Remont stadionu miejskiego. Poprawki naniesione

Przedstawiciel Polskiego Związku Motorowego podpisał w środę oświadczenie, że akceptuje projekt modernizacji stadionu Włókniarza. Rozmawiamy o tym projekcie
Piotr Toborek: To znaczy, że w projekcie wszystko jest w porządku?

Jerzy Kaczmarek, członek zarządu Głównej Komisji Sportu Żużlowego: Teraz tak. Najpierw jednak na spotkaniu w Warszawie, które odbyło się 16 lutego, pani architekt z biura SPAK naniosła dwie poprawki na swój przedstawiony projekt.

Czego dotyczyły te poprawki? Czy były to drobne błędy?

- Proszę pana, jeżeli ktoś projektuje na prostej 30 metrów za startem miejsce dla karetek i jeszcze na projekcie jest napisane, że tu będą stały dwie karetki, to pana zdaniem jest drobny błąd? Nie ma możliwości, żeby na takim stadionie odbyły się zawody żużlowe. Pani architekt przy mnie i panu Stanisławie Bazeli [ekspert ds. regulaminowo-sportowych w Polskim Związku Motorowym - przyp. red.] dokonała poprawek i postawiła parafkę. Potem przesunęła bramę przeciwpożarową, która pierwotnie była umieszczona na łuku na prostą. Dopiero wówczas podpisaliśmy, że nie mamy uwag. O tym, że karetki nie mogą stać w pobliżu toru, wie każdy kibic, tak jak i to, gdzie siedzi sędzia. A na spotkaniu usłyszałem od pana reprezentującego biuro projektujące wasz stadion, że sędzia w Częstochowie wszystko dobrze widzi, bo... znajduje się między zawodnikami na starcie. Co tu więcej mówić.

Częstochowscy urzędnicy mówią, że błędy dotyczyły toru, a on nie był uwzględniany w projekcie architektonicznym?

- Nie rozumiem. Już powiedziałem, jakie były błędy w projekcie. Jeśli pan chce, to dokumenty są do wglądu w Biurze Sportu PZMot. w Warszawie. Ja zajmuję się opiniowaniem torów i przyległości. Nie interesuje mnie architektura stadionu czy oświetlenie. Nie w mojej gestii jest ich ocenianie.

Dla Gazety

Anna Kasprzyk, projektantka stadionu z biura SPAK: - To jest wina kreślarza, że taki błąd znalazł się na schemacie, który trafił do PZMot. Nie ma żadnych błędów w projekcie.