MKS Mława - Mazowsze Grójec 1:2 (0:2)

Na przeżywającym oblężenie sztucznym boisku Wisły Płock rozegrano kolejny sparing. Tym razem MKS Mława zagrał z Mazowszem Grójec. - Na tym etapie przygotowań wynik jest sprawą drugorzędną - mówi szkoleniowiec MKS-u Marian Kurowski. - Ważne, że mogliśmy zagrać w tak wspaniałych warunkach
Mławianie, którzy za kilka tygodni rozpoczną batalię o utrzymanie w II lidze, przyjechali do Płocka. - U nas praktycznie nie można grać - mówi Marian Kurowski. - Na boisku jest lód i praca w takich warunkach jest bardzo niebezpieczna. Normalnie możemy trenować tylko na hali. Życzyłbym sobie grać częściej w takich warunkach i na takim boisku.

Futboliści MKS-u mieli słaby początek. Już w 11 min rzut karny sprokurował Marcin Rogoziński, a Robert Romanowski był przy strzale bez szans. Nieco inaczej mógł się zachować trzy minuty później, gdy jego koledzy zastawili nieudana pułapkę ofsajdową. - Robert powinien trochę bardziej skrócić kąt, wtedy miałby dużą szansę na udaną interwencję - uważa Kurowski. - Tymczasem straciliśmy drugiego gola. Winę między obrońców a bramkarza rozłożyłbym po połowie.

Zdecydowanie lepiej mławianie zagrali po zmianie stron. Mecz stał się jeszcze szybszy, mógł się podobać. I w końcu wysiłki graczy MKS-u zostały nagrodzone. W 62 min ładnej akcji Rafała Gajowniczka, piłkę do siatki wpakował Maciej Rogalski. Co było potem? Podopieczni Kurowskiego mogli rozstrzygnąć spotkanie na swoją korzyść. Mieli dwie świetne okazje do zdobycia gola. Pierwszą sytuację sam na sam z bramkarzem zmarnował Rogalski. Drugą w 89 min Paweł Lubasiński. Tylko że on miał przed sobą już pustą bramkę i mógł spokojnie główkować do niej. - Wszyscy się zastanawiali, jak on to zrobił - mówi Kurowski. - No cóż, z niedawnych wyjazdowych spotkań z Arką Gdynia, gdzie zremisowaliśmy 0:0 i Polonią Warszawa, który zakończył się też remisem 1:1, byłem zadowolony. Teraz przegraliśmy drugi raz z rzędu. Znów dały o sobie znać nasze stare grzechy, charakterystyczne dla rundy jesiennej. Przedszkolne błędy dały bramki przeciwnikom, a my z kolei nie potrafiliśmy wykorzystać dobrych okazji. Przed wiosną musimy te elementy poprawić.

W MKS-ie zagrali: Romanowski - Brzozowski, Rogoziński, Bukowski, Leszczyński - Wróblewski, Szmyt, Almeida, Boratyński - Kalu, Żarczyński; po przerwie zagrali jeszcze - Osiecki, Woźniczka, Lubasiński, Gajowniczek, Rogalski i Król.