Belgijskie Noliko Maaseik rywalem Jastrzębskiego Węgla w fazie pucharowej siatkarskiej Ligi Mistrzów

Pogromcy sosnowieckich ?Kazików? będą rywalami siatkarzy z Jastrzębia w walce o półfinał Ligi Mistrzów! W klubie mistrza Polski umiarkowana radość i optymizm, bo zespół ma szanse nawet na historyczny awans do Final Four!
Losowanie odbyło się wczoraj przed południem w andaluzyjskim mieście Almeria. Los okazał się bardzo szczęśliwy dla jastrzębian. Nasza drużyna trafiła na teoretycznie najsłabszy zespół w całej stawce - Noliko Maaseik. Belgowie do kolejnej rundy zakwalifikowali się tylko dzięki regulaminowemu kruczkowi. Po prostu dopuszczono tylko jeden zespół z czwartego miejsca dla uzupełnienia stawki, w momencie gdy Iraklisowi Saloniki przyznano organizację wielkiego finału w marcu. Wczorajsze losowanie przesądziło też, kto będzie ewentualnym kolejnym rywalem jastrzębian - w razie pokonania Noliko zmierzą się oni ze zwycięzcą pary VfB Friedrichshafen z Panathinaikosem Ateny. - Bardzo chciałem zagrać z rywalem, który jest w naszym zasięgu, przy którym Spodek się zapełni. Noliko gwarantuje, że mamy szanse na awans i sporą publiczność na trybunach - mówi zadowolony dyrektor jastrzębskiego klubu Zdzisław Grodecki.

Belgijski klub jest dobrze znany w Polsce. W tej edycji mistrzowie Belgii dwukrotnie z kwitkiem odprawili sosnowieckie "Kaziki", a w poprzednich latach grywali m.in. z AZS-em Częstochowa czy Mostostalem Kędzierzyn. Nic dziwnego, że jeden z pierwszych telefonów po losowaniu trener Prielożny wykonał do Mariana Kardasa, szkoleniowca sosnowieckich "Kazików". - Noliko ma moim zdaniem najlepszy zespół od lat. Nie są tak słabi, jak ich miejsce w tabeli, bo przypominam, że w grupie grały też Iraklis, Lokomotiw Biełgorod, a w porażce Belgów z Niemcami chyba dopomogli nieco sędziowie - uważa trener Kardas.

Noliko gra jednak dość nierówno - potrafiło wygrać w Biełgorodzie ze słynnym Lokomotiwem, by przegrać z dość przeciętnym Friedrichshafen. O sile drużyny stanowi trio z Brazylii - atakujący Joao Paulo Bravo i Bruno Augusto Furtado oraz libero Alan Barbosa Domingos. Uwaga na ataki i zagrywki zwłaszcza w wykonaniu tego pierwszego, który w indywidualnych klasyfikacjach Ligi Mistrzów jest na wysokich pozycjach. - W meczu z Belgami powinny decydować blok i zagrywka. Losowanie mamy bardzo dobre i liczymy, że przy dobrej grze awansujemy daleko - zapewnia Daniel Pliński, środkowy Jastrzębskiego Węgla, czołowy blokujący Ligi Mistrzów.

Maaseik to 25-tysięczne miasto we wschodniej części Belgii, tuż przy granicy z Holandią. Tylko kilkadziesiąt kilometrów dalej leży Maastricht, gdzie podpisano słynny układ o powstaniu Unii Europejskiej. Maaseik słynie ze starego targu oraz... malarzy. To właśnie z tego miasta pochodzi znany flamandzki artysta Jan van Eyck.

Kierownictwo Noliko ma podobny problem, co szefowie zespołu z Jastrzębia. Ten kłopot to brak hali spełniającej wymogi. Dlatego właśnie Noliko swoje mecze rozgrywa w miejscowości Bree, leżącej około 15 kilometrów dalej. - To ładna i kameralna hala, na mecze przychodzi 3,5 do 4 tys. kibiców. Przyjemnie się tam gra - mówi trener Kardas.

Od lat trenerem drużyny jest Szwed Anders Kristiansson. Ciekawe, czy wciąż będzie prowadził Noliko po dwumeczu z jastrzębianami, bo z Wiednia nadeszła właśnie wiadomość, że po druzgocącej porażce w Spodku Aon hotVolleys urlopował swego szkoleniowca.

Pierwszy mecz z Noliko jastrzębianie rozegrają w Spodku 9 lutego, rewanż tydzień później w Belgii.