Sport.pl

Astoria - Prokom/Trefl 68:99

Tylko jeden bydgoski gracz posłuchał trenera Wojciecha Krajewskiego i uwierzył, że można pokonać Prokom/Trefl. Sam Krzysztof Wilangowski nie wystarczył na mistrza Polski.


Środkowy Astorii zagrał najlepszy mecz w tym sezonie. Zaczął od bloku na samym Tomasie Masiulisie, za chwilę dobił piłkę po niecelnym rzucie i poprawił wynik na 3:5 (4 min). W pierwszej połowie zdobył 12 punktów, trafiając 5 z 8 rzutów z gry, mając jeszcze 6 zbiórek i dwa bloki. Nie zszedł z boiska ani na sekundę, bo nie miał zmiennika. Krzysztof Dryja musiał być w Warszawie ze względu na obowiązki na uczelni. Mimo to Wilangowski nie zmniejszył tempa także po przerwie. Zakończył mecz z rekordowym w tym sezonie dorobkiem 22 punktów (13 zb., 4 bloki).

- Wilangowski to duży człowiek z dużym sercem. Walczy zawsze. I to właściwie jeden zawodnik, którego można pochwalić. Pozostali się tylko starali. Na tyle, na ile umieli - ocenia swych graczy szkoleniowiec Astorii Wojciech Krajewski.

Dużo bardziej surowy jest Tomas Pacesas z Prokomu/Trefla - Właściwie tylko Wilangowski walczył. Jakby wszyscy walczyli tak jak on, byłoby nam trudniej - mówił po meczu rozgrywający Prokomu/Trefla.

Litwin i jego koledzy z pierwszej piątki drużyny z Sopotu pokazali bydgoszczanom, jak wiele różni ich od poziomu wymaganego w Eurolidze. Nie zlekceważyli zawodników Astorii, zaczęli spotkanie bardzo skoncentrowani i już po pierwszej kwarcie było wiadomo, kto wyjdzie zwycięsko z pojedynku w hali Łuczniczka.

- Oglądaliśmy kilkakrotnie bydgoszczan w wygranym meczu z Anwilem. Ten wynik był dla nas dużym zaskoczeniem. Pokazali się z dobrej strony, więc musieliśmy zagrać na najlepszym poziomie. Chcieliśmy uniknąć błędów Anwilu i to się nam w stu procentach udało - mówił po meczu szkoleniowiec Prokomu/Trefla Eugeniusz Kijewski.

Jego koszykarze, w przeciwieństwie do bydgoszczan, zagrali bardzo skutecznie. Goran Jagodnik nie miał kłopotów z ogrywaniem Piotra Szczotki, któremu na początku spotkania Krajewski nakazał pilnowanie snajpera ze Słowenii. Kiedy Astoria od 8 minuty zaczęła grać w obronie strefą, sopocianie bez trudu rozbijali ją mądrymi akcjami, po których co rusz koszykarz gości znajdował się na czystej pozycji. I co najważniejsze mistrzowie Polski nie pudłowali z dystansu i półdystansu. Darius Maskoliunas trafił wszystkie swoje trzy rzuty za trzy punkty. W pierwszej połowie, która ostatecznie zdecydowała o rezultacie meczu Prokom trafił 15 z 23 rzutów za dwa (65 procent skuteczności).

Bydgoszczanie grali za to w całkowicie odmiennym stylu (10/25 za dwa i 0/7 za trzy do przerwy).

- Prokom pokonał nas przede wszystkim świetnym atakiem. Jeśli Miller w niewiele ponad 20 minut zdobywa 28 punktów to co tu dodać? - mówił Aleksander Kudriawcew

Marc Miller był rzeczywiście gwiazdą meczu. Trafiał z dystansu, po kontratakach, zbierał piłki po niecelnych rzutach i celnie dobijał. - Miałem rzeczywiście dobry dzień i rzuty mi się udawały, ale nie przesadzajmy, graliśmy ze słabym przeciwnikiem - tłumaczy Miller

- Sądziliśmy po cichu, że koszykarze Prokomu nas zlekceważą i w tym widzieliśmy swoją szansę - dodał bydgoski szkoleniowiec. Srodze się rozczarował.

- Grali skutecznie spod kosza i z półdystansu. Moi przeciwnicy podążyli w odwrotnym kierunku. Nie trafiali, wybierali na rzuty nieodpowiednie momenty i stąd wzięła się porażka - tłumaczy Krajewski.

