Anna Rogowska pobiła w Łuczniczce absolutny rekord Polski

- Przy takiej publicznośći jak w Bydgoszczy nie sposób nie skakać wysoko - mówi najlepsza obecnie tyczkarka na świecie.


Nikt, ani w hali, ani na otwartym stadionie nie skoczył w Polsce wyżej niż 4,73. Tyle od wczoraj wynosi najlepszy polski wynik w kobiecym skoku o tyczce, Wyczyn Rogowskiej jest też najlepszym rezultatem w tym sezonie na świecie.

- Rekordy Polski ani żadne inne najlepsze wyniki na świecie nie są dla mnie ważne. Najważniejszy jest zawsze mój osobisty rekord życiowy. Chcę skakać jak najwyżej i nie poprzestanę na tym wyniku - obiecywała w bydgoskiej hali Łuczniczka szczęśliwa rekordzistka.

Jej wyczyn obejrzało 5 tysięcy widzów. Głównymi rywalkami Rogowskiej były dwie Rosjanki, wicemistrzyni olimpijska Fieofanowa i Tatiana Polnowa oraz dotychczasowa rekordzistka Polski, Monika Pyrek. Jednak wysokość 4,63 pokonała tylko Rogowska. Po udanej próbie na 4,73 pierwsza z gratulacjami pospieszyła Pyrek. - Wcale nie jest mi przykro, że straciłam rekord. Szczerze się cieszę. Przybyła mi groźna konkurentka. Będziemy się wzajemnie dopingować - powiedziała Polka.

Konflikt między dwiema najlepszymi polskimi tyczkarkami już się skończył. Pyrek pożycza Rogowskiej swą tyczkę a Rogowska mówi - Między nami jest zdrowa sportowa rywalizacja -

W skoku wzwyż bezkonkurencyjny był Rosjanin Jarosław Rybakow. Wszystkie wysokości pokonał za pierwszym razem. Skończył na 2,31. Niewiele brakowało, żeby pokonał 2.36 i to byłby też najlepszy rezultat w tym sezonie na świecie. Cieszyli się Polacy. Aleksander Waleriańczyk, Michał Bieniek i Robert Wolski skoczyli 2,25 i zdobyli minimum na halowe mistrzostwa Europy w Madrycie.







Mówi Anna Rogowska

Wkładam w to całe moje serce

Wojciech Borakiewicz: Jak się pani czuje jako absolutna rekordzistka Polski. Nikt ani w hali, ani na otwartym stadionie nie skakał wyżej.

Anna Rogowska: Rekordy Polski ani żadne inne najlepsze wyniki na świecie nie są dla mnie ważne. Najważniejszy jest zawsze mój osobisty rekord życiowy. Chcę skakać jak najwyżej i nie poprzestanę na tym wyniku.

Dziś bardzo blisko było pokonania poprzeczki na wysokości 4,80 m.

- Szczególnie w pierwszej próbie brakowało naprawdę niewiele. Będę dalej atakować to 4,80. Taki jest plan na ten sezon, żeby przeskoczyć właśnie tyle.

To rzeczywiście brakuje już bardzo niewiele.

- Dziś w sumie nie skakałam chyba najlepiej. Tak mi się wydaje, że te moje skoki były gorsze niż w Spale. Brakuje mi jeszcze pewności siebie na rozbiegu. Do tego dochodzą jeszcze tyczki. Ciągle szukam odpowiedniej dla siebie.

Czy w Bydgoszczy skakała pani, tak jak w Spale na tyczce pożyczonej od Moniki Pyrek?

- Zrobiłabym to, gdybym pokonała 4,80. Na następnej wysokości już skorzystałabym z twardszej tyczki Moniki.

Mówiła pani, że skakała pani gorzej niż w Spale. Do tego doszedł kłopot z dłonią kontuzjowaną podczas jednego ze skoków.

- Zrobiłam sobie sporego krwiaka. To od tyczki. Na razie musi pomóc okład z lodu. Nigdy podobnego urazu nie miałam, więc nawet nie wiem jak długo będzie mi ten krwiak dolegać.

Pech pani nie opuszcza. W Spale spadła pani na poprzeczkę i się potłukła. W Bydgoszczy uraz dłoni. Co to będzie, jeśli podczas kolejnego konkursu nic już nie przeszkodzi?

- Sama nie wiem. Będę się starać bić swe kolejne rekordy życiowe. Dziś było wspaniale i próbować jeszcze wyżej niż 4,80.

Wystawiła pani nerwy publiczności na ciężką próbę, pokonując kolejne wysokości w drugich i trzecich skokach.

- Taki już mój urok. Sama nerwy mam ze stali.

Rozmawiał Wojciech Borakiewicz



Dla Gazety

Jarosław Rybakow

zwycięzca skoku wzwyż

Bardzo się cieszę z wyniku, choć miałem już w tym roku 2,33. Straciłem rytm. Powinienem skakać przed 2,36, 2,34. Niepotrzebnie kombinowałem i zdecydowałem się od razu na więcej.



Swietłana Fieofanowa

trzecia w konkursie

Startowałam ze zbyt miękką tyczką. Dlatego mi się nie powiodło. Rozbieg był trudny, bo szybki. Cóż, tym razem się nie udało. Tak naprawdę nie wiem, co się stało, że nie skoczyłam. Czy to był rewanż za Ateny? Dla mnie będzie dopiero w Pekinie.



Michał Bieniek

trzeci w skoku wzwyż

To pierwszy start w sezonie, więc jestem bardzo zmęczony. Nie spodziewałem się, że 2,25 da mi miejsce na podium i to jeszcze w takim gronie. Cieszę się z rekordu życiowego w hali.



Robert Wolski

trzeci w skoku wzwyż

Zawsze, gdy mi coś nie idzie w zawodach jestem czwarty. Tu było właściwie podobnie. Stanąłem na trzecim stopniu podium obok Boswella, Hemingwaya i Michała Bieńka.



not. jad



Wyniki mityngu

Skok o tyczce kobiet: 1. Anna Rogowska 4,73 m (halowy rekord Polski), 2. Swietłana Fieofanowa; 3. Monika Pyrek; 4. Tatiana Polnowa (Rosja) wszystkie 4,53; 5-6. Anżela Bałachanowa (Ukraina) i Kristina Molnar (Węgry) po 4,23; 7. Mary Sauer (Stany Zj.) 4,13; 8. Sabine Schulte (Niemcy) 4,13



Skok wzwyż mężczyzn: 1. Jarosław Rybakow 2,31; 2. Jacques Freitag 2,28; 3-6. Robert Wolski; Michał Bieniek; Mark Boswell (Kanada); Jamie Nieto (Stany Zj.); 7. Aleksander Waleriańczyk; 8. Matt Hemingway (Stany Zj.) wszyscy 2,25, 9-10. Nicola Ciotti (Włochy) i Wiaczesław Woronin (Rosja) po 2,20; 11. Rafał Kazimierczak nie zaliczył 2,10.