HOKEJ. Play-off: Wojas/Podhale - ComAarch/Cracovia 0:2

"Hej, heja, heja - Cracovia mistrzem hokeja" - wiwatował tłum kibiców z Krakowa. Beniaminek ekstraklasy wygrał z wicemistrzem Polski na jego lodzie w pierwszym meczu ćwierćfinałowym. Rewanż w piątek w Krakowie.
Bohaterem meczu został Słowak Roman Tomas. Tylko on potrafił pokonać Krzysztofa Zborowskiego. Bramkarz Podhala był również centralną postacią środowego wieczoru na lodowisku w Nowym Targu. Tylko w drugiej tercji obronił sześć groźnych strzałów.

"Pasy" zaskoczyły gospodarzy agresywnym presingiem na całej tafli. Podhalanie często musieli wybijać na uwolnienie, bo tylko Michał Radwański potrafił wygrać pojedynek z kryjącym go rywalem i pomknąć pod bramkę Rafała Radziszewskiego.

W pierwszej tercji sytuacji bramkowych było jak na lekarstwo. Kibice najbardziej rozgrzali się, gdy w 14. min Krzysztof Oliwa zaatakował ciałem Adriana Chabiora tak mocno, że roztrzaskała się pleksa bandy i potrzeba było założyć nową.

W końcówce tej tercji Oliwa zaatakował za bramką Mariana Csoricha. Sędzia zinterpretował to jako rzucenie na bandę i twardziel z NHL dostał dwie minuty kary plus 10 i wyszedł z boksu kar dopiero w połowie meczu. "Szarotki" dobrze broniły się w osłabieniu, nie dopuszczały rywala pod bramkę. Tylko raz przedarł się Tomas, ale w ostatniej chwili zgubił krążek i nie oddał strzału.

Ciekawa była druga połowa II tercji: akcja za akcję, groźne strzały krakowian. Trzykrotnie uderzał Piotr Sarnik, z bliska strzelał Krzysztof Śliwa. Wszystko to obronił Zborowski, który jeszcze rok temu rywalizował o miejsce w składzie Podhala z "Radzikiem".

W III części meczu trener podhalan Andrzej Słowakiewicz zdecydował się na grę trzema formacjami ataku. W tej sytuacji w boksie zostali Oliwa (naciągnął pachwinę), Sebastian Biela (kolano) i Janusz Hajnos. To dało skutek w postaci przewagi, ale nie goli.

Trzystu kibiców Cracovii wystrzeliło w górę na 108 s przed końcem meczu, gdy po podaniu Karela Hornego Roman Tomas w sytuacji sam na sam strzałem po lodzie znalazł sposób na "Zborę". Ostatnie 20 s nowotarżanie grali bez bramkarza. Równo z końcową syreną do pustej bramki trafił z metra Tomas po strzale Sarnika.

Wojas/Podhale0
ComArch/Cracovia2
Tercje: 0:0, 0:0, 0:2.

Bramki: 0:1 Tomas (59. Horny), 0:2 Tomas (60. Sarnik).

SKŁADY

Wojas/Podhale: Zborowski - Wilczek, Sroka, Wołkowicz, Ćwikła, Oliwa - Piotrowski, Łabuz, Hajnos, Biela, Podlipni - Bobczek, Gil, Radwański, Kolusz, Łyszczarczyk - Kotasek, Fiszer, Różański oraz Zapała.

ComArch/Cracovia: Radziszewski - Csorich, Urban, Twardy, Słaboń, Sarnik - Marcińczak, Noworyta, Tomas, Horny, Chabior - Kozendra, Kotuła, Śliwa, Musiał, Malinowski - Witowski, Cieślak, Urban.

Sędziował Michał Szot z Sosnowca. Kary: 16 (w tym 10 dla Oliwy) oraz 2 min. Widzów: 3,5 tys.

Stan play-off (do trzech zwycięstw): 0-1.

Zdaniem trenerów

Rudolf Rohaczek (ComArch/Cracovia): Chcieliśmy zrobić pierwszy krok w kierunku awansu i to się udało. Jestem zadowolony, że moja drużyna wytrzymała stres. Zagrała tak, jak chciałem, od początku do końca. Oczywiście, były momenty chaotycznej gry, ale zdarzały się rzadko i rywal ich nie wykorzystał. W piątek czeka nas kolejny ciężki mecz. Mam dwa dni na wymyślenie czegoś.

Wiktor Pysz (drugi trener Podhala): Od początku gra się nam nie układała, za dużo było przerw - wznowień, uwolnień. Po dwóch tercjach rozwaliły się nam trzy ataki. Oliwa naciągnął pachwinę, Hajnosowi odnowiła się kontuzja kolana, Bielę też pobolewało kolano. Dlatego z pozostałych zdrowych zawodników stworzyliśmy trzy formacje. Przy skomasowanej obronie Cracovii trudno było o dobrą dla nas sytuację bramkową. Mieliśmy tylko dwie, ale nie wykorzystaliśmy ich.

Dla Gazety

Oktawiusz Marcińczak

obrońca Cracovii, wychowanek Podhala

O naszym zwycięstwie zdecydowała superdokładna gra w obronie, konsekwentne realizowanie taktyki. Staraliśmy się grać z kontry i to dało rezultaty. A gdy Podhale się przebiło, czuwał Rafał Radziszewski. Wszyscy mówią, że podhalanie słabo grali, a przecież gra się tak, jak przeciwnik pozwala. My nie pozwalaliśmy naszemu na wiele.

Roman Tomas

bohater meczu

Przy pierwszym golu dostałem świetne podanie od Karela Hornego, a w sytuacji sam na sam strzeliłem po lodzie, bo wiedziałem, że bramkarz wykona ruch i wtedy nie zatrzyma krążka. Przy drugiej tylko dotknąłem krążek po strzale Sarnika. To była formalność. Chciałem grać w play-offie z Podhalem, wygraliśmy pierwszy mecz, ale to nie znaczy, że już jest koniec. Trzeba potwierdzić swoją przewagę w piątek na własnym lodzie.

not. mb

W innym meczu: Unia/Dwory Oświęcim - GKS Katowice 10:1. Bramki: dla Dworów/Unii: Miłosz Ryczko - 2 (7, 9), Jakub Radwan -2 (46, 49), Waldemar Klisiak (4), Michaił Klimin (13), Sebastian Kowalówka (20), Marek Stebnicki (42), Marcin Jaros (48), Mariusz Puzio (45); dla GKS - Jaroslav Filo (53). Kary: Unia - 14; GKS - 26 min. Stan rywalizacji play-off: 1-0 dla Unii. Gra się do trzech zwycięstw.