Bydgoski szkoleniowiec wyjaśniał też, dlaczego jego zespół nie jest w stanie sprostać takim drużynom jak Prokom/Trefl

- Czasem zdarza się wygrać z Anwilem, ale gdybyśmy zawsze wygrywali z nimi czy z Sopotem, to mierzylibyśmy w mistrzostwo, a naszym celem jest utrzymanie w środku tabeli - dodawał.





Mówi Tomas Pacesas

Było bardzo łatwo

Wojciech Borakiewicz: Czy to był najłatwiejszy mecz Prokomu w polskiej lidze

Tomas Pacesas: Rzeczywiście, to był jeden z najłatwiejszych meczów. Graliśmy na wyjeździe, a z reguły najlepiej gra się we własnej hali. Dlatego sądziłem, że to będzie ciężke spotkanie, ale tym razem było odwrotnie.

Jakie były najsłabsze punkty Astorii?

- Słabo grali w obronie. A my potraktowaliśmy ich jako bardzo dobry zespół, poważnego przeciwnika. Poprzednio wygrali z Anwilem wobec tego przyjechaliśmy przygotowani na 100% walki. Zagraliśmy dobrze w ataku i obronie, skoncentrowani od początku i wszystko nam wychodziło. Rywalowi odwrotnie. Może bydgoszczanue za bardzo chcieli, może za duża była na nich presja? Nic im zwyczajnie nie wychodziło.Prokomowi nie przeszkadzał nawet brak wysokich zawodników po zwolnieniu Harolda Jamisona i dyskwalifikacji Filipa Dylewicza.

- Nie przeszkadza, kedy gramy z Bydgoszczą. Gdy z Realem przegraliśmy w Madrycie mieliśmy 20 zbiórek mniej niż oni. Gdy rywalem jest poważny zespół, to lepiej widac czego nam brakujeRozmawiał Wojciech Borakiewicz



Chusteczki dla trenera

Białe chusteczki i transparent "Krajewski - jesteś najsłabszym ogniwem. Żegnaj" zobaczył w sobotę bydgoski szkoleniowiec. Pokazywali je fani z Klubu Kibica Astorii.

- Mnie też żegnali białymi chusteczkami, a potem zdobyłem mistrzostwo Polski. Odczytuję to więc jako dobry znak dla Astorii i trenera Krajewskiego - mówił szkoleniowiec Prokomu/Trefla Eugeniusz Kijewski.

- Zmiany trenera nie będzie - zapowiada prezes Astorii Piotr Rutkowski.



Mówi Zbigniew Słabęcki

Małecki gra z Czarnymi

Adrian Małecki zadebiutuje dziś w barwach Astorii. Świetny strzelec zagra w Polsce po raz pierwszy od maja 2001 roku. Udało się namówić władze Polskiej Ligi Koszykówki do zgody na wypróbowanie nowych zawodników w rozgrywkach Pucharu Ligi.

Dziś rywalem Małeckiego będą koszykarze Czarnych Słupsk (początek spotkania w Łuczniczce o 18.). To ciekawa konfrontacja, bo do Bydgoszczy przyjedzie Rusłan Bajdakow. Grający w poprzednim sezonie w Astorii białoruski skrzydłowy zastąpił w Czarnych chorego Tomasza Rosparę.

Wojciech Borakiewicz: Adrian Małecki będzie miał okazję do debiutu jeszcze przed 1 lutym, kiedy miało zostać otwarte nowe okienko transferowe.

Zbigniew Słabęcki: Cieszę się, że uda się nam szybciej sprawdzić Małeckiego w normalnej grze, a nie tylko na treningach. Staramy się też o przełożenie spotkania z Polonią na 26 stycznia. Chcemy, żeby przed ligowym meczem w lutym miał jeszcze jedną okazję do testu.

Mecz z Prokomem pokazał, że trzeba zespół wzmocnić.

- Dlatego chcę tego meczu z Polonią. Wtedy powinien się pojawić zawodnik na pozycji nr 4. Silny skrzydłowy jest nam najbardziej potrzebny. Myślimy też o wzmocnieniu się nowym rozgrywającym

Rozmawiał Wojciech Borakiewicz





ASTORIA BYDGOSZCZ 68

PROKOM/TREFL 99

Kwarty: 11:26, 14:29, 26:24, 17:20

Astoria: Wilangowski 22, Kudriawcew 11 (2), Wiekiera 9 (3), Harrington 6, Szczotka 3, oraz Bosnić 7, Korszuk 6, Arabas 4 (1), Grocki 0

Prokom/Trefl: Jagodnik 22, Masiulis 13 (1), Maskoliunas 9 (3), Pacesas 7 (1),Wójcik 3 oraz Miller 28 (4), Nemeth 12 (1), Cirić 5 (1), Świętoński 0, Redek 0