Astoria - Polpharma 90:73

Po najlepszym meczu w sezonie (z pierwszą kwartą wygraną aż 27:5), bydgoscy koszykarze są na piątym miejscu w Era Basket Lidze
Najpierw niech przemówią liczby. Zawodnicy Astorii trafili aż 60 procent rzutów za 2 punkty (18/30), podczas gdy ich średnia z całego sezonu jest prawie o 10 proc. niższa (53). Rewelacyjnie spisywali się na linii rzutów wolnych. Spudłowali tylko 5 z 35 prób (85 proc. a średnio trafiają 71 proc. wolnych). Niezła też była skuteczność z dystansu (40 proc., 8/20, podczas gdy zwykle to 33 proc.).

W defensywie bydgoszczanie nie pozwolili Polpharmie na nic. Szczególnie miażdżąca była przewaga w pierwszej kwarcie wygranej różnicą aż 22 punktów. - Nie pamiętam takiej sytuacji. To był totalny dół - musiał przyznać po spotkaniu trener Polpharmy i były trener reprezentacji Dariusz Szczubiał. Już od połowy spotkania oglądał mecz siedząc i z rezygnacją patrząc na bezskuteczne odrabianie strat swoich graczy, którzy po 20 minutach tracili do gospodarzy aż 27 punktów.

O postawie bydgoszczan w defensywie mówią wiele statystyczne osiągnięcia starogardzian (za 2 pkt - 20/51 czyli 39 proc; za 3 pkt - 6/21 czyli 28 proc. i jeszcze ledwie 57-procentowa skuteczność wolnych - 15/26).

Nasi koszykarze opanowali obie tablice. Zebrali 37 piłek w meczu, a rywale zaledwie 21. Królem deski był Krzysztof Wilangowski (8 zbiórek w pierwszej, decydującej o wyniku połowie). Środkowy Astorii nie tylko zbierał, ale także straszył blokami asów Polpharmy: Johna Thomasa i George'a Reese'a. Wejścia Thomasa pod kosz to jego groźna broń. Tym sposobem niemal w pojedynkę pokonał Astorię, gdy w meczu pierwszej rundy przegranym przez bydgoszczan rzucił im 12 punktów w samej ostatniej kwarcie. Tym razem okazał się całkowicie nieskuteczny. Nawet jeśli najniższemu w lidze (176 cm) Amerykaninowi udało się zwieść pilnującemu go pieczołowicie Aleksandrowi Kudriawcewowi i wejść pod kosz, to tam już czekał na niego Wilangowski. Trzy potężne "czapy" w pierwszej połowie, po których Thomas lądował na parkiecie (bez faulu), odebrały mu całkowicie ochotę do takich popisów. Skończył mecz z 2 punktami i to zdobytymi z rzutów wolnych (z gry miał 0/8, choć błędnie zapisano mu do protokołu dwa punkty zamiast rodakowi Reese'owi).

Nie lepszy był skrzydłowy Reese. Nim zaopiekował się Paweł Wiekiera. Amerykanin zaliczył najsłabszy mecz w sezonie (4/13 z gry). - To był nasz cel: wyłączyć obu Amerykanów - mówi trener Astorii Wojciech Krajewski.

Bydgoszczanie pokazali jeszcze bardzo dobrą współpracę w obronie. Nawet kiedy obwodowym graczom Polpharmy udało się minąć bydgoskiego defensora, to pod koszem czekała na niego ściana w postaci Wilangowskiego i Wiekiery. Kapitan Astorii był w sobotę najskuteczniejszym graczem zespołu (24 pkt, 6/10 z gry, 9/10 wolnych i 11 zbiórek).

Po trzech kolejkach rundy rewanżowej bydgoszczanie mają lepszy bilans bezpośrednich pojedynków od Śląska Wrocław i Polpharmy. To bardzo ważne, bo w przypadku równej ilości punktów na koniec rozgrywek, właśnie on będzie decydować o kolejności drużyn w play off.

