Najlepsi na świecie

Wychodzi na to, że najbardziej utytułowanym trenerem w naszym kraju jest lublinianin Leszek Maria Rouppert. Prowadzone przez niego reprezentacje Polski kobiet i mężczyzn w maxikoszykówce wywalczyły na VIII mistrzostwach świata w Nowej Zelandii złote medale w kategorii plus 40 lat
Oprócz szkoleniowca, który był jednocześnie kierownikiem ekipy, w składzie znalazło się czworo zawodników z lubelskim rodowodem: Małgorzata Kubiak - niegdyś Siewruk, Marzena Gumowska (Jasińska), Wiesław Buczek i Zbigniew Szalak. Poza tym w obu zespołach, a szczególnie w żeńskim wystąpiło wiele dawnych gwiazd polskiego basketu. W Christchurch, bo tam właśnie odbywał się turniej, grały m.in.: Marta Starowicz, Bożena Sędzicka, Teresa Swędrowska, Małgorzata Czerlonko. W zespole panów występowali tacy gracze jak: Krzysztof Fikiel, Jarosław Zyskowski, Leszek Doliński, Jarosław Marcinkowski, Tomasz Szafrański.

Droga po złoto

Na antypody kadrowicze udali się z Warszawy przez Londyn, Hongkong, Auckland do Christchurch. W stolicy Anglii dołączył do zespołu Krzysztof Fikiel. Popularny "Baca" mieszka w Niemczech, więc do Londynu było mu bliżej. - Był to bardzo kosztowny wyjazd i doszedł do skutku tylko dzięki pomocy i życzliwości wielu osób - mówi Leszek Maria Rouppert. - Szkoda tylko, że w gronie tych, którym chcielibyśmy podziękować nie ma PZKosz.

W mistrzostwach wystartowały reprezentacje 21 państw zrzeszonych w FIMBA - międzynarodowej federacji maxikoszykówki. Oba nasze zespoły triumfowały dość pewnie. Kobiety nie przegrały żadnego meczu, pokonując Słowenię, Gwatemalę i Chorwację. Mężczyznom nie udało się zakończyć turnieju z czystym kontem. - W grupie przegraliśmy z Chorwacją - relacjonuje Zbigniew Szalak. - Dlatego potem mieliśmy nóż na gardle i musieliśmy wysoko pokonać Włochów, aby zająć pierwsze miejsce w grupie i uniknąć spotkania w półfinale z USA. Wygraliśmy ten mecz, a Amerykanie nie zdołali wywalczyć awansu do finału. Było to coś wspaniałego. Wszystko jakby się zgrało, przygoda mojego życia i jednocześnie będący na wyciągnięcie ręki tytuł mistrza świata.

Spotkanie o złoto wbrew temu, co sugeruje wynik (86:63) nie było spacerkiem. - Przez trzy kwarty meczu z Włochami to, kto zwycięży, było sprawą otwartą - wspomina Wiesław Buczek. - Wprawdzie wcześniej ograliśmy wysoko Włochów, ale w finale pękli dopiero w 32. minucie. Od tego momentu nasza przewaga zaczęła błyskawicznie rosnąć i przez ostatnie dwie minuty graliśmy już drugą piątką. Bardzo się cieszę z tego sukcesu. Jakby nie patrzeć jesteśmy mistrzami świata.

Po tych sukcesach reprezentacje Polski otrzymały zaproszenie do udziału w Światowej Lidze Mistrzów w kat. 40+. Impreza odbędzie się w Buenos Aires w dniach 16-25 listopada 2005 roku. - To dla nas wielkie wyzwanie - tłumaczy Leszek Maria Rouppert. - Organizacja i przygotowania do takich turniejów to moje hobby. Dlatego biorąc pod uwagę start w Argentynie, a także udział w mistrzostwach Europy, które odbędą się w 2006 roku w Hamburgu, oraz walkę w obronie złotych medali na IX mistrzostwach świata, mających się odbyć w Portoryko, już musimy zacząć gromadzić środki finansowe. Chcemy w tym celu powołać Polskie Stowarzyszenie Maxikoszykówki.

Delfiny, foki i bungee

Christchurch liczy sobie 350 tys. mieszkańców, ale jest bardzo rozległe. Dominuje tam zabudowa parterowa i jest mnóstwo zieleni, kwiatów i różnego rodzaju krzewów. Oczywiście mieszkają tam także Polacy. - Bardzo szybko nawiązaliśmy kontakt z miejscową polonią. Nowozelandzcy rodacy towarzyszyli nam na każdym kroku - podkreśla Leszek Maria Rouppert.

O tej porze jest tam pełnia lata. Temperatura oscyluje w granicach 25-30 stopni. - Kąpaliśmy się w Pacyfiku, a dość silny wiatr sprawiał, że nie bardzo się ten upał odczuwało. To sprawiło, że niektórzy po kąpielach słonecznych i oceanicznych mieli mocno zarumienione plecy - dzieli się wrażeniami trener. - Odbyliśmy też dwie wspaniałe wycieczki. Jedną statkiem w towarzystwie delfinów do miejsca, gdzie na powulkanicznych skałach wygrzewały się w słońcu foki. Na drugą wyprawę pojechaliśmy do oddalonych o 200 km od Christchurch ciepłych źródeł. Ich temperatura w basenach siarkowych wynosiła 46 stopni. Po drodze wstąpiliśmy do ośrodka sportów ekstremalnych, gdzie nasz zawodnik Ryszard Mazur zdecydował się na skok z wysokości 35 metrów na bungee. Wracając jednak do sportu, życzę młodym, aby kiedyś poszli w nasze ślady - kończy Leszek Maria Rouppert.

Wyniki meczów - kobiety: Polska - Gwatemala 65:33, Polska - Chorwacja 81:35, Polska - Słowenia 64:47, Polska - Gwatemala 87:41, Polska - Słowenia 68:58. Mężczyźni: Polska - Portoryko 80:49, Polska - Słowenia 96:46, Chorwacja - Polska 68:58, Polska - Włochy 81:50, Polska - Czechy 77:66, Polska - Włochy 86:63.Składy zespołów (z liczbą zdobytych punktów)kobiety: Teresa (Kępka) Swędrowska 65, Małgorzata (Badocha) Turska 53, Iwona (Zegrodnik) Jabłońska 41, Izabela Maj 36, Bożena (Wołujewicz) Sędzicka 31, Lucyna (Berniak) Januszkiewicz 31, Małgorzata (Wołujewicz) Czerlonko 30, Małgorzata (Siewruk) Kubiak 26, Marta (Jodłowska) Starowicz 21, Małgorzata (Janowicz) Kujawa 14, Marzena (Jasińska) Gumowska 10, Barbara (Gertchen) Nawrot 5. mężczyźni: Krzysztof Fikiel 85, Jarosław Marcinkowski 81, Jarosław Zyskowski 77, Janusz Zielke 51, Tomasz Szafrański 40, Zbigniew Szalak 32, Leszek Doliński 26, Krzysztof Kaczmarek 25, Ryszard Mazur 20, Maciej Marciniak 18, Marek Szatkowski 18, Wiesław Buczek 4.