Stoczniowiec chce pieniędzy za transfery zawodników TKH/TK/Energostal

Piotr Korczak i Łukasz Sokół nie mogli zmienić klubu za darmo, a cena za transfer Tomasza Wawrzkiewicza była zbyt niska - twierdzi prezes gdańskiego Stoczniowca. I domaga się interwencji PZHL.
Kostecki już kilka tygodni temu zaczął domagać się pieniędzy za zmianę klubu przez dotychczasowych zawodników Stoczniowca. - Nie ma do tego prawa - argumentuje Korczak. Obecny obrońca TKH/ThyssenKrupp/Energostal oraz Łukasz Sokół mieli do umów z gdańskim klubem dołączony zapis o zmianie pracodawcy bez sumy kontraktowej. Wykorzystali to torunianie. W przypadku Wawrzkiewicza kluby nie mogły dojść do porozumienia - ostatecznie zasady transferu ustalił arbitraż Polskiego Związku Hokeja na Lodzie. Po ponad połowie sezonu Kostecki, tuż przed rozpoczęciem rywalizacji w play-off, twierdzi, że wyrok jest niesprawiedliwy.

Prezes Stoczniowca jest również skonfliktowany z GKS Tychy. Klub ze Śląska nie zdążył wpłacić na czas ostatniej raty za transfer Mariusza Justki, co stało się powodem zawieszenia czołowego zawodnika w Polsce. Teraz Kostecki podkreśla, że zgodzi się na jego powrót do gry, ale... tylko wtedy, gdy władze PZHL zgodzą się z jego stanowiskiem w sprawie zmian klubowych trzech obecnych reprezentantów TKH/ThyssenKrupp/Energostal. Klub z grodu Kopernika wynajął już prawników, którzy mają udowodnić, że szef Stoczniowca nie ma racji.



Dla Gazety

Marek Kostecki

prezes Stoczniowca

Jestem gotowy zgodzić się na grę Justki w Tychach, ale pod warunkiem, że związek kompleksowo zajmie się również inną sprawą, o której rozpatrzenie zabiegamy już od pół roku. Mamy roszczenia wobec klubu z Torunia. Uważamy, że Korczak i Sokół nie mieli prawa bezpłatnie przejść do toruńskiego klubu, a za Wawrzkiewicza PZHL ustalił zbyt niską sumę transferową. Związek ślamazarzy się w rozstrzygnięciu tego sporu, ale w kwestii Justki zadziałał szybko. Obie sprawy powinny być załatwione kompleksowo.

not. łuki, Gdańsk