Sport.pl

Koszykówka (Puchar Ligi): Platinum Wisła Kraków - Turów Zgorzelec 74:91

- Cieszę się, że mogłem znów zobaczyć moją poprzednią drużynę, choć myślami byłem tylko i wyłącznie przy swoim obecnym zespole - stwierdził szkoleniowiec Turowa Mariusz Karol. Czy niedawny opiekun krakowian ma receptę na wygrywanie z Wisłą?
Być może, choć trudno wyciągać takie wnioski po wczorajszym meczu w Pucharze Ligi. Wiślacy nie błyszczą w tych rozgrywkach, w dodatku przeciwko graczom Turowa wystąpili osłabieni brakiem leczącego ścięgno Achillesa Pawła Szcześniaka. - Bardzo trudno nam się grało bez Pawła, który niestety nie wydobrzeje chyba do sobotniego meczu ze Śląskiem - martwi się trener Wisły Bogdan Zając. - Maciek Bielak jest dobrym zmiennikiem, ale jako podstawowy rozgrywający dziś się nie spisał - dodaje szkoleniowiec krakowian.

Wisła zaczęła od mocnego uderzenia, ale chęci i konsekwencji w grze wystarczyło tylko na niecałą kwartę. Dobra gra Mike'a Ansleya i Jacka Sulowskiego to za mało, by wygrać mecz. - Popełniliśmy mnóstwo błędów w ataku, a obrony nie było w ogóle - analizuje trener Zając.

W Wiśle zadebiutował młody Piotr Nowak, który od dawna trenował z zespołem, a teraz postarano się o licencję dla niego. Minuta gry to jednak zbyt mało, by cokolwiek powiedzieć o tym zawodniku.

W drużynie Turowa, oprócz trenera Karola, pojawił się też inny były wiślak - rozgrywający Brandun Hughes. Przywitany ciepło przez krakowskich kibiców zawodnik nie dokończył jednak spotkania, gdyż na początku trzeciej kwarty źle upadł i prawdopodobnie naciągnął ścięgno Achillesa. Przy oklaskach opuścił parkiet, a niektórzy widzowie tylko wzdychali, żałując, że nie jest już koszykarzem Wisły.

- Po słabym występie przeciwko Polpharmie zależało mi, by drużyna dobrze pokazała się w tym meczu. Zagraliśmy całe spotkanie na tym samym poziomie. Taka gra obronna i zaangażowanie w grę w każdym meczu zadowoliłyby mnie w stu procentach - podsumował trener Karol.

Mecz o Puchar Ligi zgromadził na trybunach pół tysiąca widzów, choć mogło być ich więcej, gdyby nie fatalne warunki atmosferyczne. Korki na ulicach spowodowały, że niektórzy zawodnicy woleli przyjść na mecz piechotą, a spiker zawodów dotarł na swoje stanowisko dopiero w połowie trzeciej kwarty.

W Pucharze Ligi drużyny grają systemem grupowym. Wiślacy przegrali wszystkie cztery mecze i nie mają już żadnych szans na awans do dalszej rundy.

PLATINUM WISŁA74
TURÓW91
Kwarty: 24:27, 14:25, 16:17, 20:22.

Platinum Wisła: Ansley 30 (4x3), Anderson 6 (1), Żurawski 4, Tuljković 2, Bielak 0 oraz Sulowski 16 (3), Dudzik 7, Suski 5 (1), Olejniczak 4, Nowak 0.

Turów: Bennett 17, Szawarski 14 (2), Hughes 10, Young 9, Laksa 6 oraz Zabłocki 11 (1), Łopatka 7, Machowski 6, Mordzak 6, Mollinari 5, Żak 0.

Sędziowali: Dariusz Lenczowski, Roman Putyra i Tomasz Trojanowski. Widzów 500.