Konflikt Anny Barańskiej z zarządem Gwardii

SIATKÓWKA. Czy wypowiedzi dla prasy na temat złej sytuacji finansowej klubu mogą być powodem do pozbycia się najlepszej zawodniczki? W Gwardii Wrocław tak. Z tej przyczyny z klubem najprawdopodobniej pożegna się siatkarka Anna Barańska
Barańska to w Gwardii zawodniczka pierwszoplanowa. Pod nieobecność Katarzyny Mroczkowskiej to właśnie ona stała się prawdziwą liderką w zespole. Jej gra wielokrotnie przesądzała o wynikach meczów. Bardzo pochlebne opinie na jej temat można też było usłyszeć od selekcjonera kadry narodowej Andrzeja Niemczyka. Tymczasem w Gwardii prowadzone są rozmowy na temat przedłużenia kontraktów ze wszystkimi zawodniczkami z wyjątkiem Barańskiej!

- Jako jeden z pierwszych klubów zaczynamy już rozmowy z zawodniczkami na temat przyszłego sezonu - mówi prezes Gwardii Andrzej Balsewicz. - Rozmawialiśmy już z Mroczkowską i Gomułką. Ważny kontrakt mają Kaczor i Jagiełło. Chcemy rozmawiać z Bamber i Kupisz. Nie obawiam się, że mógłbym stracić zawodniczki, na których mi zależy.

Dlaczego na liście zawodniczek, na których zależy prezesowi, brakuje Barańskiej? Wszystko z powodu wypowiedzi dla prasy, w których zawodniczka potwierdziła to, o czym i tak wszyscy wiedzieli. Bo problemy finansowe Gwardii nie są tajemnicą. Wiadomo, że wrocławski klub to jeden z najbiedniejszych zespołów w kraju, a zawodniczki zarabiają mniej niż w pozostałych drużynach. Jednak swoją wypowiedzią Barańska przesądziła, że najprawdopodobniej klub nie podpisze z nią nowego kontraktu. I to bez względu na świetną formę, jaką prezentuje w tym sezonie.

- W jednych meczach decydowała o obliczu zespołu, a w innych nie. Nie ma ludzi niezastąpionych - podkreśla prezes klubu Andrzej Balsewicz. - Jeżeli Barańska twierdzi, że dostaje mniejsze pieniądze, niż płacą gdzie indziej, to dlaczego nie poszła do innego klubu? Czy ja kogoś zmuszałem do podpisania kontraktu? Jej wypowiedzi w prasie są niedopuszczalne. Że za takie pieniądze nie można zbyt długo grać?! Jak można tak postawić sprawę? Gdyby pani tak zrobiła, to zapewniam panią, że szef wyrzuciłby panią natychmiast! I gdyby nie to, że zrobiliśmy w ten sposób krzywdę zespołowi, to postąpilibyśmy tak samo - denerwuje się Balsewicz.

Niestety, wczoraj nie udało się nam skontaktować z Anną Barańska. Wszystko jednak wskazuje, że sprawa jej odejścia jest już przesądzona. Dla zarządu klubu jedyną przeszkodą w pozbyciu się zawodniczki jest - paradoksalnie - jej bardzo dobra postawa sportowa. Przecież siatkarka wygrała w tym sezonie niejeden mecz dla Gwardii.

- Trener ocenia Barańską pozytywnie - przyznaje prezes. - Ale jeżeli w ogóle dojdzie do rozmów z Barańską, to będziemy musieli wyraźnie określić zasady naszej współpracy. Ania już teraz ma w kontrakcie zakaz wypowiadania się w prasie na tematy finansowe, a mimo to nie stosuje się do nich. Chyba są jej potrzebne mocniejsze bodźce - ostrzega prezes. - A jeżeli nie uda nam się dogadać z Anią? Wtedy znajdziemy inną zawodniczkę na jej miejsce. Trener ma szerokie pole do popisu. W kraju jest przecież wiele zawodniczek, które mogą grać na tej samej pozycji co Barańska.

Optymizm prezesa jest zaskakujący. Nie wiadomo przecież, czy w zespole uda się zatrzymać zawodniczki z obecnego składu, nie mówiąc już o pozyskaniu nowych. Klub ma spore długi, a sposób, w jaki zarząd odnosi się do sprawy Barańskiej, to już niemal dyktatura. I to bez względu na to, jakiego rodzaju "ostrzejsze środki" chciałby zastosować prezes, żeby w przyszłym sezonie uchronić się przed niepochlebnymi wypowiedziami swoich siatkarek.

- Chcemy przekształcić Gwardię w sportową spółkę akcyjną. Oprzeć się na sympatykach Gwardii. Najlepiej zamożnych sympatykach - zdradza prezes. - Wierzę, że nam się to uda, a wtedy nie obawiam się, że nasze siatkarki mogłyby się skusić propozycjami z innych klubów. One mają tutaj rodziny, studia. A przejście do innych klubów to jednak zawsze ryzyko. Poza tym pieniądze nie są najważniejsze. Dlaczego rozmawiamy tylko o nich?

Obok pieniędzy w klubie bardzo ważna jest też atmosfera. Problem w tym, że sposób, w jaki klub rozwiązuje sprawę Barańskiej, dowodzi, że w Gwardii i z tym nie jest najlepiej.