Arka Gdynia - MKS Mława 1:1 (0:1)

Drugoligowa wiosna rusza za trzy tygodnie, a wyniki ostatnich pojedynków kontrolnych mławskich piłkarzy nie rzucają na kolana. Po porażce z Mazowszem Grójec 1:2, przyszedł remis z Arką
Pierwszy z tych pojedynków mieli okazję nawet obejrzeć płocczanie, bo rozegrany został na bocznym boisku Wisły. Drugi, także na sztucznej murawie, odbył się już w Gdyńskim Ośrodku Sportu i Rekreacji. - U nas praktycznie w ogóle nie da się grać - narzeka Marian Kurowski, trener MKS-u. - Na boisku lód, praca w takich warunkach jest bardzo niebezpieczna. Dlatego gramy na takich boiskach jak w Płocku i Gdyni. Życzyłbym sobie więcej spotkań w takich warunkach.

Z płockiej porażki, kiedy mławianie przegrali właściwie już w pierwszym kwadransie, podopieczni Kurowskiego wyciągnęli odpowiednie wnioski. Boleśnie przekonała się o tym Arka. Gospodarze absolutnie nie spodziewali się takiego początku, może dlatego rozpoczęli mecz mało skoncentrowani. Inaczej gracze MKS-u. Ci już po 15 s prowadzili 1:0. Maciej Rogalski podał w tempo do wychodzącego na czystą pozycję Arkadiusza Żarczyńskiego, a ten mocnym strzałem pokonał Jarosława Krupskiego.

Po chwili MKS mógł prowadzić już różnicą dwóch goli, bo Rogalski znalazł się w sytuacji sam na sam z gdyńskim golkiperem. Niestety, nie wziął przykładu ze swojego kolegi. Kopnął piłkę wprost w nogi wybiegającego bramkarza Arki. - Maciek mógł rozwiązać sytuację na kilka sposobów - uważa mławski szkoleniowiec. - Na przykład ominąć Krupskiego albo podać do lepiej ustawionego Żarczyńskiego. Ostatecznie zdecydował się na strzał. I to nie był dobry wybór.

Gospodarze ruszyli do odrabiania strat dopiero w końcówce pierwszej odsłony. Pięć minut przed jej zakończeniem mieli znakomitą okazję do wyrównania. Szarżujący Dariusz Patalan został powalony w polu karnym przez Macieja Wiśniewskiego. Arbiter przyznał Arce jedenastkę, ale gospodarze musieli obejść się smakiem - mławski bramkarz obronił niezbyt silne uderzenie Krzysztofa Piskuły.

Miejscowi nie poprzestali na tym, a przerwa wcale nie wybiła ich z uderzenia. Cały czas dążyli do wyrównania. I zostali nagrodzeni w 74. min. Defensor Arki Łukasz Kowalski wykorzystał brak opieki w polu karnym i strzałem z sześciu metrów zaskoczył Wiśniewskiego.

- Po przerwie rzeczywiście nie zagraliśmy już tak dobrze - przyznaje Kurowski. - Choć i tak, przy odrobinie szczęścia, mogliśmy się pokusić o zwycięstwo. W 65. min Maxwell Kalu oddał mocny strzał i niewiele brakowało, by futbolówka wylądowała w okienku. Ale bramkarz zdołał przenieść ją nad poprzeczką.

Arka Gdynia - MKS Mława 1:1 (0:1)

Bramki

Arka: Kowalski (74.)

MKS: Żarczyński (1.)

Składy

Arka: Krupski (46. Chamera) - Warczachowski, Majda (68. Wojnecki), Jawny, Wojnecki (46. Kowalski) - Piskuła (59. Pudysiak), Ława (62. Kołodziejski), Bartoszewicz, Ulanowski (46. Ignaszewski) - Patalan (68. Jelonkowski), Jelonkowski (46. Hryszczenko)

MKS: Wiśniewski - Woźniczka, Bukowski, Rogoziński, Leszczyński, Lubasiński, Szmyt, Almeida, Wróblewski, Rogalski, Żarczyński. Po przerwie zagrali: Kalu, Gajowniczek, Brzozowski, Król, Osiecki, Boratyński