Co jeszcze można poprawić? W tej grze, jaką prezentowali bydgoszczanie w pierwszej połowie, a szczególnie w pierwszej kwarcie, właściwie już nic. Defensywa była perfekcyjna, a gra w ataku szybka, urozmaicona i skuteczna. Poprawić jeszcze można tylko koncentrację zespołu, który nie wykorzystał szansy na całkowite rozbicie Polpharmy i pozwolił rywalowi na zmniejszenie straty do 17 punktów. To jednak chyba jest najłatwiejsze. Najważniejsze, że bydgoska drużyna pokazała w sobotę, że stać ją na wiele.



Liczby meczu

0

trafień z dystansu na 9 oddanych rzutów mieli przed przerwą gracze Polpharmy

50

procent skuteczności w rzutach z gry miała Astoria w całym mecuz, a rywale tylko 33,5 proc.



Powiedzieli po meczu



Dariusz Szczubiał

trener Polpharmy

Wygrali lepsi. Byliśmy dziś w totalnym dole. Dawno nie przeżyłem tego, co w pierwszej połowie. Potem nie było szans, żeby cokolwiek zmienić. Każda nasza próba była paraliżowana przez Astorię. Zawiedli nasi liderzy, Thomas i Reese. Nie wnieśli do gry nic. Ich słaba gra miała duży wpływ na pozostałych graczy. Astoria grała bardzo dobrze, bardzo skutecznie. My odwrotnie. Nie trafialiśmy z dystansu. Do tego doszły grzybki spod samego kosza.



Wojciech Krajewski

szkoleniowiec Astorii

Chciałbym podziękować kibicom, z którymi wraz z trenerem Herktem odbyliśmy długie spotkanie, za wspaniały doping. Myślę, że będzie on nas nieść do końca rozgrywek. Zakładaliśmy przed rozpoczęciem rundy rewanżowej, że wygramy w niej 5 meczów. Zwycięstwo ze Śląskiem to już taka rezerwa. Na razie wyrobiliśmy 40 procent zakładanej normy. Sądzę, że 11 zwycięstw powinno dać 6. miejsce. Zawodnicy wypełnili swe zadanie: wyłączenie z gry Reese'a i Thomasa. Oni średnio zdobywali po 17 punktów w meczu, a dziś razem tylko 9. Pozostali koszykarze Polpharmy nie mieli w nich wsparcia. Moi gracze zagrali agresywnie w obronie. Świetnie spisywał się Krzysztof Wilangowski, który panował na deskach oraz czekał na Thomasa pod koszem i znakomicie go blokował.



Jacek Rybczyński

kapitan Polpharmy

Beznadziejnie graliśmy w obronie, do tego doszła słaba skuteczność w ataku. Kiedy strach był w oczach, dopiero zaczęliśmy lepiej bronić. To wszystko spowodowało wielką przewagę Astorii. Zakończyło się i tak nie najgorzej, różnicą 17 punktów. Zanosiło się na o wiele wyższą przegraną.



Łukasz Jagoda

koszykarz Polpharmy

Oddawaliśmy na początku meczu zbyt wiele rzutów z nieprzygotowanych pozycji. Piłka nie wpadała. Astoria to wykorzystała i skontrowała kilka razy. Zrobiła się duża przewaga. Potem już tylko walczyliśmy z powodzeniem o jej zmniejszenie

not. bor



ASTORIA BYDGOSZCZ 90

POLPHARMA STAROGARD GD. 73

Kwarty: 27:5, 26:21, 20:23, 17:24

Astoria: Wiekiera 24 (3), Szczotka 16 (1), Kudriawcew 12 (2), Harrington 11, Wilangowski 6 oraz Arabas 14 (2), Dryja 4, Korszuk 2, Grocki 1, Gierszewski 0, Bosnic 0

Polpharma: Cielebąk 11, Reese 7, Budzinauskas 5, Rybczyński 3 (1), Thomas 2 oraz Marculewicz 15 (2), Jagoda 9, Kukiełka 7 (1), Olszewski 5, Sarzało 5 (1), Exner 4