Koszykówka. Euroliga: Wisła Kraków - MKB Sopron 71:60

Po czterech porażkach wiślaczki wreszcie się przełamały i wygrały w środę mecz na miarę awansu do grona najlepszych szesnastu zespołów Europy. O zwycięstwie przesądziła ostatnia kwarta, szczególnie dobrze rozegrane przez Wisłę w obronie.
Wisła rozpoczęła od prowadzenia 12:6. W tym czasie Tangela Smith zablokowała wyższą od siebie Ivanę Matović, a za chwilę Serbka wyrzuciła piłkę w aut. Znaczące dla losów meczu były trzy faule jednej z liderek drużyny z Sopronu Lucji Blahuskovej, i to już w pierwszej kwarcie. Nieoczekiwanie Węgierki za sprawą Zuzanny Horvath wyszły na prowadzenie po jedynym rzucie za trzy punkty w tej części gry.

Kolejne minuty nie zachwyciły kibiców. Z obu stron gra była chaotyczna, szarpana, a pomysłowość i skuteczność w ataku, szczególnie krakowianek pozostawiała wiele do życzenia. Sopron dwukrotnie odskoczył (na 28:22 i 36:32), ale w obu sytuacjach zryw Wisły doprowadził do remisu. Najwięcej napracowała się Iva Perovanović, która do przerwy rzuciła 19 pkt, a w całym meczu była też najlepsza w zbiórkach (9).

W trzeciej kwarcie trenerka Sopronu Zuzanna Hejkova otrzymała przewinienie techniczne (!) za wstawanie z ławki. Prowadzenie zmieniało się co chwilę. Natalia Trafimava celną "trójką" doprowadziła do remisu po 42, ale już po chwili przyjezdne prowadziły 49:44.

Na początku czwartej kwarty trener Wisły Wojciech Downar-Zapolski posadził na ławce obydwie Amerykanki, a wejście Maryny Kress okazało się prawdziwym strzałem w dziesiątkę. Po pięciu punktach z rzędu Białorusinki i punktach Shannon Johnson, która powróciła w międzyczasie na parkiet, gospodynie wyszły na prowadzenie 59:54, którego nie oddały już do końca meczu. Tym bardziej że kolejne rywalki opuszczały boisko za pięć fauli: Horvath, Blahuskova i Anna Vajda.

O ile twarda i nieustępliwa walka w obronie mogła się podobać, to w ataku chwilami panował zupełny bałagan. - Byłyśmy trochę zmęczone - usprawiedliwiała drużynę Kress. - Trafiliśmy wszystko, co było do trafienia i to nas podbudowało. Fortuna była z nami - wyznała z uśmiechem Kress.

Przed meczem z Sopronem ostatni raz Wisła wygrała 8 grudnia ubiegłego roku z Baltiskają Zwiezdą, z którą za tydzień zmierzy się w Sankt Petersburgu.



Wisła Can-Pack71
MKB Sopron60
Kwarty: 18:19, 18:17, 14:15, 21:9.

Wisła: Perovanović 23, Skerović 13, Johnson 12, Smith 6, Czepiec 0 oraz Kress 10 (1), Trafimava 5 (1), Gburczyk 2, Kenig 0.

Sopron: Matović 20, Kovacević 15 (1), Blahuskova 8, Bielikova 4, Horvath 3 (1) oraz Honti 6, Vajda 4.

Sędziowali Władimir Drabikowski z Ukrainy i Nikolaos Zavlanos z Grecji. Widzów 400.

Pozostałe mecze: Gambrinus Brno - Bałtijskaja Zwiezda St. Petersburg 93:48 Kozaczka ZALK Zaporoże - Lietuvos Telekomas Wilno 89:96 (po dogrywce), pauzował Olympic Valenciennes.

1. Gambrinus1019782:576
2. Lietuvos1018764:641
3. Olympic1016709:644
4. Sopron1116847:828
5. Kozaczka1115778:821
6. Wisła1014675:708
7. Bałtiskaja Zw.1010546:883
Powiedzieli po meczu

Natalia Hejkova, trenerka Sopronu: Dlaczego przegraliśmy w Krakowie 11 punktami? Bo w pierwszej kwarcie sędziowie zagwizdali naszej najlepszej zawodniczce Lucji Blahuskovej aż trzy faule. To były błędne decyzje. Nie pierwsze i ostatnie pomyłki sędziów. Były w sumie trzy. Lucja powróciła na parkiet, ale zbyt późno i była nierozgrzana, podobnie jak hala, w której graliśmy. Matović grała przez 40 minut i była zmęczona w końcówce meczu. To drugie przewinienie techniczne w mojej karierze. Nie wiem za co, chyba za to, że się rozpłakałam.

Wojciech Downar-Zapolski, trener Wisły: Gdybyśmy byli po drugiej stronie, też byśmy byli rozgoryczeni, bo wiemy, o jaką stawkę ten mecz się toczył. Stąd mecz nieefektowny, ale pełen walki i determinacji z obu stron. Wyrównany do czwartej kwarty, gdy wybrałem wariant gry bez Amerykanek. Dziewczyny poderwały się i przełamaliśmy niemoc. Pod koniec kontrolowaliśmy już wynik. To nie łyżwiarstwo figurowe i nie chcę wystawiać indywidualnych ocen. Czy graliśmy nerwowo w ataku? Chciałbym, by mój zespół grał zawsze w obronie, tak jak w czwartej kwarcie. Graliśmy u siebie, a gospodarzom ściany pomagają.

Not. Wak