymanie się w EBL. Katem AZS-u po raz kolejny był Aleksander Kudriawcew, który na początku poprzedniego sezonu grał w koszalińskiej drużynie. To Oleg rzucił dwa pierwsze punkty dla Astorii i ciągnął wynik przez większość spotkania.

Goście świetnie rozpoczęli mecz i szybko uzyskali kilkunastopunktową przewagę (ósma minuta - 26:12). Od tego momentu bydgoszczanie zaczęli lepiej bronić i celniej rzucać. Akademicy do 27. minuty prowadzili, ale coraz trudniej przychodziło im powstrzymywanie gospodarzy. Na nic zdawały się przerwy na żądanie Jacka Gembala. Rozpędzona "Asta" w 28. minucie objęła prowadzenie 65:64 po akcji Krzysztofa Wilangowskiego.

Ostatnia odsłona to mecz "kosz za kosz". Cały czas było blisko remisu. Na kilkanaście sekund przed końcem Paweł Szczotka wykorzystuje jeden rzut wolny i Astoria prowadzi 94:92. Parę sekund później wyrównuje Marcin Sroka. I wtedy nastąpiła akcja, o której goście będą chcieli szybko zapomnieć: Greg Harrington podał do Szczotki, który trójką ustalił wynik spotkania.

- Bardzo chcieliśmy dziś wygrać, a ulegliśmy po ciężkiej walce. Ale będziemy grać lepiej i lepiej - uważa Chudney Gray. - Mamy nowego trenera, z którym dobrze się pracuje - podobnie jak ze starym. Wkrótce wygramy. To nie tylko kwestia zmiany trenera, ale musimy mieć zaufanie do siebie, wierzyć jeden w drugiego, bo nie będziemy mieli łatwych meczów.

- Spotkanie było niewątpliwie ciekawe dla widzów, bardzo dramatyczne - podsumował Gembal. - Przegraliśmy, bo popełniliśmy zbyt wiele błędów w obronie. Zespół nie radzi sobie w niej i traci zbyt wiele punktów. Postaramy się naprawić te błędy.

ASTORIA BYDGOSZCZ97
AZS KOSZALIN94
Kwarty: 21:31, 28:23, 26:17, 22:23.

Astoria: Kudriawcew 30 (2), Wilangowski 12, Wiekiera 11 (3), Szczotka 10 (1), Harrington 7 (1) oraz Arabas 18 (5), Fletcher 9, Dryja 0.

AZS: Gray 33 (3), Zdravkovie 26 (2), Kowalczuk 13 (1), Miszczuk 6, Sroka 4 oraz Briegmann 8 (1), Balcerzak 4, Dąbrowski 0.