Białostockie koszykarki podejmują lidera I ligi

Koszykarki Włókniarza PJG Białystok w sobotę podejmą głównego faworyta do walki o awans. W zespole z Jeleniej Góry gra m.in. wielokrotna reprezentantka Polski, Katarzyna Gruszczyńska-Dulnik
Mimo 37 lat mistrzyni Europy z 1999 r. wciąż imponuje wysoką formą. W poprzednim sezonie, grając w przeciętnym zespole z Wołomina, była najskuteczniejszą zawodniczką ekstraklasy ze średnią 18,89 pkt. na spotkanie. Ponadto przy wzroście tylko 178 cm zaliczała średnio 9,5 zbiórki - również najwięcej z wszystkich koszykarek występujących w tej lidze.

Inna drużyna

W połowie stycznia Gruszczyńska-Dulnik postanowiła podpisać kontrakt z pierwszoligowym AZS-em Kolegium Karkonoskie Jelenia Góra.

- Na pewno nie jest teraz tak, że Kasia to gwiazda i wszystkie inne zawodniczki muszą grać pod nią - twierdzi trener AZS-u Jelenia Góra, Eugeniusz Sroka. - Nasza taktyka nie uległa wcale zmianie. Zresztą wygrywaliśmy wcześniej i bez Kasi. Znaleźliśmy się jednak w sytuacji, że musieliśmy szukać wzmocnień.

Podczas Akademickich Mistrzostw Polski w Gdańsku trzy zawodniczki AZS-u doznały kontuzji. Anna Lara wciąż przechodzi rehabilitację, a Natalia Małaszewska i Iwona Kaszuwara po dwóch miesiącach przerwy wróciły już do gry i obok Dulnik decydują o obliczu drużyny.

- W ogóle to jesteśmy zupełnie innym zespołem niż ten z poprzedniego sezonu - dodaje Sroka. - Z tamtego składu nie mamy do dyspozycji aż siedmiu dziewcząt. Przyszły nowe, wcale nie gorsze, ale brakowało nam więcej ogranych zawodniczek. Mamy co prawda rezerwy, które walczą o awans do pierwszej ligi, ale występują tam jeszcze bardzo młode dziewczyny. Dlatego też sięgnęliśmy po Kasię Dulnik.

Okazja do rewanżu

W poprzedniej kolejce - dwa tygodnie temu - najbardziej znana zawodniczka w pierwszej lidze doznała kontuzji skręcenia stawu skokowego. Jej koleżanki nie miały jednak kłopotów, by łatwo poradzić sobie z MUKS-em Poznań. Dłuższa przerwa w rozgrywkach sprawiła, że do Białegostoku Dulnik przyjedzie i zagra. Co prawda ostatnio więcej czasu poświęcała na leczenie niż trening, ale przy jej doświadczeniu może to nie mieć większego znaczenia.

Ze względu na zmianę formuły rozgrywek (dopiero po rywalizacji w dwóch grupach najlepsze zespoły grają ze sobą o awans) w tym sezonie białostoczanki nie miały jeszcze okazji grać z AZS-em. Za to w poprzednim przegrały dwukrotnie. Także grając u siebie dwa ostatnie razy, musiały uznać wyższość koszykarek z Jeleniej Góry. Chociaż w tamtych spotkaniach sprawa zwycięstwa rozstrzygała się w ostatnich sekundach.

- To były bardzo szczęśliwe wygrane - nie kryje Eugeniusz Sroka. - A Włókniarz zawsze był groźny. W ogóle podziwiam, że w takich trudnych warunkach ta drużyna w ogóle jeszcze istnieje - dodaje trener zespołu, którego wspierają takie firmy, jak: Ciech, Bumar czy Energia Pro.

Nie załamią się

- Nasza sytuacja organizacyjna i finansowa jest tragiczna, ale przed końcem sezonu się nie załamiemy - zapewnia po raz kolejny trener Bogusław Bobka, który marzy o tym, że jego podopieczne podejmą walkę o awans do ekstraklasy. AZS Jelenia Góra może być ich głównym konkurentem, dlatego zwycięstwo w sobotnim meczu jest tak ważne. Jeśli białostoczanki wygrają, zrównają się punktami z obecnym liderem tabeli.

Bogusław Bobka

trener Włókniarza



Po ostatniej wygranej dałem dziewczynom jeden dzień wolnego więcej, by odpoczęły psychicznie po trudnym początku rozgrywek tej fazy [wcześniej białostoczanki przegrały u siebie - red.]. W poprzednim tygodniu ćwiczyliśmy nad elementami ataku pozycyjnego, w ogóle organizacją ataku oraz obroną. W tym tygodniu rozpoczęliśmy już treningi pod kątem meczu z drużyną z Jeleniej Góry. We wtorek rozegraliśmy sparing z kadetami Gimbasketu Białystok. Rywal ma bardzo doświadczony skład z Dulnik, Kaszuwarą i Małaszewską, ale przegrał już kilka razy w swojej grupie w poprzedniej fazie rozgrywek. To groźny zespół, aczkolwiek nie ma zbyt długiej ławki. Gra tam sześć dobrych zawodniczek, a reszta pozostaje w ich cieniu. Postaramy się to wykorzystać.