ASPS Opole - MKS Wodzisław Śląski 1:3

Opolanki w sobotę po raz trzeci przegrały z MKS-em Wodzisław Śląski. Ekipa gości zapewniła sobie utrzymanie w lidze, opolanki muszą o nie walczyć z Calisią II Kalisz
Dla naszego zespołu to spotkanie miało ogromne znaczenie. Tylko zwycięstwo mogło przedłużyć jego szansę na rozstrzygnięcie rywalizacji z MKS-em na swoją korzyść. Tak się jednak nie stało.

Pierwsze dwa sety miały podobny przebieg. Na początku obie ekipy toczyły wyrównaną walkę, a w końcówce akademiczki popełniały proste błędy. Swoją cegiełkę dołożył też trener Patryk Fogel, który w pierwszej partii przy stanie 22:24 dokonał niewłaściwej zmiany i ASPS został bez rozgrywającej na parkiecie.

- To była spora pomyłka, ale moim zdaniem nie zaważyła na wyniku. Powinniśmy wykorzystać wcześniejsze okazje - tłumaczył opolski szkoleniowiec. Gra gospodyń opierała się głównie na skrzydłowych, a tym z minuty na minutę coraz ciężej przychodziło zdobywanie punktów.

- Dziewczyny i tak radziły sobie nieźle. Od dłuższego czasu nie stwarzamy zagrożenia ze środka i dlatego nie możemy niczym zaskoczyć rywalek. Na koleżanki czeka podwójny blok - mówi rozgrywająca Agnieszka Kowalczyk.

Po dwóch odsłonach było 0:2 i gospodynie, by myśleć o przedłużeniu swoich szans, musiały zwyciężyć w trzech kolejnych. Z nożem na gardle wygrały następnego seta. Nie do zatrzymania była Marzena Solska, a swoje dołożyły jej koleżanki.

- Jak tylko zaczęliśmy grać na przyzwoitym poziomie, od razu zdystansowaliśmy przeciwniczki. To kolejne spotkanie, które powinniśmy rozstrzygnąć na swoją korzyść - mówi Fogel. Tak się jednak nie stało, bowiem w czwartej partii znów lepsze były przyjezdne.

- Wiele razy podkreślałem, że sport kobiet rządzi się swoimi prawami i tego nie przeskoczymy. Nie usprawiedliwia to jednak naszej porażki - zaznacza trener.

By się utrzymać, ASPS musi wygrać z Calisią II Kalisz, która okazała się gorsza od MKS-u Zawiercie. - Jesteśmy faworytami tych zmagań, mamy też czas na poprawę gry, bowiem pierwszy mecz rozegramy dopiero 12 marca. Nie wyobrażam sobie, byśmy mogli nie sprostać rywalkom - mówi prezes ASPS-u Adam Zagożdżon.

ASPS Opole 1

MKS Zawiercie 3

Sety: 22:25, 21:25, 25:19, 18:25.

ASPS: Kowalczyk, Szydełko, Knap, Solska, Toczek, Morawiec, Jonak (l), Nizioł, Pluskota, Snitczuk.