Sport.pl

Zwycięstwo Skry Bełchatów z Pamapolem AZS Częstochowa w meczu na szczycie Polskiej Ligi Siatkówki

Po niepowodzeniu w Olsztynie kibice w Bełchatowie pełni obaw oglądali mecz Skry z Pamapolem AZS Częstochowa. Nie zawiedli się, bo ich zespół wygrał za trzy punkty prezentując siatkówkę najwyższej klasy
Zacięte wymiany, niesamowite zwroty akcji, wspaniałe ataki - tym zawodnicy obu drużyn uraczyli kibiców w trzech ostatnich partiach. Jeśli zapomnieć o pierwszym secie, właściwie był to mecz wzorowy. A co było na początku? Częstochowianie uzyskali wyraźną przewagę, zresztą całkiem zasłużenie. Aż 10 z 19 punktów bełchatowianie zawdzięczają zepsutym zagrywkom Pamapolu. Sami wyprowadzili tylko osiem skutecznych ataków. Za to częstochowianie grali jak z nut. Paweł Woicki rozdzielał piłki bezbłędnie. Skra tak naprawdę nie ustawiała bloku, bo nie nadążała za rozwiązaniami młodego rozgrywającego. Przyznał to zresztą po meczu trener gospodarzy Ireneusz Mazur. W jego drużynie zawodzili niemal wszyscy. W ataku radził sobie jedynie Piotr Gruszka, zdobywca czterech punktów.

Po zmianie stron scenariusz się powtórzył - rozpoczęło się od prowadzenia gości. Skra po raz pierwszy w tym meczu uzyskała przewagę przy stanie 5:4. Później było już coraz lepiej. Głównie za sprawą Roberta Szczerbaniuka, który rozegrał jeden z lepszych meczów w barwach Skry. Środkowy gospodarzy wreszcie grał tak, jak oczekują od niego kibice - widowiskowo blokował, kończył wiele ataków z krótkiej. Inna sprawa, że znacznie lepiej zaczął rozgrywać Andrzej Stelmach. Z tonu nie spuszczał również Gruszka i przede wszystkim za sprawą tych graczy bełchatowianie wykorzystali już pierwszą piłkę setową.

O meczu rozstrzygnęła trzecia, najbardziej zacięta partia. Jej losy ważyły się dość długo, bo goście mieli jedną piłkę setową, gospodarze - aż sześć. O zwycięstwie Skry przesądził blok Gruszki na Grzegorzu Szymańskim.

W ostatnim secie goście sprawiali wrażenie pogodzonych z porażką, Skra - pewna wygranej. W pewnym momencie przewaga gospodarzy sięgnęła czterech punktów, ale później zaczęli oni trwonić dystans. Przy stanie 17:15 z boiska zszedł Gruszka, którego zaczęły łapać kurcze. Na boisko wszedł Michał Chadała, który nie odebrał kilku piłek i Pamapol doprowadził do remisu - 20:20. Po interwencji masażysty Gruszka wrócił na boisko i wyrósł na bohatera blokując przeciwnika, a w kolejnej akcji obijając jego blok. W tej fazie bardzo dobrze spisał się też Radosław Wnuk, który zaliczył kilka ważnych ataków.

Na boisku w Bełchatowie wystąpiło w sumie 10 kadrowiczów. Jedenasty - Damian Dacewicz - w ubiegłym tygodniu chorował i spędził mecz na ławce rezerwowych. Szkoda, że tego spotkania nie widział selekcjoner Raul Lozano. Przekonałby się, że Woicki to w tej chwili najlepszy polski rozgrywający. Że Piotr Gruszka to pewniak do pierwszej szóstki. Że z dwóch reprezentacyjnych atakujących lepszy jest Mariusz Wlazły. Że może warto nakłonić Roberta Szczerbaniuka do powrotu do kadry. I w końcu, że powołanie Piotra Gacka na rezerwowego libero to dobry wybór. - Z meczu na mecz znajdujemy coraz więcej odpowiedzi na pytania dotyczące kadrowiczów - opowiadał komentator telewizyjny Wojciech Drzyzga. - To spotkanie też wiele wyjaśniło.

Mecz, który oglądał komplet widzów, miał wspaniałą oprawę. Niestety, doszło do niepotrzebnego incydentu, kiedy schodzącego z boiska Krzysztofa Ignaczaka pożegnały gwizdy i niewybredne okrzyki kibiców gości. - Ja już kiedyś mówiłem, że to nie kibice, tylko pseudofani - tłumaczył libero Skry. - Zarzucają mi, że odszedłem z Częstochowy dla pieniędzy, a przecież wcale nie znają prawdziwych przyczyn mojego przejścia do Bełchatowa.

Zwycięstwo dało jeszcze Skrze nadzieję na pierwsze miejsce po rundzie zasadniczej. - Nie zapominajmy, że Pamapol jedzie do Kędzierzyna i tam może stracić punkt, który przesądzi o naszym awansie na pozycję lidera - mówi Ignaczak.

SKRA BEŁCHATÓW - PAMAPOL AZS CZĘSTOCHOWA 3:1 (-19, 23, 28, 23)

Skra: Stelmach, Gruszka, Szczerbaniuk, Wlazły, Milczarek, Wnuk oraz Ignaczak (libero), Chadała, Maciejewicz.

Pamapol: Woicki, Winiarski, Kokociński, Szymański, Gierczyński, Jurkiewicz oraz Gacek (libero), Patucha, Kocik, Oczko.

Skomentuj:
Zwycięstwo Skry Bełchatów z Pamapolem AZS Częstochowa w meczu na szczycie Polskiej Ligi Siatkówki
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX